Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Krytyka
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 17:03, 15 Kwi 2018    Temat postu: Krytyka

Program drugi TVP, finał teleturnieju "Familiada".
Pytanie: "co czujemy, gdy jesteśmy krytykowani?"
Uczestnik nr 1 odpowiada: "smutek".
Uczestnik nr 2 mówi: "zażenowanie".
Myślę: "złość".
"Złość, najczęściej udzielana odpowiedź przez ankietowanych" - podsumowuje prowadzący.

Tak naprawdę, to co czuję, to nie jest złość. To coś bardziej skomplikowanego, coś na pograniczu niezadowolenia i dyskomfortu. Czasem irytacji, a czasem lekkiej frustracji. Coś, co - w pierwszym odruchu - budzi sprzeciw i wysyła impuls do dania odporu tej krytyce, zanegowania jej. W drugim - różnie bywa. Mam na myśli krytykę, która jest (wydaje się być) konstruktywna i pochodzi od osób, z których zdaniem się liczę, bowiem miejsce ("real"/ Sieć), stopień zażyłości z osobami, od których krytyka pochodzi (bliscy/nieznajomi), rodzaj emocji, które wobec tych osób odczuwam (lubię, szanuję/nie przepadam, nie cenię) mają niebagatelne znaczenie dla sposobu, w jaki się reaguje.

A co Wy czujecie, gdy jesteście krytykowani? (zaznaczam, że myślą przewodnią tematu jest pisanie o swoich odczuciach, a nie opisywanie reakcji/krytykowanie innych piszących)
Powrót do góry
anmario.
Gość





PostWysłany: Nie 17:23, 15 Kwi 2018    Temat postu:

Wkurw. I niemożliwa do przezwyciężenia myśl - zabić.

Wiele razy "przejechałem się" na tym odruchu. A kicha totalna jest wtedy gdy okazuje się, że to co odebrałem jako krytykę nią nie było a bywało, że czasem nawet wręcz przeciwnie.

Jestem całkowicie świadomy, że każdy ma prawo mnie krytykować, ot choćby na zasadzie wzajemności, ale z najwyższym trudem przychodzi mi wtedy opanowanie moich instynktownych, powiedziałbym wręcz zwierzęcych reakcji. Często mi się to nie udaje, nawet próby nie podejmuję, no bo psychika nie daje mi czasu na zdystansowanie się: zamiatam zanim pomyślę. Na szczęście mam pewne zalety, które mocno tą wadę rekompensują, mam na myśli empatię. Pewnie dlatego wielu z ludzi, którzy mnie znają zakłada, że to pierwsze to dająca się znieść słabostka a nie cecha zasadnicza mojego charakteru.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 17:26, 15 Kwi 2018    Temat postu:

Bardzo źle znoszę krytykę. Aktywizuje mi wszystkie mechanizmy obronne. Milknę i słucham.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 19:13, 15 Kwi 2018    Temat postu:

anmario. napisał:
Wkurw. I niemożliwa do przezwyciężenia myśl - zabić.

Aż tak? Think

Anonymous napisał:
Bardzo źle znoszę krytykę. Aktywizuje mi wszystkie mechanizmy obronne. Milknę i słucham.

Ja też źle znoszę krytykę. Bo, w ogóle, bardzo źle znoszę ataki na mnie (co dowodzi pewnego przewrażliwienia), a mam tendencję do postrzegania krytyki jako formy ataku - a przecież nie zawsze tak jest.
Powrót do góry
rosegreta
prześwietlenie


Dołączył: 01 Maj 2016
Posty: 964
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 109 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:40, 15 Kwi 2018    Temat postu:

U mnie jest różnie, ma znaczenie kto krytykuje... Czasem się zawieszam i zastanawiam się nad tym... Potem reaguję, odnoszę się do zarzutów lub sobie to daruję . Jak na początku wspomniałam, zależy kto krytykuje. Bo moje zawieszenie polega na tym, że zastanawiam się po co ktoś krytykuje, czy chce mi pomóc faktycznie, czy dokuczyć, wyprowadzić z równowagi, czy może leczy swoje kompleksy, a może ma zły dzień (jak mawia Miśka). Reakcja zależy do jakich wniosków dojdę. Tak, że może to być brak reakcji, tłumaczenie się, smutek, odniesienie się do zarzutów lub trzask drzwi.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez rosegreta dnia Nie 19:56, 15 Kwi 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Nie 20:26, 15 Kwi 2018    Temat postu:

A niby za co ktoś miałby mnie krytykować????
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 20:47, 15 Kwi 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
A niby za co ktoś miałby mnie krytykować????


Przecież krytyka jest zawsze niesprawiedliwa i bezpodstawna, więc zawsze znajdzie się ktoś, kto ją wyrazi!
Powrót do góry
Henry Morgan
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 5951
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 28 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:37, 15 Kwi 2018    Temat postu: Re: Krytyka

Anonymous napisał:
...
Pytanie: "co czujemy, gdy jesteśmy krytykowani?"
...


z tego co pamietam, od czasu, gdy ron/amok stal sie gadem -to czuje przewaznie tylko zlosc

wielu ludzi to "gady"

czyli triada-> zlosc - strach - żądza


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
letnisztorm
Tunrida Storm


Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 14785
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 2161 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 7:26, 16 Kwi 2018    Temat postu:

Kto krytykuje i w jaki sposób ta krytyka się odbywa ma diametralne znaczenie.
Jeżeli na przykład dotyczy spraw zawodowych a krytykuje ktoś kto się na tym ta zna a ja robię żle to naprawiam błąd i chce robić dalej dobrze. Wolę to niż poklepywanie i przymilanie.

Na takie krytyki złośliwe, od których ktoś chce się lepiej poczuć mam wyjebane w kosmos.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18091
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 2365 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Pon 11:19, 16 Kwi 2018    Temat postu:

Niesprawiedliwość, poczucie krzywdy, złość. W takiej kolejności i nawet wtedy, gdy krytykujący ma rację i bez względu na to od kogo pochodzi krytyka

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 16:49, 16 Kwi 2018    Temat postu:

No właśnie. Z pozoru niewinnej krytyki przeszliśmy do cięższej wagi jaką jest skrzywdzenie. To ohydnie sprawę komplikuje. Wyjdźmy od ohydnie starego spostrzeżenia Tacyta - "Właściwe jest naturze ludzkiej nienawidzić tego, kogo się skrzywdziło". Ktoś czując się skrzywdzonym oczekuje: sprawiedliwości, pokajania się krzywdziciela, prośby o wybaczenie, jakiegoś zadośćuczynienia. I daje temu wyraz jakoś tam. Z drugiej strony ten co skrzywdził czuje rosnącą nienawiść do tego kogo skrzywdził. I też daje temu wyraz. Z niekoniecznego, przepadkowego pierdółu rodzi się spirala nienawiści, tym trudniejsza do powstrzymania, że po jakimś czasie pozostaje tylko chęć skrzywdzenia i nienawiść po obu stronach.Myślałe nad tym trochę i wydaje mi się, że nadstawienie drugiego policzka jest równie złe jak nakręcanie spirali nienawiści. Chyba optymalna jest ucieczka i ignorowanie bez rozstrząsania problemu, bo każde działanie jest niekorzystne. Jak w połowie orzeczeń wyroczni I Cing - " nie jest korzystne coś robić". Think
Powrót do góry
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18091
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 2365 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Pon 17:38, 16 Kwi 2018    Temat postu:

No zasadniczo to o czym pisałam to są tylko uczucia, jakie wywołuje we mnie krytyka. Proces myślowy przebiega natomiast zazwyczaj tak:
1) o ile krytyka jest uzasadniona: no przecież wiem, że jestem taka i taka /zrobiłam to co zrobiłam. Po co mi mówisz coś, o czym doskonale wiem. Radochę Ci to sprawia czy jak? (Ty bucu...)
2) o ile nie wiem na początku, czy krytyka jest uzasadniona: może On/Ona ma rację (tu następuje dokładna, dogłębna analiza) jeżeli nie ma racji - ignoruję bez dalszego zagłębiania problemu, jeżeli ma rację- zastanawiam się na ile mi przeszkadza to, co ktoś mi uświadomił ( i albo ignoruję- częściej), albo staram się zmienić (ale bez jakiś specjalnych i nadzwyczajnych nakładów)
Co do uczuć to owe poczucie krzywdy, niesprawiedliwości i złość są bardzo chwilowe.( w sensie tak reaguje tylko na początku)
W stosunku do osób niezaprzyjaźnionych dodatkowo niezwykle ulotne (raczej wrażenie niż uczucie)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 21:02, 16 Kwi 2018    Temat postu:

U mnie wygląda to jakoś tak:
Koleżanka chwali moją nową pomadkę, która ma mieć fajny kolor i ożywiać twarz. Dziękuję, oświadczając, że pomadka nie jest w moim typie, bo ma zbyt ewidentny (niezłamany), plastikowy kolor (kobiety pewnie będą wiedziały, o co chodzi), aczkolwiek, przytakuję skromnie, rzeczywiście wygląda nieźle, no i na wiosnę, na lato...
Koleżanka dodaje: "ja wiem, że nie jest w twoim typie, ale z tymi ciemnymi szminkami wyglądałaś tak... smutno, hmm, twarz wygląda tak... hmm... ciężko..."
Uprzejmie poddaję: "staro?"
Koleżanka: "hahaha, nie chciałam tego mówić."
Ja: "hahaha".

Oczywiście, to jest lajtowa sytuacja i nie kontynuujemy tematu, ale już się lekko spinam (dyskomfort) i zaczynam ze sobą monologować (zaprzeczenie): ale ja właśnie bardzo lubię ciemne pomadki! (bunt) i jest mi w nich dobrze! (zaprzeczenie bez argumentacji). Poza tym ona ma zupełnie inny gust (fakt, ma inny gust - byłoby cudowanie, gdyby można obarczyć winą jej zły gust, ale gust, jak na złość, nie jest zły, jest, po prostu, inny). No i większość tych pomadek wcale nie jest ciemna (zdegustowanie). One w ogóle nie są ciemne, tylko mają eleganckie, złamane kolory (utwierdzanie się w przekonaniu). Może ona mówi mi to z zazdrości? (szukanie dziury w całym) Itp., itd.

Generalnie, te pierwsze emocje związane z krytyką, zawsze są negatywne. Później jest racjonalizowanie i przyjęcie krytyki albo jej odrzucenie. Wydaje mi się jednak, sądząc po sobie, i obserwując reakcje innych na krytykę, że większość ma problem z przyjmowaniem tejże. Z drugiej strony, czy jest w tym coś dziwnego(?)
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 21:52, 16 Kwi 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:

Oczywiście, to jest lajtowa sytuacja i nie kontynuujemy tematu, ale już się lekko spinam (dyskomfort) i zaczynam ze sobą monologować (zaprzeczenie): ale ja właśnie bardzo lubię ciemne pomadki! (bunt) i jest mi w nich dobrze! (zaprzeczenie bez argumentacji). Poza tym ona ma zupełnie inny gust (fakt, ma inny gust - byłoby cudowanie, gdyby można obarczyć winą jej zły gust, ale gust, jak na złość, nie jest zły, jest, po prostu, inny). No i większość tych pomadek wcale nie jest ciemna (zdegustowanie). One w ogóle nie są ciemne, tylko mają eleganckie, złamane kolory (utwierdzanie się w przekonaniu). Może ona mówi mi to z zazdrości? (szukanie dziury w całym) Itp., itd.


I to jest komplikacja damskiego mózgu, która mnie zachwyca. Żebym się nie wiem jak starał to tak wewnętrznie monologować (sorry) w życiu by mi się nie udało. placz
Powrót do góry
Henry Morgan
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 5951
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 28 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 5:26, 17 Kwi 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
No właśnie. Z pozoru niewinnej krytyki przeszliśmy do cięższej wagi jaką jest skrzywdzenie. ...


juz , kiedys, mielismy tu taki topik o winie i poczuciu wstydu

przypominam niekumatym, ze poczucie winy nie jest wina, ale wraz z poczuciem wstydu - zalicza sie do wstydu..!

a wiec moze powinnismy sobie zadac pytanie, co masz krytykant chce osiagnac?

o co woła?!

pozwole sobie twierdzic, ze w 90% przypadkow, celem jest: nic nie majace wspolnego z rzeczywistoscia, wywolane sztucznego wstydu w nas.

na czym bazuje przekonanie naszego szanownego krytykujacego, ze takie jego dzialanie odniesie effekt?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Wto 7:41, 17 Kwi 2018    Temat postu:

Henry Morgan napisał:

na czym bazuje przekonanie naszego szanownego krytykujacego, ze takie jego dzialanie odniesie effekt?

Jeżeli krytykującemu zależy na tym, żeby wywołać negatywne emocje, to bazuje na przekonaniu, że krytyki nikt nie lubi i, w większości, źle się ją znosi (co potwierdzałaby także rozmowa na tym topiku). To nie musi być świadoma konstatacja, takie rzeczy wie się intuicyjnie, także w oparciu o własne doświadczenia.
Powrót do góry
Henry Morgan
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 5951
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 28 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 7:46, 17 Kwi 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Henry Morgan napisał:

na czym bazuje przekonanie naszego szanownego krytykujacego, ze takie jego dzialanie odniesie effekt?

Jeżeli krytykującemu zależy na tym, żeby wywołać negatywne emocje, to bazuje na przekonaniu, że krytyki nikt nie lubi i, w większości, źle się ją znosi (co potwierdzałaby także rozmowa na tym topiku). To nie musi być świadoma konstatacja, takie rzeczy wie się intuicyjnie, także w oparciu o własne doświadczenia.


krytykujacy jest bardziej prymitywny, niz Ci sie wydaje..

poza tym, co za za negatywne emocje ??!!!

C E L E M jest wstyd lub wina !

capisci?[/i]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Wto 10:16, 17 Kwi 2018    Temat postu:

To Twoje zdanie, którego nie podzielam. Wachlarz celów, dla których się krytykuje jest znacznie szerszy, niż tylko wywołanie poczucia winy czy wstydu. Np. odpowiedzią najczęściej udzielaną przez ankietowanych była "złość". Z pewnością nie kaźda złość wiąźe się z odczuwaniem wstydu (i jest emocją negatywną).
Celem konstruktywnej krytyki też nie musi być wprawianie kogoś w zażenowanie, tylko np. chęć ułatwienia sobie życia. Przykładowo, jeśli Twój współpracownik coś chrzani i musisz po nim poprawiać to, generalnie, masz w nosie, czy Twoja krytyka go zasmuci, zezłości czy zawstydzi. Cel jest inny - żeby przestał chrzanić Anxious

Krytykujemy, częściej lub rzadziej, wszyscy. Nie wyciągałabym stąd pochopnych wniosków, że wszyscy jesteśmy prymitywni.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Wto 14:22, 17 Kwi 2018    Temat postu:

To może ja skrytykuję? oops Jak nie urok to sraczka, jak nie Formalny to wons.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Wto 15:39, 17 Kwi 2018    Temat postu:

Zasadniczo, to wiocha się zaczyna, gdy zaczyna pier...ć ron/jupiter. Brick wall
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin