Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Floating

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 17:33, 04 Lis 2018    Temat postu: Floating

Dobrze znoszę te bodźce, które funduję sobie na własne życzenie. Nie straszna mi, na przykład, migrena, gdy na koncercie fala dźwięku omiata mnie z taką siłą, że czuję uderzającą do głowy krew lub gdy światła stroboskopowe atakują oczy. Ale gdy wdycham ciepłe, przemielone powietrze galerii handlowej z setką unoszących się w nim zapachów i sączącym się szmerem rozmów, dźwięków, melodii z poszczególnych sklepów, kiedy drepczę ciągle za kimś albo ciągle przed kimś, gdy mi ktoś przecina drogę, to szybko odzywa się znajome mrowienie w skroni i wrażenie ucisku w gardle. Ogólnie, nie najlepiej odnajduję się w "przebodźcowanym" świecie i wizja możliwie pełnego odcięcia się - choć na chwilę - od czynników zewnętrznych, jawi mi się jako niezwykle kuszące i interesujące doświadczenie, jeśli tylko przełknąć tę gorzką pigułkę, jaką jest wydawanie dość słonych pieniędzy za bezczynne pławienie się w solance. Sądzę jednak, że potencjał, który mam w sobie jest niewystarczający, by podobny stan uzyskać leżąc plackiem w domu z opaską na oczach i zatyczkami w uszach.
Pamiętam, że jakiś rodzaj takiego odpływu przeżyłam kiedyś w górach. Była piękna, słoneczna zimowa pogoda, niewielki mróz. Zboczyliśmy z głównego szlaku i przedzieraliśmy się przez jakąś dolinę po kolana w śniegu. Było to na tyle męczące, że dość szybko zrezygnowałam z podziwiania widoków, starając się trafić w ślady osoby, która szła przede mną i torowała drogę. Szłam ze wzrokiem wbitym w śnieg i coraz bardziej "odpadały" wszystkie inne bodźce: że jakaś droga, że góry, że niebo, że słońce, że ciepło czy zimno, że ktoś za mną czy przede mną, że jakiś drogi kres. I tylko ta biel i ciągle ta biel. Ten śnieg, który zaczął falować przed oczami, żyć. Chociaż sama wędrówka bardzo mnie zmęczyła, było to fantastyczne uczucie i na tyle unikalne, że tęsknię za nim. Wielokrotnie później zdarzało mi się w czym zanurzać, ale to już była zupełnie inna kategoria: zgiełk, dźwięk, szum, nadmiar czegoś, a nie brak.
Powiedziałabym, że brak mi braku Think

I co z tego? - ubiegając pytanie Korsarza.
I nic.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 19:13, 04 Lis 2018    Temat postu:

Blaski i cienie życia z wysoką reaktywnością i wrażliwością.
Zastanawiam się czy floating jako forma relaksu sprawdza się u wszystkich?
Czy nadpobudliwcy wytrzymują w takich kapsułach?
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 21:29, 04 Lis 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:

Zastanawiam się czy floating jako forma relaksu sprawdza się u wszystkich?

Nie sądzę. Część z nas jest tak zaprogramowana na zgiełk i inne bodźce, że ich brak traktuje jako coś nienaturalnego. Jeśli ktoś zaraz po przebudzeniu włącza ulubioną stację radiową, a w ciągu dnia nie jest w stanie się skupić, gdy w tle nie brzęczy radio lub telewizor, to kapsuła izolacyjna pewnie będzie dla niego wątpliwą rozrywką.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 12:27, 05 Lis 2018    Temat postu:

Trzeba być chyba nieziemsko zestresowanym, żeby czuć konieczność korzystania z takich kapsuł. Szczerze współczuję. Jeśli jest względnie cicho, potrafię się zatopić w swoich myślach do tego stopnia, że bodźce nie docierają do mózgu. Przy czym nie potrafię się skupić, gdy jest głośno. Nawet radio mi przeszkadza. W galeriach handlowych mam potrzebę ucieczki z nadmiaru bodźców. Do pełni spokoju wystarcza mi jednak szum lasu i panująca tam względna cisza.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 13:46, 05 Lis 2018    Temat postu:

To chyba nie problem z hałasem tylko z nadmierną ilością informacji i kontaktow z obcymi ludźmi. Syndromy wypalenia zawodowego, czy chronicznego zmęczenia dotykają głownie lekarzy, pielęgniarek, duchownych, psychoterapeutów, nauczycieli, czy urzędników na co dzień kontaktujących się z licznymi petentami. Podobno wystarczy 10 lat takiej pracy, by uwidoczniło się zmęczenie materiału. Wątpię, by pomogło chwilowe wyciszenie. Think
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 15:48, 05 Lis 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
To chyba nie problem z hałasem tylko z nadmierną ilością informacji i kontaktow z obcymi ludźmi. Syndromy wypalenia zawodowego, czy chronicznego zmęczenia dotykają głownie lekarzy, pielęgniarek, duchownych, psychoterapeutów, nauczycieli, czy urzędników na co dzień kontaktujących się z licznymi petentami. Podobno wystarczy 10 lat takiej pracy, by uwidoczniło się zmęczenie materiału. Wątpię, by pomogło chwilowe wyciszenie. Think

W tym wyliczeniu brakuje wymienienia Ratowników Medycznych, u których według psychologów wypalenie zawodowe jest znacznie szybsze i w pełni uzasadnione aniżeli w innych grupach zawodów medycznych. To oni pierwsi spotykają najbardziej drastyczne przykłady tragedii ludzkiej - od strony psychologicznej i fizycznej - często na pierwszej linii frontu decydując o dalszych losach ludzi, z którymi pierwsi mają kontakt. Przypominam, że większość karetek jeździ w obsadzie dwuosobowej - bez lekarza.
Do tego dochodzi bardzo niskie wynagrodzenie jakie otrzymuje ta grupa zawodowa. Polska to jeden z nielicznych krajów, gdzie Ratownicy Medyczni znajdują się na dole drabinki uposażenia oraz są pozbawieni jakiejkolwiek opieki psychologicznej. Z tego między innymi powodu połowa karetek znajduje bez obsady. Za chwilę przyjazd karetki na wezwanie będzie wygraną.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 17:33, 05 Lis 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
To chyba nie problem z hałasem tylko z nadmierną ilością informacji i kontaktow z obcymi ludźmi. Syndromy wypalenia zawodowego, czy chronicznego zmęczenia dotykają głownie lekarzy, pielęgniarek, duchownych, psychoterapeutów, nauczycieli, czy urzędników na co dzień kontaktujących się z licznymi petentami. Podobno wystarczy 10 lat takiej pracy, by uwidoczniło się zmęczenie materiału. Wątpię, by pomogło chwilowe wyciszenie. Think

W tym wyliczeniu brakuje wymienienia Ratowników Medycznych, u których według psychologów wypalenie zawodowe jest znacznie szybsze i w pełni uzasadnione aniżeli w innych grupach zawodów medycznych. To oni pierwsi spotykają najbardziej drastyczne przykłady tragedii ludzkiej - od strony psychologicznej i fizycznej - często na pierwszej linii frontu decydując o dalszych losach ludzi, z którymi pierwsi mają kontakt. Przypominam, że większość karetek jeździ w obsadzie dwuosobowej - bez lekarza.
Do tego dochodzi bardzo niskie wynagrodzenie jakie otrzymuje ta grupa zawodowa. Polska to jeden z nielicznych krajów, gdzie Ratownicy Medyczni znajdują się na dole drabinki uposażenia oraz są pozbawieni jakiejkolwiek opieki psychologicznej. Z tego między innymi powodu połowa karetek znajduje bez obsady. Za chwilę przyjazd karetki na wezwanie będzie wygraną.


Zasadniczo nie chodzi o to by licytować się, która grupa zawodowa jest najbardziej narażona na wypalenie tylko, żeby dostrzec zjawisko i tak zmienić warunki pracy, aby go uniknąć lub chociaż opóźnić jego wystąpienie. Prawie przez całą historię ludzkości przeciętny człowiek w ciągu całego życia poznawał dobrze kilkadziesiąt osób, a pobieżnie kilkaset. Obecnie niektórzy robią to w miesiąc. Myślę, że zlekceważono fakt, że za błyskawicznym rozwojem cywilizacyjnym nie poszedł równolegle rozwój psychiczny. Ale dostrzeżono problem, więc powinny pojawić się rozwiązania. Think
Powrót do góry
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6858
Przeczytał: 63 tematy

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:10, 05 Lis 2018    Temat postu: Re: Floating

Anonymous napisał:
... było to fantastyczne uczucie i na tyle unikalne, że tęsknię za nim....


gdyby na skali do dziesieciu orgazm mial piec, to na ile oceniasz to nienazwane uczucie?[/i]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 21:54, 05 Lis 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Trzeba być chyba nieziemsko zestresowanym, żeby czuć konieczność korzystania z takich kapsuł. Szczerze współczuję. Jeśli jest względnie cicho, potrafię się zatopić w swoich myślach do tego stopnia, że bodźce nie docierają do mózgu. Przy czym nie potrafię się skupić, gdy jest głośno. Nawet radio mi przeszkadza. W galeriach handlowych mam potrzebę ucieczki z nadmiaru bodźców. Do pełni spokoju wystarcza mi jednak szum lasu i panująca tam względna cisza.

Owszem, jestem człowiekiem nerwowym, wręcz sfrustrowanym, ale nie do końca samo ukojenie nerwów pociąga mnie w tym pomyśle, a nawet myślę, że jakiś pojedynczy seans mógłby się zakończyć potężnym rozczarowaniem, skoro wiele osób odczuwa przez ok. 40 minut swędzenie różnych części ciała, w związku z zanurzeniem się w siarczanie magnezu
I, oczywiście, bardzo cenię odprężającą moc kontaktu z przyrodą, ale deprywacja sensoryczna to jest coś zupełnie innego, doświadczenie, myślę, w jakimś sensie graniczne, a niedostępne dla mnie innymi ścieżkami (bo, na przykład, osiągnięcie podobnego stanu poprzez medytację byłoby dla mnie zbyt wymagające). Tutaj, jeśli wszystko idzie "zgodnie z planem", zawieszasz się poza miejscem i czasem bez żadnego wysiłku, bez wkładu ze swojej strony. Wyobrażam sobie, że to może być fascynujące i, rzeczywiście, głęboko odprężające. Ogólnie rzecz biorąc, warte sprawdzenia.
Nie ciekawiło Cię nigdy, jak to jest - jednocześnie być i nie być? Wyizolować się od wszystkiego na jawie?
Albo, kiedy następuje ta granica "niebycia"?
To trochę inny temat, ale zdarzało mi się przyjmować znieczulenie ogólne. Za trzecim razem obiecałam sobie, że tym razem na pewno uda mi się chociaż trochę, troszeczkę, uchwycić ten moment, kiedy zapadam w sen inny od fizjologicznego, bardziej wyłączający, taki sen bliżej śmierci. Albo, chociaż przynajmniej stawić mu drobny opór. W pełnej gotowości leżałam na stole, a anestezjolog, wstrzykując środek znieczulający do wkłucia, powiedziała: "to może być trochę nieprzyjemne". Faktycznie, nieprzyjemne, pomyślałam - i już mnie nie było. Znowu się nie udało Angel
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin