Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Być sobą
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Polish & shine
Gość





PostWysłany: Czw 20:42, 04 Mar 2010    Temat postu:

Seeni napisał:
To która ja, jestem Ja?
No jasne chyba, że i jedna i druga.

I trzecia, i czwarta i dziesiąta... Nie ograniczajmy się. Bo każda kobieta ma wiele twarzy Facet zresztą też. Właściwie uwłaczające jest powiedzieć o człowieku, że ma jedną twarz. Lub dwie. To znaczy, że jest wyjątkowo ograniczony.

Szczerze mówiąc, bardzo rzadko bywam sobą w znaczeniu, jakie temu sformułowaniu przypisuje np. Kewa. Ten typ "bycia sobą" dość jednoznacznie kojarzy mi się z realizowaniem swoich najbardziej niedorzecznych chętek, realizowaniem po trupach, przy czym główną i rzadko zaspokajaną przeze mnie chętką jest posiadanie wszystkich i wszystkiego w głębokim poważaniu.

Przede wszystkim z przyjemnością powiedziałabym kilku paniom w pracy, co o nich myślę. Niechęć, oczywiście, jest wyczuwalna, ale czy lodowatą poprawność można porównać z przyjemnością "bycia sobą", tzn. co w myśli, to na języku? Co dalej? Atmosfera zrobiła by się straszna. Po paru miesiącach "bycia sobą" w pracy pewnie by mnie z tej pracy wyrzucono
Zresztą, wyrzucono by mnie znacznie wcześniej, wszak "będąc sobą" nie zmuszałabym się do rzeczy, które wymagają ode mnie gigantycznego wysiłku, a poranne wstawanie do pracy niewątpliwie jest taką czynnością.
Co jeszcze? Prawdopodobnie moje i tak raczej wątłe i nieliczne więzy rodzinne zostałyby mocno ograniczone, bowiem "bycie sobą" objawiłoby się w rezygnacji z bożonarodzeniowych i wielkanocnych posiedzeń, które z każdym rokiem męczą mnie coraz bardziej. Zapewne rodzina poczułaby się śmiertelnie urażona.
Może nawet nie dożyłabym czterdziestki, bo trafiwszy na klnącą bandę kretynów w autobusie (będąc sobą, a jakże! ), nie omieszkałabym natychmiast wrzasnąć "zamknij dziób, gnoju" i... pewnie w dziób dostać. Albo nożem po żebrach.

Jednym słowem moje "bycie sobą" mogłoby być bardzo niebezpieczne w skutkach dla mnie i uciążliwe dla otoczenia.
Dlatego pozostanę wierna przeświadczeniu, że robiąc dobrą minę do złej gry, pozostając na poziomie chłodnej poprawności (niewątpliwie nieoddającej moich rzeczywistych uczuć), ulegając zachciankom bliskich, itd. w całym swoim pomieszaniu oraz, niekiedy, niezadowoleniu z siebie oraz istniejącego stanu rzeczy - jestem jak najbardziej sobą. To też jest wpisane w mój charakter.
Powrót do góry
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18336
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 2373 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Czw 22:44, 04 Mar 2010    Temat postu:

Strasznie, strasznie mi się ten post Polish & shine podoba. Applause

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
szb
maszynista z Melbourne


Dołączył: 05 Lip 2006
Posty: 4496
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1206 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:26, 04 Mar 2010    Temat postu:

czyli bycie sobą i tak oznacza bycie zespołem porządanych zachowań

czyli skopiowanymi

czyli kolejnym grzecznym człowiekiem, który chętnie by sąsiadowi lutnął w dziób (nie stosujemy słowa jebnął go)

czyli nikt normalny nie napisze tutaj na forum, że jest tym złym sobą


si ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Poldek
googletyczny autopostowicz


Dołączył: 27 Sie 2005
Posty: 15624
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1119 razy
Ostrzeżeń: 1/3

PostWysłany: Pią 10:30, 05 Mar 2010    Temat postu:

E, mozna byc zlym soba kazdego dnia i dobrym - od swieta.
Albo tylko przy logowaniu na forum

O, tak jak ja. Think


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
n
Gość





PostWysłany: Pią 11:21, 05 Mar 2010    Temat postu:

A co z "przemianą wewnętrzną", zmianą zachowania, taką poważną, istotną, zauważalną przez otoczenie? Kiedyś zły i okrutny, a dziś nawrócony i do rany przyłóż. Albo odwrotnie - kiedyś "taki dobry człowiek" ale nagle się zmienił, "to do niego niepodobne". To kiedy był sobą? Czy wtedy, gdy dobry był, a teraz już nie, bo "coś w niego wstąpiło"?
Chyba za każdym razem był sobą, tyle że innym sobą, zcy tak?
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pią 11:35, 05 Mar 2010    Temat postu:

n napisał:

Chyba za każdym razem był sobą, tyle że innym sobą, zcy tak?


tak myślę
może wszystko rozbija się o to, że projektujemy sobie w głowie jakiś nasz obraz, projektują go inni wpadając tym samym w jakiś schemat postrzegania. Potem, kiedy nagle coś się zmienia w nas - co w zasadzie jest normalne - wpadamy w 'popłoch'. Ucieka nam ten schemat i musimy budować go od nowa w oparciu o 'nowe elementy tego 'ja''.
Powrót do góry
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Pią 14:07, 05 Mar 2010    Temat postu:

A kto odpowie, co artysta miał na myśli?
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
szb
maszynista z Melbourne


Dołączył: 05 Lip 2006
Posty: 4496
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1206 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 10:11, 06 Mar 2010    Temat postu:

n napisał:
A co z "przemianą wewnętrzną", zmianą zachowania, taką poważną, istotną, zauważalną przez otoczenie? Kiedyś zły i okrutny, a dziś nawrócony i do rany przyłóż. Albo odwrotnie - kiedyś "taki dobry człowiek" ale nagle się zmienił, "to do niego niepodobne". To kiedy był sobą? Czy wtedy, gdy dobry był, a teraz już nie, bo "coś w niego wstąpiło"?
Chyba za każdym razem był sobą, tyle że innym sobą, zcy tak?


uważam że przez całe życie szlifujemy swój charakter żeby stać się albo

jeszcze lepszym , albo inteligentnie złośliwymm, albo mądrym leniem


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Sob 15:08, 06 Mar 2010    Temat postu:

Polish & shine napisał:
Właściwie uwłaczające jest powiedzieć o człowieku, że ma jedną twarz. Lub dwie. To znaczy, że jest wyjątkowo ograniczony.


Serio? Myślę, że gdyby ktoś powiedział o mnie, że mam wiele twarzy poczułabym się urażona, podobnie gdyby powiedział o mnie, że nie jestem sobą. To jednak moja prywatna interpretacja tego sformułowania.
Natomiast powiedzenie o kimś, że ma barwną osobowość, że doskonali się, dojrzewa, nie jest człowiekiem ograniczonym nie jest równoznaczne z zarzutem wyparcia się siebie, z zarzutem posiadania wielu twarzy. Mówi się o kimś, że jest jak kameleon, że jest śliski, co świadczy o umiejętności dopasowania swego zachowania do wymogów i do sytuacji. Wbrew pozorom nie jest to cecha pozytywna, chociaż czasem bardzo przydatna


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18336
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 2373 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Sob 16:21, 06 Mar 2010    Temat postu:

No ale chyba mamy wiele twarzy: tę smutną, przygaszoną, tę tryskajacą życiem, te skrzywioną gniewem i wreszcie tę beztrosko roześmianą gębę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rosegreta
Gość





PostWysłany: Sob 16:25, 06 Mar 2010    Temat postu:

Seeni napisał:
No ale chyba mamy wiele twarzy: tę smutną, przygaszoną, tę tryskajacą życiem, te skrzywioną gniewem i wreszcie tę beztrosko roześmianą gębę.


mimika
Powrót do góry
Polish & shine
Gość





PostWysłany: Sob 16:45, 06 Mar 2010    Temat postu:

Kewa napisał:
Polish & shine napisał:
Właściwie uwłaczające jest powiedzieć o człowieku, że ma jedną twarz. Lub dwie. To znaczy, że jest wyjątkowo ograniczony.

Serio? Myślę, że gdyby ktoś powiedział o mnie, że mam wiele twarzy poczułabym się urażona, podobnie gdyby powiedział o mnie, że nie jestem sobą. To jednak moja prywatna interpretacja tego sformułowania.
Natomiast powiedzenie o kimś, że ma barwną osobowość, że doskonali się, dojrzewa, nie jest człowiekiem ograniczonym nie jest równoznaczne z zarzutem wyparcia się siebie, z zarzutem posiadania wielu twarzy. Mówi się o kimś, że jest jak kameleon, że jest śliski, co świadczy o umiejętności dopasowania swego zachowania do wymogów i do sytuacji. Wbrew pozorom nie jest to cecha pozytywna, chociaż czasem bardzo przydatna

Bo chyba, Kewo, z posiadaniem "dwóch twarzy" kojarzy Ci się głównie zależność typu "dr Jeckyll i Mr Hyde", czyli jasny podział na dobro i zło, lub ewidentnie pejoratywna "dwulicowość".
Mnie zaś chodziło o to, że człowiek jest zbyt skomplikowany, żeby nie móc mu przypisywać wielu różnych, czasem sprzecznych postaw, cech i zachowań, czyli tych "twarzy" właśnie. Bardzo często tego nie widać, bo jakiś typ zachowania dominuje i tym większe budzi zdziwienie niespodziewany odchył od tej "twarzy", do której dana osoba najbardziej nas przyzwyczaiła. A przecież znaczy to tylko tyle, że ta osoba jest także taka, tylko jeszcze o tym nie wiedzieliśmy. I także taka jest sobą.
Czy można być, bywać jednocześnie szlachetnym i nikczemnym, życzliwym i egoistycznym, przebojowym, ale zakompleksionym, czułym i bezwzględnym? Uważam, że tak.
Przecież my sami często zaskakujemy siebie tym, co w nas siedzi. Życie stawia nas w takich sytuacjach, że zdarza się nam robić rzeczy, o które byśmy się nie podejrzewali, np. dajemy łapówkę, choć wcześniej zarzekaliśmy się, że nigdy, przenigdy...No i co? Nie jesteśmy wtedy sobą? Nagle chwiejni i przytłoczeni zdarzeniem?
Powrót do góry
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Sob 17:19, 06 Mar 2010    Temat postu:

Seeni napisał:
No ale chyba mamy wiele twarzy: tę smutną, przygaszoną, tę tryskajacą życiem, te skrzywioną gniewem i wreszcie tę beztrosko roześmianą gębę.

A to już są chyba wariacje na temat...
Raczej się nie używa sformułowania: mieć wiele twarzy do określenia nastrojów, czy też ekspresji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rosegreta
Gość





PostWysłany: Sob 17:22, 06 Mar 2010    Temat postu:

Pisałam już, że wg mnie jesteśmy sobą nawet z różnymi rolami, jesteśmy sobą smutni, jesteśmy sobą weseli, jesteśmy sobą gdy się złościmy. Jesteśmy inni owszem w pracy, prywatnie, na forum, w domu, dla najbliższych wtedy tez jesteśmy sobą. Akceptujemy siebie i te nasze postacie.
Inaczej - "kiedy nie jesteśmy sobą?"
Poczucie nie bycia sobą pojawia się wtedy kiedy chcielibyśmy zachować się inaczej niż do tej pory.
Powrót do góry
gość
Gość





PostWysłany: Sob 17:38, 06 Mar 2010    Temat postu:

Chyba się z Tobą zgodzę, Rose. Think Weźmy taką sytuację, że na przyjęciu wszyscy są zwolennikami PO, a my jedni SLD, ale boimy się przyznać do tego, wyrazić nasze prawdziwe poglądy, nie chcemy stracić akceptacji towarzystwa. Czujemy dyskomfort z tego powodu, że przemilczamy to. Nie jesteśmy sobą. Bo chyba trudno takie przemilczenie nazwać "byciem sobą".
Powrót do góry
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18336
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 2373 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Sob 19:49, 06 Mar 2010    Temat postu:

Kewa napisał:
Seeni napisał:
No ale chyba mamy wiele twarzy: tę smutną, przygaszoną, tę tryskajacą życiem, te skrzywioną gniewem i wreszcie tę beztrosko roześmianą gębę.

A to już są chyba wariacje na temat...
Raczej się nie używa sformułowania: mieć wiele twarzy do określenia nastrojów, czy też ekspresji.

Mieć wiele twarzy to powiedzenie potoczne. Zasadniczo skądś się wzięło. To nie tylko mimika. Za określonym nastrojem czai się określone zachowanie. Jak jestem zła to na kogoś i za coś, czasami obrywa ktoś obok. Jestem niedobra, niedobra.... Jak mam gębę roześmianą to jestem szczęśliwa. No i rozdaję ten optymizm, chętniej pomagam, chętniej robię coś bezinteresownie. Jestem dobra, dobra.
Nie uwierzę, że ktoś jest tylko prawy, dobry, sprawiedliwy. Uwierzę, że częściej taki bywa.
Mieć wiele twarzy to dla mnie określenie ani pozytywne ani negatywne. Mieć wiele twarzy to ludzkie, jak dla mnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Sob 20:00, 06 Mar 2010    Temat postu:

Polish & shine napisał:

Bo chyba, Kewo, z posiadaniem "dwóch twarzy" kojarzy Ci się głównie zależność typu "dr Jeckyll i Mr Hyde", czyli jasny podział na dobro i zło, lub ewidentnie pejoratywna "dwulicowość".
Mnie zaś chodziło o to, że człowiek jest zbyt skomplikowany, żeby nie móc mu przypisywać wielu różnych, czasem sprzecznych postaw, cech i zachowań, czyli tych "twarzy" właśnie. Bardzo często tego nie widać, bo jakiś typ zachowania dominuje i tym większe budzi zdziwienie niespodziewany odchył od tej "twarzy", do której dana osoba najbardziej nas przyzwyczaiła. A przecież znaczy to tylko tyle, że ta osoba jest także taka, tylko jeszcze o tym nie wiedzieliśmy. I także taka jest sobą.
Czy można być, bywać jednocześnie szlachetnym i nikczemnym, życzliwym i egoistycznym, przebojowym, ale zakompleksionym, czułym i bezwzględnym? Uważam, że tak.
Przecież my sami często zaskakujemy siebie tym, co w nas siedzi. Życie stawia nas w takich sytuacjach, że zdarza się nam robić rzeczy, o które byśmy się nie podejrzewali, np. dajemy łapówkę, choć wcześniej zarzekaliśmy się, że nigdy, przenigdy...No i co? Nie jesteśmy wtedy sobą? Nagle chwiejni i przytłoczeni zdarzeniem?

Chyba Nudziarz zauważył wcześniej, że właściwie mówimy o tym samym spierając się jedynie o klasyfikację pojęć To wszystko prawda, co napisałaś. Trudno znaleźć człowieka (o ile w ogóle jest to możliwe) z kręgosłupem moralnym prostym jak drut. Jesteśmy zmienni, czasem dobrzy, czasem podli. Słusznie też zauważyła Seeni, że miewamy różne nastroje. Czy to jednak jest już wielotwarzowość? Moim zdaniem - nie. Skłaniam się do poglądu Grety i szanownego Gościa, że przestajemy być sobą, że mamy wiele twarzy, gdy coś w naszym zachowaniu nas uwiera, gdy nam przyciasno. Jeśli ten dysonans nie występuje to mamy do czynienia jedynie z barwną osobowością, a to nie ma nic wspólnego z postępowaniem wbrew sobie, czy ze zmianą twarzy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Czw 20:53, 18 Mar 2010    Temat postu:

Moje dziecko rozmawia samo z sobą
co więcej, prowadzi obszerne dyskusje
dyskutuje pod prysznicem i w pokoju, przy stole i w samochodzie
i choć próbuję zastąpić jej "wyimaginowanych rozmówców" to nic nie daje.
Może ma to po jednym z rodziców?
d'oh!
Powrót do góry
Juli*
sobą być i więcej nic


Dołączył: 11 Kwi 2006
Posty: 7997
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:07, 16 Lis 2011    Temat postu:

Może, albo zwyczajnie brak mu kogoś do rozmowy.

Sobą być w kazdej sytuacji. Czasem lepiej się wypadnie, innym razem gorzej, ale to ciągle ta sama osoba. W necie można udawać, lecz do czasu. Nawet wieczne zmienianie nicka z takiego czy innego powodu ( tygodniówki, dniówki, miesięcznice) nic nie dadzą. Można zmienić sukienkę ( garniturek), ale nie zmieni się siebie ( nawyków, przyzwyczajeń, zachowań)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ws
maszynista z Melbourne


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 2148
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 127 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 20:08, 16 Lis 2011    Temat postu:

Anonymous napisał:
n napisał:

Chyba za każdym razem był sobą, tyle że innym sobą, zcy tak?


tak myślę
może wszystko rozbija się o to, że projektujemy sobie w głowie jakiś nasz obraz, projektują go inni wpadając tym samym w jakiś schemat postrzegania. Potem, kiedy nagle coś się zmienia w nas - co w zasadzie jest normalne - wpadamy w 'popłoch'. Ucieka nam ten schemat i musimy budować go od nowa w oparciu o 'nowe elementy tego 'ja''.


też tak uważam, strasznie trudno żyć bez koncepcji siebie, mało, zdać sobie sprawę z jakichkolwiek koncepcji, zdać sobie sprawę z wymyślania siebie, zmyślania sobie o sobie, i z tego jak wiele jest z zewnątrz, bo ktoś coś nam wgrał, wgrywał, a my to uznaliśmy za siebie, że taki/taka jestem, dobry, mądry, niedobry, podły ...

jestem wszystkim, światłem i cieniem,
jendak kiedy ktoś dotknął mojego cienia i cierpiał, trudno mu będzie uwierzyć, zaufać, że to tylko część mnie, innymi słowy łatwo nam odrzucać ludzi, którzy robią złe rzeczy, trudno nam umieć z nimi potem żyć, zaufać im jeszcze raz, dać szansę, im samym trudno z tym żyć, że byli tacy jacy byli ... właściwie są, dalej są sobą przecież, kwestia czy po jasnej, czy po ciemnej stronie ... mocy

ps
BI znów zamknięty ?
dlaczego ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 4 z 5

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin