Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Czas życia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 22:18, 16 Lut 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:

My, patrzący z dzisiejszej perspektywy, czulibyśmy się źle. Ale, gdybyśmy się już urodzili w takim nowym, wspaniałym świecie, w którym zaprogramowana długość życia jest oczywistością i gdybyśmy świata sprzed tej rewolucji nie znali, byłoby to pewnie akceptowalną normą. Z tej perspektywy to jakaś kosmicznie odhumanizowana wizja, ale z innej? w przyszłości? nie macie wrażenia, że świat się nieco odczłowiecza?


Mam też taką wizję - przed planowanym terminem zjeżdżają się spadkobiercy, by wyszarpać coś dla siebie.
Wyobrażacie sobie ostatnie chwile w zgiełku rodzinnych kłótni o każdy "pierścionek"? )))
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pią 22:19, 16 Lut 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
edit: nieopatrznie oops

Się nie wstydaj. Shame on you Nie patrzeć na Formala to całkiem naturalne, zdrowe pragnienie i nie ma co spychać go do podświadomości. Think
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pią 22:37, 16 Lut 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Mam też taką wizję - przed planowanym terminem zjeżdżają się spadkobiercy, by wyszarpać coś dla siebie.
Wyobrażacie sobie ostatnie chwile w zgiełku rodzinnych kłótni o każdy "pierścionek"? )))

Phe. Takie wizje to żadna nowość.


- Mosze, mój starszy synu jesteś przy mnie?
- Jestem tate
- A Ty Icek, mój młodszy synu jesteś przy mnie?
- Jestem tate
- Sara, moja starsza córko jesteś przy mnie?
- Jestem tate
- Ryfka, moja młodsza córko jesteś przy mnie?
- Jestem tate
- A Ty Gołda, moja ukochana żono, jesteś przy mnie?
- Mosiek, a gdzie ja mam być jak Ty umierasz?
- To kto do kurwy nędzy pilnuje interesu????
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pią 22:45, 16 Lut 2018    Temat postu: Re: Czas życia

Anonymous napisał:
Czy nie byłoby lepiej gdybyśmy mieli wszyscy ustalony, jednakowy czas życia? Tak, jak androidy w Blade Runnerze. Może nie 4 lata tak jak oni, ale np. 90, albo 100.
Śmierć wyglądała by inaczej niż teraz. Wiesz, że za godzinę "mija termin", więc masz czas na ostatnie umycie zębów, przebranie się w pogrzebowe ciuchy, ułożenie w trumnie, pożegnanie z bliskimi. Czekasz... 4,3,2,1,0.
Sprawiedliwie, wszyscy równo.
To bardzo łatwo sprawdzić, czy byłoby lepiej - powiedzmy sejm nocką szybko przegłosowuje, że po skończeniu 50 lat człowieka się usypia (stosunek kosztów do zysków zaczyna być ujemny dla państwa). Po co zaraz jakieś abstrakcyjne 90 czy 100 lat. No więc przy urodzeniu dostajesz implanta, którego nie można usunąć bez narażenia życia i który odlicza czas (datę znasz od urodzenia), no i w odpowiednim momencie wyciąga wtyczkę... Sprawiedliwie, wszyscy równo

No i teraz wytłumacz mi geniuszu, z czym było by lepiej i dla kogo
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pią 22:50, 16 Lut 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:

Phe. Takie wizje to żadna nowość.


)))
Ludzka natura.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pią 22:50, 16 Lut 2018    Temat postu: Re: Czas życia

Formalny napisał:
W tym roku ciotka obchodzi 103 urodziny, raz w tygodniu spotyka się w kawiarni z koleżankami, jest koneserką dobrego wina
"Policjanci z jednego z komisariatów na terenie powiatu nowotarskiego zatrzymali mężczyznę, który po zakrapianej alkoholem imprezie usiłował zgwałcić 94-letnią matkę gospodarza" - no i proszę, jak kończy się takie koneserowanie biedronkowego winka
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pią 22:55, 16 Lut 2018    Temat postu: Re: Czas życia

Anonymous napisał:
To bardzo łatwo sprawdzić, czy byłoby lepiej - powiedzmy sejm nocką szybko przegłosowuje, że po skończeniu 50 lat człowieka się usypia (stosunek kosztów do zysków zaczyna być ujemny dla państwa). Po co zaraz jakieś abstrakcyjne 90 czy 100 lat. No więc przy urodzeniu dostajesz implanta, którego nie można usunąć bez narażenia życia i który odlicza czas (datę znasz od urodzenia), no i w odpowiednim momencie wyciąga wtyczkę... Sprawiedliwie, wszyscy równo

No i teraz wytłumacz mi geniuszu, z czym było by lepiej i dla kogo

To jeszcze nic. Już teraz sporo ludzi kombinują tak - urodzi się się biedactwo i będzie się ohydnie męczyć przez 80 lat, to już lepiej wyskrobać. Think Całe szczęście, że nie wszyscy są ohydnie troskliwi, empatyczni, odpowiedzialni i ogólnie szlachetni. Brick wall
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pią 23:47, 16 Lut 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Jak byśmy się czuli wiedząc, że oto za miesiąc, za tydzień, jutro umrze nam matka, ojciec, mąż, żona?

My, patrzący z dzisiejszej perspektywy, czulibyśmy się źle. Ale, gdybyśmy się już urodzili w takim nowym, wspaniałym świecie, w którym zaprogramowana długość życia jest oczywistością i gdybyśmy świata sprzed tej rewolucji nie znali, byłoby to pewnie akceptowalną normą. Z tej perspektywy to jakaś kosmicznie odhumanizowana wizja, ale z innej? w przyszłości? nie macie wrażenia, że świat się nieco odczłowiecza?

Teraz jak ktoś się zbliża ku nieuchronnemu robi się z tego sensacje. Jakby była znana data dla wszystkich, owej sensacji by nie było.

Świat się nie tyle odczłowiecza co bardzo różnicuje. Możesz w nim znaleźć co chcesz i kiedyś też było można, tyle, że teraz mniej jest średniej, a więcej skrajności.

Anonymous napisał:

W takim temacie olać się nie da.

Anonymous napisał:

A w jakimś się da? My tu gadu gadu i nagle znowu kupa, pierwsze zdanie pierwszego postu "W tej powodzi bzdurnych wypowiedzi..." - słynna już kultura a la Formalny.

Dalej jest jeszcze gorzej, bo ktoś nieopacznie udziabał formalną piętę, a mianowicie miał czelność napisać, że starość (olaboga!) istnieje i że, co do zasady, nie jest atrakcyjna, i to, dodatkowo bulwersującą tę wypowiedź wysmażył, posługując się "bzdurnym" uogólnieniem.
(od razu zastrzegam, że nie jestem Jupiterem. Jupiter jest dość bezkompromisowy, aby nie budować scenerii ruchu oporu wobec nielubianych nicków i tym się różni od "niektórych").

Miałem nadzieję, że właśnie w TAKIM temacie będzie bez formalizmów, ale myliłem się. Formal jest pod tym względem bezkonkurencyjny. Niewiele rozumie, ale ZAWSZE ma coś do powiedzenia od siebie. A to nawet nie jest taki głupi facet, ale kompletnie nie rozumie jak jest odbierany. A co gorsza, mógłby to łatwo zmienić, ale tego nie przyjmuje do wiadomości. Angel
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 1:04, 17 Lut 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Teraz jak ktoś się zbliża ku nieuchronnemu robi się z tego sensacje. Jakby była znana data dla wszystkich, owej sensacji by nie było.


Ty chyba masz małe doświadczenie w umieraniu. Jak ktoś zbliża się ku nieuchronnemu to przede wszystkim próbuje powstrzymać przerażenie, by żyć w miarę normalnie do samej końcówki, która będzie bardzo nieprzyjemna bez względu na wszystko, w tym na dokładną datę.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 1:20, 17 Lut 2018    Temat postu:

Właściwie to myślę, że gdyby człowiek znał dokładnie termin śmierci to powstrzymywanie przerażenia byłoby trudniejsze i owa trudność rosłaby proporcjonalnie do zbliżania się terminu. Dokładnie tłumaczył to Dostojewski w swych rozważaniach nad karą śmierci.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 1:33, 17 Lut 2018    Temat postu:

Dostojewski miał łatwiej, bo doświadczył typowego rosyjskiego poczucia humoru. Znaczy się, za udział w spisku został jako oficer skazany na rozstrzelanie. W oznaczonym terminie został wyprowadzony na plac, pluton egzekucyjny już czekał, przywiązano go do pala, zarzucono kaptur na głowę, oficer prowadzący egzekucję zaczął wydawać komendy. I nagle słychać tętent konia. Ciche rozmowy i zdejmują mu kaptur, odwiązują go od pala. Przybył kurier od cara z rozkazem zmieniającym rozstrzelanie na katorgę.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 1:53, 17 Lut 2018    Temat postu:

Zresztą może Rosjanie tak już mają. Wcześniej również za udział w spisku na ścięcie skazana została kochanka cara Piotra I Wielkiego. Ucieszyło kochankę, że na miejscu kaźni zjawił się osobiście car. Niestety, zamiast ją ułaskawić, ponaglił kata, następnie podniósł odciętą głowę, na jej ustach złożył namiętny pocałunek, rzucił głowę na ziemię i wyszedł.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 2:01, 17 Lut 2018    Temat postu:

Kolorowych snów.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 10:31, 17 Lut 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Teraz jak ktoś się zbliża ku nieuchronnemu robi się z tego sensacje. Jakby była znana data dla wszystkich, owej sensacji by nie było.


Ty chyba masz małe doświadczenie w umieraniu. Jak ktoś zbliża się ku nieuchronnemu to przede wszystkim próbuje powstrzymać przerażenie, by żyć w miarę normalnie do samej końcówki, która będzie bardzo nieprzyjemna bez względu na wszystko, w tym na dokładną datę.

a można mieć duże doświadczenie w umieraniu?

Jemu chodziło chyba o te wszystkie przypadki mniej lub bardziej znanych postaci, które przed śmiercią starały się zaistnieć w szerszej świadomości, a dzięki rozwojowi technologii, miały ku temu niespotykaną dotąd sposobność. To "robienie sensacji" z własnej śmierci było, jest, przecież także formą oswojenia się z jej nadejściem, próbą opanowania lęku, nadania mu jakiegoś cywilizowanego kształtu, może sensu. Czy można mieć im to za złe?
Poza tym, to jest jakiś promil, mikron tych kilkuset (?) tysięcy ludzi umierających dziennie na świecie, umierających bezszelestnie, bez żadnych "sensacji".

Anonymous napisał:
Właściwie to myślę, że gdyby człowiek znał dokładnie termin śmierci to powstrzymywanie przerażenia byłoby trudniejsze i owa trudność rosłaby proporcjonalnie do zbliżania się terminu.

Tak właśnie to widzę. Odliczanie czas zacząć. Teraz nie odliczam, w każdym razie, nie w takim sensie.

Ja wiem, że z założenia miał to być topik lekki, ale wydaje mi się, że zamiast skupiać się na swoiście pojmowanej "sprawiedliwości" śmierci, ludzie powinni w pełni wykorzystywać potencjał godnego przygotowania na śmierć, który już mają. W Polsce opieka paliatywna jest na takim sobie poziomie. Teoretycznie, istnieją skuteczne sposoby eliminowania bólu związanego z przewlekłymi, śmiertelnymi chorobami i to eliminowania go niemal do samego końca, bez wyłączania świadomości chorego, w praktyce, jeśli ktoś znajdzie się w stanie agonalnym w "zwykłym" szpitalu (nie w hospicjum), może się spotkać z oporem lekarza przed podaniem plastra z morfiną (nie mówiąc już o tych bardziej wyrafinowanych sposobach walki z bólem), bo to będzie "eutanazja". Nie wiem, co wchodzi tu w grę, ciemnogród, tchórzostwo, zła wola czy brak wyobraźni(?).

Anonymous napisał:
Zresztą może Rosjanie tak już mają. Wcześniej również za udział w spisku na ścięcie skazana została kochanka cara Piotra I Wielkiego. Ucieszyło kochankę, że na miejscu kaźni zjawił się osobiście car. Niestety, zamiast ją ułaskawić, ponaglił kata, następnie podniósł odciętą głowę, na jej ustach złożył namiętny pocałunek, rzucił głowę na ziemię i wyszedł.

W tym momencie powinien wkroczyć ucieszony Jupiter, bowiem historia ta doskonale wpisuje się w Jego światopogląd. Car Piotr bowiem, oprócz tego, że był rozpasanym lubieżnikiem gustującym w chłopkach (ścięta Maria stanowiła, zdaje się, jakiś pod tym względem wyjątek), pałał troską o dzieci nienarodzone i jeszcze przed ścięciem kochanki (nie tyle za spisek, ile za kradzieże oraz ukatrupienie noworodka, który potencjalnie mógł być carewiczem) wydał dekrety, na mocy których w Rosji powstały przytułki dla nieślubnych dzieci. Surowo zakazano pozbywania się owoców grzechu, które winny być oddawane w takie właśnie miejsca. Piotr zgładził więc dzieciobójczynię, a uczynił to w iście celebryckim stylu Angel
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 11:22, 17 Lut 2018    Temat postu:

Znaczy się to chyba Formal pisał, bo celnie dostrzegłeś objawy sklerozy. Think I robię stąd wypad, bo zaraz przekonasz mnie, że seryjny zabójca w hospicjum to świetny pomysł. Brick wall
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 11:24, 17 Lut 2018    Temat postu:

Przekonać Ciebie do czegokolwiek? Żartujesz??
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 11:54, 17 Lut 2018    Temat postu:

Wracając do Piotra to w sumie był pechowiec. Miał bardzo trudne dzieciństwo. Podobno miał ohydną starszą siostrę co też znam z autopsji. Jak już urósł to do wzrostu 208 cm chyba. I teraz nie miałby łatwo ale wtedy to katastrofa była. Doskonale widoczny na polu bitwy, zero szans na anonimowość. Skutkowało to pijaństwem, okrucieństwem i nadmierną skłonnością do Holenderek. Z drugiej strony jeśli Holenderki mówią po rosyjsku z takim samym cudownym akcentem jak wtedy, gdy mówią po polsku, to mu się nie dziwię. Te sierocińce to tak przy okazji zakładał, bo zasadniczo olewał normalne noworody. Natomiast kolekcjonował maniakalnie wszystkie nienormalne, które topił w spirytusie i troskliwie przechowywał. Jeśli ta ohydna Maria utłukła potencjalnego carewicza to jak najbardziej podpadała pod spisek, a dzieciobójstwo to szczegół. Zresztą spisków nie potrafił traktować z dystansem, o czym boleśnie przekonał się jego całkiem dorosły syn. Znaczy się carewicz realny. Najpierw tortury, a potem topór. Nawet gdybyśmy nie wiedzieli, że żył 200 lat wcześniej to i tak dla każdego byłoby oczywiste, że nie czytał Ani z Zielonego Wzgórza. A chyba najbardziej sobie nagrabił stając się niedoścignionym wzorem dla innego zbrodniczego czubka, znaczy się, Stalina. Think
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 12:30, 17 Lut 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Przekonać Ciebie do czegokolwiek? Żartujesz??

Zasadniczo sam się potrafię przyznać do błędu, co oczywiście zdarza się bardzo rządko, bo prawie zawsze mam rację. Not talking Na przykład ten Piotr mimo że pechowiec to czasami miewał szczęście. Jak wtedy, gdy się ten szwedzki rajtar po nim przejechał to akurat mgła była i Szwedowi nie chciało się Piotra zalegającego gdzieś w rowie szukać. Jak Szwed się oddalił to Piotr dopadł pierwszego z brzegu konia i zatrzymał się dopiero w Moskwie. Potem obsesyjnie preferował technologie wojskowe pozwalające unikać bezpośredniego kontaktu z przeciwnikiem. Znaczy się marynarkę wojenną i artylerię. W każdym bądź razie, gdyby nie ohydne lenistwo tego Szweda to Piotr nie byłby Wielki tylko Martwy. Znaczy się miał fart. Think
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 13:21, 17 Lut 2018    Temat postu:

Temat miał być żartobliwy o czymś o czym ludzie zazwyczaj rozmawiać nie chcą. Śmierć to jednak zawsze tabu . Tak jakby większośc ludzi cierpiała na tanatofobię. Czy można się ze smiercią oswoić, raczej chyba nie.... Nie wiem. Śmierc jest elementem zycia, ale przeważnie nikt o niej nie myśli zbyt często... Czy jej okreslona data zmieniłaby komfort życia czy też umierania...
Śmierc to taka oczywista niewiadoma. Wiadomo, że nastąpi, że jest tylko nigdy nie wiadomo dokładnie kiedy jej sie spodziewać.
Bo każdy jest świadomy raczej, że nastąpi. Chyba, bo niektórzy zachowują się tak jakby byli nieśmiertelni. Chociaż będąc młodym człowiekiem, dzieckiem nie zdawałam sobie sprawy z kruchości życia. Czyli zakodowane mamy, że jednak umierają częściej ludzie z większym stażem istnienia.
Nie wiem czy śmierć ma płeć i każdy umiera inaczej. Czasem nadejście jej jest wybawieniem. Bywa, że ktoś sam, dobrowolnie odda jej się w ramiona. Nie działa wtedy instynkt samozachowawczy.
Są pewnie i tacy co zastanawiają się co nastąpi po śmierci.
Czy boję się śmierci... Nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie.
Wiem, że może ona nastapić w każdej chwili, jednak mnie to nie przeraża. Nie wpadam w panikę z tego powodu. A np. wczoraj wpadłam, bo miałam płatki na oczach w gabinecie kosmetycznym i nie mogłam otworzyć oczu... Ten przymus nieotwierania oczu spowodował u mnie taki dyskomfort, że zrezygnowałam z zabiegu.
Widziałam umierających ludzi. I wiem, że nie mogłabym pracować w hospicjum. Nie to, że mnie przeraża ale moja wrażliwość mi na to nie pozwala, źle się czuję... Ciała martwych na mnie już tak nie działają.
Wiem, że to tylko ciała. Jak wyłączony np. komputer... Martwy ptak na ulicy... Gorzej jak dopuszczam myśli, że to była zywa istota...
Mniejsza o to, co sobie wyobrażam.
Czy łatwiej by nam było żyć, gdybyśmy znali datę śmierci ?
I co w tym czasie ... Jakby wyglądał świat.... Wojny nie miałby znaczenia... Cierpienia ludzi ile by trwały... Czy cierpienie musiałoby np trwać aż tyle lat... Bo nie za bardzo potrafię sobie akurat tego wyobrazić...
Może faktycznie my powinniśmy decydować o zgaszeniu świeczki życia a nie los...
Mimo wszystko jednak nigdy nie będzie dobrego/właściwego czasu na umieranie...
Poza tym zawsze dobrzy ludzie odchodzą za wcześnie...
A śmierć pozostawia pustkę...
Chyba nie potrafię do śmierci podchodzić z usmiechem, ale tez jej nie nienawidzę. Po prostu akceptuję to, że jest.
Czasem tylko zastanawiają mnie jej wybory.
Może życie ma dla nas wartość ponieważ istnieje śmierć...
Powrót do góry
rosegreta
śródstyczna okręgu wpisanego w elipsę


Dołączył: 01 Maj 2016
Posty: 984
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 109 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:25, 17 Lut 2018    Temat postu:

https://www.youtube.com/watch?v=UqCEPytSFqU

ponieważ nic żartobliwego o śmierci nie potrafię stworzyć, a jakoś Car Piotr ( na szćzęście martwy) mnie mało zajmuje tzn. historia jego życia ( mnie jakoś mało zajmuje zycie cudze, tak jak np. zajmuje cudze zycie Rona, mimo pomówień z waszej strony o to)
niech będzie, że wyjdę na ignoranta nie interesującego się historią...

przytoczę wierszyk Brzechwy

Umierać trzeba z taktem. A więc, dajmy na to,
Nie wtedy, kiedy właśnie zaczyna się lato!

Pomyślcie: każdy człowiek o wakacjach marzy
W górach czy na Mazurach, na słonecznej plaży

I nagle ja umieram. Jest mój pogrzeb. Jak tu
Nie nazwać takiej śmierci wprost szczytem nietaktu?

Umierać trzeba z taktem. Ci, co innych cenią,
Nie sprawiają pogrzebów zbyt późną jesienią.

Ja nie chciałbym, na przykład, by ludzie zmoknięci
Klęli i uwłaczali mnie lub mej pamięci,

By katar czy też grypę ściągali na siebie
Dlatego, że bawili na moim pogrzebie.

Umierać trzeba z taktem. Wymaga obliczeń
Taka śmierć, żeby pogrzeb nie przypadł na styczeń.

Lub, powiedzmy, na luty, gdy mrozy siarczyste
Mogą całkiem zniechęcić żałobną asystę.

Ja nie chciałbym, by ludzie, których śmierć ma wzruszy,
Mieli z tego powodu poodmrażać uszy.

Wiosna to co innego! Nie ma lepszej pory,
Aby umarł taktownie człowiek ciężko chory.

Na cmentarzu wesoło zielenią się drzewa,
Żałoba na wiosennym wietrze się rozwiewa,

I śmierć zda się błahostką, gdy wiosna upaja...
Postaram się pociągnąć do połowy maja.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez rosegreta dnia Sob 13:41, 17 Lut 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin