Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

ile zla jest na forum
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rose
Gość





PostWysłany: Śro 18:09, 04 Sty 2017    Temat postu:

letnisztorm napisał:
rose napisał:
Bo zadał mi tak oczywiste pytanie (rozumiem, że się uczy ale to on jest szefem). Lubię go jako kolegę, ale to robi karierę i chce więc niech się uczy/dokształca żeby mnie sprawdzać.


Moja szefowa zabija mnie pytaniami, ona pracuje 15 lat ja 4 miesiące, faktycznie czasem żeby mnie sprawdzić ale często bo sama ma wątpliwości i potrzebuje kogoś, żeby jej w kilka minut coś sprawdził i zinterpretował. Twierdzi że, nawet jeżeli coś się robi kilka lat, to wcale nie musi oznaczać że jest to robione dobrze, więc czasem wywracam system.

Z drugiej strony, moją podwładną jest była kierowniczka, zdegradowana z prawie 40 letnim stażem i ja ją ciągle o coś pytam. Lubi mi odpowiadać a i sama często prosi mnie o radę. Pomimo tej trudnej sytuacji znalazłyśmy wspólny język.
Tak ze uważam, że pytania nie są złe. Nie świadczą o braku wiedzy czy kompetencji.


po co to mi piszesz ?
Uważasz, że nie potrafię porozumiec sie z innymi ?
Chcesz pokazać, że jestes lepsza ode mnie ?
Nie rozumiem.
Wszak przykład, który dałam nie ma nic wspólnego z sytuacjami, które opisujesz. Nic a nic.
Powrót do góry
rose
Gość





PostWysłany: Śro 18:22, 04 Sty 2017    Temat postu:

Anonymous napisał:
Ponoć nowe psychotropy na rynek wypuścili. Rose, wypróbuj. Może kołdrę se kup w Jysk. Są duże promocje, nakryj się

nie se tylko jak już coś to sobie.
Psychotropy ? Skąd taka wiedza u ciebie w tej dziedzinie ?
O psychotropach nie wiem nic i raczej unikam leków, które nie są mi potrzebne.
Dziękuję jednak, że martwisz się o to abym nie zmarzła w nocy. Nie musisz, zapewniam cię, że są tacy co dbają o to aby mi zimno nie było.
Powrót do góry
letnisztorm
Tunrida Storm


Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 14519
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 2129 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:23, 04 Sty 2017    Temat postu:

Po co pisze? No właśnie,naiwnie sądziłam że rozmawiamy na różne tematy. Ponad podziałami jak to ładnie określiłaś. O pytaniach też można różnie. A może nie, może to jakieś tabu.

To może wyjaśnisz mi dlaczego w mojej wypowiedzi doszukałaś się jakiś złych intencji?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rose
Gość





PostWysłany: Śro 18:28, 04 Sty 2017    Temat postu:

letnisztorm napisał:
Po co pisze? No właśnie,naiwnie sądziłam że rozmawiamy na różne tematy. Ponad podziałami jak to ładnie określiłaś. O pytaniach też można różnie. A może nie, może to jakieś tabu.

To może wyjaśnisz mi dlaczego w mojej wypowiedzi doszukałaś się jakiś złych intencji?

nie doszukałam,
tylko nie zrozumiałam, więc spytałam.
Zauważ, że są tam znaki zapytania nie stwierdzenia.
Co do opisanej przeze mnie historii. Chodziło o bardzo oczywiste pytanie. Prawnik zadał mi takie pytanie, prawnik po aplikacji. Nie tylko mnie zdziwiło to pytanie, moją byłą przełożoną też. Może po prostu się zakręcił albo chciał mnie sprawdzić, człowieka, który już tym "rzyga" za przeproszeniem. Jednak na razie nie mam co liczyć na zmianę działki... Nie znajdzie sie chętny na moją tak szybko. Chyba, ze przyjmą kogoś nowego na co się nie zanosi.
Powrót do góry
letnisztorm
Tunrida Storm


Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 14519
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 2129 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:31, 04 Sty 2017    Temat postu:

Dzięki za odpowiedz.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 17754
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 2343 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Śro 20:00, 04 Sty 2017    Temat postu:

rose napisał:

Prawnik zadał mi takie pytanie, prawnik po aplikacji.

Prawnik po aplikacji to zasadniczo nie prawnik. To trochę lepiej niż student prawa. Każda jego podwładna ma dużo większą wiedzę w zakresie działki, w której pracuje. Lepiej chyba jednak, żeby pytał niż udawał omnibusa.???
Czasami wstydzę się pytać. Zawsze najpierw próbuję sama rozkminić problem. Pytam właściwie dopiero, jak znam odpowiedź, po to żeby się upewnić. Chyba, ze jestem wśród bliskich, przyjaciół, dobrych znajomych. Wtedy nie wstydzę się zadawać nawet najbardziej kretyńskich pytań.
Ps. Tym postem nikogo i niczego nie oceniam. Moje intencje są czyste. Podtrzymuję rozmowę. Zasadniczo w temacie, czy pytać, czy nie pytać. Nie chce pokazać, że jestem lepsza od kogokolwiek.
Ps. To tak na wszelki wypadek Angel


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rose
Gość





PostWysłany: Śro 20:31, 04 Sty 2017    Temat postu:

kto pyta nie "wielbłądzi" podobno.
Często zadaje pytania. Podobno nie ma głupich pytań...
Jednak nie jestem przyzwyczajona, gdy przełożony, zadaje takie oczywiste pytania. Tak naprawdę przeraża mnie to, bo to człowiek, który będzie sprawdzał. Osobiście moge go lubić (i lubię), ale nie jestem pewna kompetencji. Jesli trafi mi się skomplikowana sprawa z kim skonsultuje, kto mnie sprawdzi, a jak wypuszczę bubla prawnego... Jak mi to uwalą... Musze liczyć na siebie...
W sumie prawie zawsze tak było, że ja odpowiadam ale poczucie, że jeszcze ktoś czuwa, że jest ktoś na kogo można liczyć. Pocieszają mnie, że zdolny, że się wyrobi... że skazany na sukces, młody prężny i dobrze urodzony
No cóż, nowe wyzwanie...
Tak już jest w życiu.
Nawet w fabrykach. Mąż opowiadał historię. Był człowiek, który od powstania zakładu pracował, znał cały cykl, wiedział w temacie wszystko.
Był konkurs na szefa produkcji, wystartował ale wygrał konkurs świeży młody gość bez doświadczenia, który kompletnie nie znał realiów produkcji. Szefostwo wezwało starszego gościa i nakazano mu nauczyć tego młodego. Gość odmówił twierdząc : skoro młody wygrał konkurs, to znaczy jest lepszy, nie będę więc uczyć kogoś lepszego od siebie...
W sumie trochę go rozumiem. Mógł czuć się zawiedziony.
Nie mam parcia na szkło, ale marzy mi się szef kompetentny, w miarę sprawiedliwy...
Powrót do góry
Kilo OK
maszynista z Melbourne


Dołączył: 23 Maj 2009
Posty: 18088
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 490 razy
Ostrzeżeń: 1/3

PostWysłany: Śro 21:53, 04 Sty 2017    Temat postu:

Sama zostań szefem, po 2 latach pogadamy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
animavilis
pogodny poranek w Andach


Dołączył: 17 Kwi 2016
Posty: 1562
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 106 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 22:11, 04 Sty 2017    Temat postu:

anmario. napisał:

(...)

OK, w realu jesteś lubiany i szanowany. Nie potrzebuję na to zaświadczeń. Nie zasłaniaj się tylko, proszę, polityką, w związku z faktem, że na forum doceniany się nie czujesz. To nie jest kwestia Twoich poglądów, tylko stylu wypowiedzi. Jesteś agresywny werbalnie i chyba zdajesz sobie z tego sprawę. Nieprawdziwe jest także stwarzanie wrażenia, że Ty i osoby podzielające Twoje poglądy, jesteście tutaj zakrzyczaną i prześladowaną politycznie mniejszością. Biorąc pod uwagę, ile osób aktywnie udziela się w tej chwili na forum i ile jest zainteresowanych polityką, "siły" rozkładają się dość równomiernie, a dzięki radosnej propagandzie uprawianej przez Annoka, powiedziałabym nawet, że propisowski głos jest bardziej donośny. Ja nikogo nie bronię, obie strony sporu są siebie warte i obie odnoszą się do siebie niepięknie, ale tylko jedna z nich przedstawia siebie jako ofiarę tej drugiej.
Nie będę rozmawiać o polityce, właśnie z tych powodów, o których pisała Letnia. Nie życzę sobie, żeby mnie ustawiano po konkretnej stronie barykady, bo chociaż bardzo konkretnie nie zadowala mnie obecna ekipa rządząca, nie są moimi "guru" TVN, GW, Petru czy Schetyna i flaki się we mnie przewracają, jak czytam takie komentarze do moich bardzo rzadkich i, uważam, mocno wyważonych postów o tematyce społeczno-politycznej.
Nie podzielam też Twojego przeświadczenia, że każda wiedza oprócz ścisłej i z niej się wywodzącej, jest bezwartościowa. Żadnego znaczenia nie ma dla mnie jak działa tranzystor (ważne, że działa i że ktoś wie, jak to działa), natomiast zwracam uwagę na to, czy np. ktoś, kto mieni się prawdziwym Polakiem, potrafi się posługiwać swoim rodzimym językiem, czy ma podstawową wiedzę o historii i literaturze kraju, który hołubi, czy potrafi samodzielnie myśleć.
Oczywiście, rozumiem, o co Ci chodzi. Bez wiedzy ścisłej nie byłoby tu nas, ludzkości w obecnym kształcie, to ta wiedza popycha świat do przodu. Ale zaryzykowałabym twierdzenie, że nie byłoby tu nas także bez wiedzy humanistycznej, że te dwa rodzaje wiedzy muszą się przenikać dla dobra cywilizacji, co nie oznacza, że każdy musi czerpać z obu tych źródeł. One ze sobą nie konkurują, nie ma wiedzy "lepszej" i "gorszej", one się wspierają i uzupełniają. Nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy (wciąż i tak ułomni), gdyby nie nauki humanistyczne i nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy, gdyby nie nauki ścisłe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
animavilis
pogodny poranek w Andach


Dołączył: 17 Kwi 2016
Posty: 1562
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 106 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 22:51, 04 Sty 2017    Temat postu:

Kewa napisał:
letnisztorm napisał:

edyt: Kewa ja mam wizytę omówioną u psychiatry na 11 stycznia na 11.

Może wszystkich nas to czeka. Daleka jestem od oceniania, a bardzo daleka od piętnowania.

Chyba o tym nie pisałam, bo to doświadczenie tego rodzaju, które napawa mnie smutkiem i niesmakiem, i chętnie bym o nim zapomniała.
Byłam u psychiatry dwa razy. Raz, pewnie z 10 lat temu, kiedy różne zdarzenia spowodowały, że przestałam odczuwać presję. A mnie presja bardzo dobrze trzyma na ziemi. Kiedy więc zabrakło mi dni "urlopu na żądanie", by odsypiać snucie się do trzeciej nad ranem po domu, a naczynia leżały w zlewie niepozmywane kilka dni z rzędu, doszłam do wniosku, że czas coś z tym zrobić. Kobieta była kamienna. Miała kamienną twarz, kamienną intonację, kamienny był spokój, z jakim zadawała mi szereg precyzyjnych pytań i z jakim zapisywała odpowiedzi. Nie oczekiwałam poklepywania po ramieniu, ale to było całkowicie odhumanizowane. Ta wizyta była dla mnie koszmarnym wysiłkiem emocjonalnym i zupełnie nie spełniła oczekiwań mimo, że niczego konkretnego sobie po niej nie obiecywałam. Dostałam receptę na leki antydepresyjne i po miesiącu miałam się zgłosić na wizytę kontrolną, chociaż wiedziałam, że już tam więcej nie pójdę. Opakowanie zużyłam, czułam się po nim jeszcze gorzej. Potem znowu coś się wydarzyło, presja wróciła ze zdwojoną siłą i nie miałam już okazji tak pochylać się nad sobą.

Drugi raz wybrałam się w ubiegłym roku i od razu wypaliłam do sympatycznie uśmiechniętego pana, że "nie mogę zdać egzaminu praktycznego na prawo jazdy". Pan spojrzał na mnie jak na wariatkę (a przecież nie powinien ), więc wyjaśniłam, że moja nadmierna, gigantyczna wręcz motywacja całkowicie mnie paraliżuje, wpadam w dygot, dostaję arytmii i ląduję w szpitalu lub wsiadam do samochodu roztrzęsiona, rozwalona lub też czołgam się na egzamin na miękkich nogach po dwóch hydroksyzynach, w związku z czym życzę sobie otrzymać specyfik, który mnie psychicznie znieczuli, ale fizycznie i intelektualnie nie otumani. Psychiatra zapytał, ile mamy czasu, zafrasował się na wieść, że dwa tygodnie i przepisał coś, co może zacząć działać (ale nie gwarantuje), gdyż niczego działającego doraźnie rzekomo nie ma. Specyfik wywoływał u mnie uczucie mdłości, więc zarzuciłam go po trzech dniach i idąc w strugach ulewnego deszczu na kolejny egzamin w wisielczym (ale nie rozdygotanym) nastroju pt. no, przy takiej pogodzie to już na pewno nie zdam, przecież nawet nie wiem dobrze, o co chodzi z tymi pokrętłami przy wycieraczkach - wreszcie zdałam.

Nie odczuwam więc żadnego zażenowania w związku z faktem, że skorzystałam, a raczej, usiłowałam skorzystać z pomocy psychiatry (mimo to, miałam ochotę napisać ten post anonimowo, ale mijałoby się to z celem, z uwagi na opisane okoliczności). Zażenowanie budzi we mnie raczej motywacja tej drugiej wizyty i utrata kontroli w tak błahej, w gruncie rzeczy, sprawie. Pierwszy zaś kontakt z lekarzem tej specjalizacji jest wspomnieniem bardzo przygnębiającym.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
corsaire
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 4515
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 26 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:38, 04 Sty 2017    Temat postu:

animavilis napisał:
Kewa napisał:
letnisztorm napisał:

edyt: Kewa ja mam wizytę omówioną u psychiatry na 11 stycznia na 11.

Może wszystkich nas to czeka. Daleka jestem od oceniania, a bardzo daleka od piętnowania.

Chyba o tym nie pisałam, bo to doświadczenie tego rodzaju, które napawa mnie smutkiem i niesmakiem, i chętnie bym o nim zapomniała.
Byłam u psychiatry dwa razy. Raz, pewnie z 10 lat temu, kiedy różne zdarzenia spowodowały, że przestałam odczuwać presję. A mnie presja bardzo dobrze trzyma na ziemi. Kiedy więc zabrakło mi dni "urlopu na żądanie", by odsypiać snucie się do trzeciej nad ranem po domu, a naczynia leżały w zlewie niepozmywane kilka dni z rzędu, doszłam do wniosku, że czas coś z tym zrobić. Kobieta była kamienna. Miała kamienną twarz, kamienną intonację, kamienny był spokój, z jakim zadawała mi szereg precyzyjnych pytań i z jakim zapisywała odpowiedzi. Nie oczekiwałam poklepywania po ramieniu, ale to było całkowicie odhumanizowane. Ta wizyta była dla mnie koszmarnym wysiłkiem emocjonalnym i zupełnie nie spełniła oczekiwań mimo, że niczego konkretnego sobie po niej nie obiecywałam. Dostałam receptę na leki antydepresyjne i po miesiącu miałam się zgłosić na wizytę kontrolną, chociaż wiedziałam, że już tam więcej nie pójdę. Opakowanie zużyłam, czułam się po nim jeszcze gorzej. Potem znowu coś się wydarzyło, presja wróciła ze zdwojoną siłą i nie miałam już okazji tak pochylać się nad sobą.

Drugi raz wybrałam się w ubiegłym roku i od razu wypaliłam do sympatycznie uśmiechniętego pana, że "nie mogę zdać egzaminu praktycznego na prawo jazdy". Pan spojrzał na mnie jak na wariatkę (a przecież nie powinien ), więc wyjaśniłam, że moja nadmierna, gigantyczna wręcz motywacja całkowicie mnie paraliżuje, wpadam w dygot, dostaję arytmii i ląduję w szpitalu lub wsiadam do samochodu roztrzęsiona, rozwalona lub też czołgam się na egzamin na miękkich nogach po dwóch hydroksyzynach, w związku z czym życzę sobie otrzymać specyfik, który mnie psychicznie znieczuli, ale fizycznie i intelektualnie nie otumani. Psychiatra zapytał, ile mamy czasu, zafrasował się na wieść, że dwa tygodnie i przepisał coś, co może zacząć działać (ale nie gwarantuje), gdyż niczego działającego doraźnie rzekomo nie ma. Specyfik wywoływał u mnie uczucie mdłości, więc zarzuciłam go po trzech dniach i idąc w strugach ulewnego deszczu na kolejny egzamin w wisielczym (ale nie rozdygotanym) nastroju pt. no, przy takiej pogodzie to już na pewno nie zdam, przecież nawet nie wiem dobrze, o co chodzi z tymi pokrętłami przy wycieraczkach - wreszcie zdałam.

Nie odczuwam więc żadnego zażenowania w związku z faktem, że skorzystałam, a raczej, usiłowałam skorzystać z pomocy psychiatry (mimo to, miałam ochotę napisać ten post anonimowo, ale mijałoby się to z celem, z uwagi na opisane okoliczności). Zażenowanie budzi we mnie raczej motywacja tej drugiej wizyty i utrata kontroli w tak błahej, w gruncie rzeczy, sprawie. Pierwszy zaś kontakt z lekarzem tej specjalizacji jest wspomnieniem bardzo przygnębiającym.


ja nigdy nie bylem u psychiatry, choc moze sie wybiore ze wzgledu na pozwolenie na bron...

ale

np potrafilem wqrwic doktoranta psychologii przy kawie w restauracji

zrobilem to specjalnie, tylko po to, zeby sie przekonac, czy potrafie takie cos zrobic zimna pasja... kolesiowi, ktory sam sobie wydawal sie taaak opanowany

ps nie ma recepty na to, wazne jest tylko dostrzeganie slabosci i dystans do siebie

ps2 Twojego psychiatre no1 tez bym pewnie wystrzelil na orbite:
z tego, co mowilas, to zaczalbym delikatnie podwazac jej kwalifikacjie... Blue_Light_Colorz_PDT_02

oczywiscie nie wprost! Angel


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
letnia
Gość





PostWysłany: Czw 8:27, 05 Sty 2017    Temat postu:

Jestem pod wrażeniem, cors potrafi zdenerwować psychiatrę, fiu, fiu.
Powrót do góry
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24831
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 1847 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Czw 8:58, 05 Sty 2017    Temat postu:

letnia napisał:
Jestem pod wrażeniem, cors potrafi zdenerwować psychiatrę, fiu, fiu.

Doktoranta psychologii
To była też pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy.

Anima, nie zawaham się użyć sformułowania, że psychiatria w Polsce leży... i kwiczy. Jak cała służba zdrowia zresztą. W przychodni, gdzie do niedawna wpadałam służbowo na kilka godzin w tym samym czasie przyjmował psychiatra - ordynator oddziału, dyrektor szpitala, no sława (prawie, bo były zarzuty wobec niego o wydawanie orzeczeń kryminalistom za pieniądze, ale to nieważne w tej chwili). Zwykle tydzień wcześniej, bo przyjmował raz w tygodniu informował o której będzie. Rzadko kiedy był o czasie, ale jak już wpadał w biegu, to po 20-30 minutach wypadał i nigdy nie czekał na nieobecnych pacjentów, mimo, że byli zarejestrowani. Spóźnialscy, albo raczej: ci na których nie zaczekał, mimo że byli o czasie, odchodzili z kwitkiem. Gdy widziałam tych trzęsących się, lub wyciszonych pacjentów miałam ochotę lekarza zastrzelić. No, ale kto dałby mi pozwolenie na broń, przecież nie jestem w typie Corsa?

Ps. Pozwolenie na broń to, zdaje się, psycholog wystawia d'oh!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kewa dnia Czw 9:07, 05 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24831
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 1847 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Czw 9:04, 05 Sty 2017    Temat postu:

animavilis napisał:
anmario. napisał:

(...)

OK, w realu jesteś lubiany i szanowany. Nie potrzebuję na to zaświadczeń.

A, nie, z mojej strony była to jedynie reakcja na groteskowy wpis Anmario. W sumie, to jakiś kosmos, i pomyśleć, że gdyby nie forum, nigdy nie dowiedziałabym się, że można pisać takie bzdury nadęte z całkowitą powagą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
letnisztorm
Tunrida Storm


Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 14519
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 2129 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 10:02, 05 Sty 2017    Temat postu:

Moja pani doktor szału nie robi, wizyta trwa góra 10 minut, ale jest miłą ciepłą osobą. Raz mi już pomogła, leki dobrało dobrze, pewnie dawki też, bo nie miały skutków ubocznych, pomogły i odstawiłam bez bólu.

Anima, ja na swoim egzaminie na prawko dostałam takiej drgawki nogi, że nie mogłam pedała utrzymać. Komiczne i koszmarne. Żeby pozbyć się tej traumy chyba hipnoza mi potrzebna. placz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
anmario.
Gość





PostWysłany: Czw 10:26, 05 Sty 2017    Temat postu:

O fajnie Vanilka, moja agresja. Moja. Tym razem niech za odpowiedź wystarczy Ci wpis Kewy, ten wyżej. Mam nieco więcej refleksji, ale nie chce mi się już gadać, za jakiś czas wypowiem się na Rezerwacie. Dziękuję Ci.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Czw 10:42, 05 Sty 2017    Temat postu:

Wcale nie jesteś agresywny, pajacu.
anmario. napisał:
ta idiotka Kewa
Powrót do góry
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24831
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 1847 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Czw 11:09, 05 Sty 2017    Temat postu:

Anonymous napisał:
Wcale nie jesteś agresywny, pajacu.
anmario. napisał:
ta idiotka Kewa

A bo to taki mechanizm jest. Wystarczy usprawiedliwić agresję wpisując: "to tylko..."* i już jesteś prawy, ładny i miły.

* Żyd, czarny, Arab, ciapaty, komuch, Kewa...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
corsaire
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 4515
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 26 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:59, 05 Sty 2017    Temat postu:

Anonymous napisał:
Wcale nie jesteś agresywny, pajacu.
anmario. napisał:
ta idiotka Kewa


nie wiem, czy to podchodzi pod agresje...
bardziej pod diagnoze...choc nieelegancka, bo nieumotywowana

a jesli ta diagnoza jest falszywa tzn. jesli kewa nie jest idiotka, to to jest oszczerstwo

a wiec znowu nie agresja...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
anmario.
Gość





PostWysłany: Czw 16:13, 05 Sty 2017    Temat postu:

Opinia, zwyczajna opinia.

Uzasadnienie? Niepotrzebne, każdy kto chce ją zweryfikować może w okienko "Szukaj autora" wyszukiwarki forum wpisać nick "Kewa".
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 8 z 10

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin