Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Nanga Parbat: życie i śmierć
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 12, 13, 14  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anmario.
Gość





PostWysłany: Nie 22:31, 28 Sty 2018    Temat postu:

Zgadza się Vanilka
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 22:36, 28 Sty 2018    Temat postu:

Jeśli testuje się własne możliwości to trzeba zakładać, że test może wypaść negatywnie. Konkretnie. Nie bez przyczyny w profesjonalnych wyprawach do zdobycia szczytu idą co najmniej 4 osoby. Z ostatniej bazy przed szczytem do ataku szczytowego idzie jedna dwójka, a druga pozostaje w bazie dla asekuracji. Po zdobyciu szczytu może atakować druga dwójka, a zdobywcy odpoczywają i asekurują. Ten wypad Mackiewicza i Revol to przykład nieodpowiedzialnego gówniarstwa i tylko dzięki temu, że w pobliżu przebywali zaaklimatyzowani wspinacze tej klasy co Urubko i Bielecki zginął tylko Mackiewicz.
Powrót do góry
anmario.
Gość





PostWysłany: Nie 22:39, 28 Sty 2018    Temat postu:

No zajebista analiza, jestem pod wrażeniem. Nic w tym dziwnego, zawsze miałem jakąś słabość do teoretyków.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 22:52, 28 Sty 2018    Temat postu:

To praktyka, a nie teoria. Sukces w górach to nie tylko zdobycie szczytu ale też zejście z niego i na ogół to drugie jest trudniejsze. Nie mieli pieniędzy, czy chętnych na liczniejszą wyprawę to mogli pograć w wojnę. Przy niskich stawkach szanse na przeżycie przy grze w karty są bardzo duże.
Powrót do góry
corsaire
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6089
Przeczytał: 44 tematy

Pomógł: 29 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:53, 28 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Himalaizm już dawno przekształcił się ze szlachetnej pasji w idiotyczny snobizm. Trudno określić, czy granicą były wejścia zimowe, czy rezygnacja z tlenu lub asekuracji. Jeśli to szaleństwo potrwa dalej to wyczynem godnym prawdziwego himalaisty będzie zimowe wejście na ośmiotysięcznik bez asekuracji jedynie w kąpielówkach i klapkach. Próba zrozumienia idioty jest bezcelowa. Think



spox lampi - powinienies sie przyzwyczajac do mysli, ze nie wszystko jestes w stanie ogarnac

przy czym dobre jest Twoje pytanie o granice..

ja to widze tak - przed granica bym ustawil zimowe wejscia - a poza asekuracja nie niesienie bagaza jednego kolesia przez dziesieciu sherpa

jest to odpowiedz na pytanie, jakie sobie zadalem - jakie to ma znaczenie dla spoleczenstwa..

a moze ma tez jakies znaczenie dla demokracji...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 0:03, 29 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
To praktyka, a nie teoria. Sukces w górach to nie tylko zdobycie szczytu ale też zejście z niego i na ogół to drugie jest trudniejsze. Nie mieli pieniędzy, czy chętnych na liczniejszą wyprawę to mogli pograć w wojnę. Przy niskich stawkach szanse na przeżycie przy grze w karty są bardzo duże.

Wiele masz na koncie tych ośmiotysięczników? Think

Niektóre wyprawy celowo realizuje się jedno lub dwuosobowo. To nie jest kwestia pieniędzy, tylko woli, by zdobyć szczyt właśnie w taki sposób.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 0:29, 29 Sty 2018    Temat postu:

oo, widzę, że rozpoczęła się parada próżnych opinii za 0.98 pln na miesiąc
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 0:46, 29 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:

Wiele masz na koncie tych ośmiotysięczników? Think

Żeby się załamać w zupełności wystarczą ohydne warunki, brak doświadczenia i lekko ponad 2000m. Angel
Anonymous napisał:

Niektóre wyprawy celowo realizuje się jedno lub dwuosobowo. To nie jest kwestia pieniędzy, tylko woli, by zdobyć szczyt właśnie w taki sposób.

Jeśli jest się Messnerem to można, aczkolwiek między nami mówiąc i on idiota.
Powrót do góry
corsaire
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6089
Przeczytał: 44 tematy

Pomógł: 29 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:51, 29 Sty 2018    Temat postu:

Henry Morgan napisał:
...

a moze ma tez jakies znaczenie dla demokracji...


sprobuje rozwinac to o demokracji.

ale wczesniej przypomne formalowi i lampimu, jako zwolennikow skrajnosci na temat: wchodzic, czy nie wchodzic w strefe smierci* >>> ze w tym wywiadzie lem mowi, ze czlowiek jest taka istota, ktora najlepiej czuje sie w strefie umiarkowanej.

a wracajac do demokracji

nr1 to wolnosc
nr2 to wlasnosc

czyli taka osoba wchodzaca w strefe smierci wyraza swoja wolnosc
a takze poszerza granice poznania organizmu czlowieka - co daje wymierne zwiekszenie wlasnosci intelektualnej ludzkosci .

co np nie ma miejsca, jak 10 szerpow niesie kolesia w masce tlenowej.

to wysokosc, powyzej ktorej organizm zaczyna umierac - czyi 8000m npm


[link widoczny dla zalogowanych]



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 11:26, 29 Sty 2018    Temat postu:

Formalny napisał:

Nie pytam złośliwie, ale jestem ciekawy czy odpowiesz - szczerze:
- czy kiedyś osiągnąłeś coś co było wyjątkowo trudne?
- czy uprawiasz jakiś sport bardziej lub mniej extremalny?
- czy zrobiłeś już coś, czego inni nie potrafią, a Ty chciałeś to zrobić?

Nie wiem jakiej analizie mają służyć te pytania, ale zaspokoję Twoją ciekawość:
-tak
-tak, mniej extremalny
-tak, jest wiele takich rzeczy

Uważam, że uprawianie sportu w którym śmiertelność wynosi ponad 50% to nie jest uprawianie sportu, ale idiotyzm.

Rozumiem skoczków spadochronowych. Sam bym nie skoczył z kilku powodów, ale takich ludzi mogę zrozumieć. Choć nieudany skok jest śmiertelny, jednak statystyki pokazują, że pechowców jest naprawdę mało. Tutaj możemy mówić o przełamywaniu strachu, samego siebie itd.

Kolejny przykład, który tu ktoś podał - Krzysztof Kolumb. OK, ale Krzysiek to robił po coś. Duże ryzyko wiązało się z możliwością odkrycia nowych lądów, co dla człowieka było gigantycznym odkryciem. Podobnie rozumiem kosmonautów. Bardzo się narażają, wielu zginęło, ale po coś to robili.

Naprawdę nie widzę żadnej różnicy między takim wchodzeniem na ośmiotysięczniki zimą, a wsadzaniem gołej dupy do wrzątku. Wszak jedno i drugie można zrobić "dla siebie" i "przekraczać możliwości".

Czy się cieszę, że Polacy weszli zimą na kolejny ośmiotysięcznik? NIE. Nie było warto. Nie warto ryzykować. Oni się zachowują jak hazardziści, którzy przegrywają swoje życie. Wcześniej, czy później przegrają wszystko, a ja mam się cieszyć, że raz, czy dwa im się uda wygrać?
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 11:43, 29 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:




Nie wiem jakiej analizie mają służyć te pytania, ale zaspokoję Twoją ciekawość:
-tak, mniej extremalny

[/quote]

Chyba rzut papierem do muszli klozetowej.
Jezu, jak ja kocham takich polskich januszy
Bez przerwy im coś wadzi, przeszkadza, międlą i międlą, byle się pomądrzyć.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 12:21, 29 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:

Czy się cieszę, że Polacy weszli zimą na kolejny ośmiotysięcznik? NIE. Nie było warto. Nie warto ryzykować. Oni się zachowują jak hazardziści, którzy przegrywają swoje życie. Wcześniej, czy później przegrają wszystko, a ja mam się cieszyć, że raz, czy dwa im się uda wygrać?

Nie musisz się z tego cieszyć, ale nie powinieneś obrażać ludzi mających odwagę realizować swoją pasję, dlatego, że tej pasji nie rozumiesz.
Mówisz, że to idiotyzm? A zawał przed pięćdziesiątką, do którego przyczyniły się dwie paczki papierosów wypalane dziennie jest sensowny? A nie głupio jest po czterdziestce mieć osiemdziesięciokilogramową nadwagę i doznać udaru? Dać się rozjechać na drodze nie jest idiotycznie? Albo przez wiele dekad okupować jakiś stołek w jakimś biurze i dożyć sędziwego wieku jako półślepy od wgapiania się w monitor i garbaty od siedzenia przez nim staruch? Albo taki rak - ale kanał.
Wszyscy zmierzamy do tego samego końca. Kto powiedział, że trzeba umrzeć staro i dobrze, i że będziemy tymi nielicznymi, którymi uda się jedno i drugie? Jaka to jest wartość - żyć jak najdłużej? To jest Twoja życiowa mądrość?
Co w tym idiotycznego, że niektórzy żyją krócej, ale ich życie jest esencjonalne i nie giną przypadkowo, głupio, rozczarowująco i beznadziejnie?
Przecież oni nie idą w te góry, żeby zginąć. Tak jak nie wychodzi się za mąż, z myślą o rozwodzie.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 14:01, 29 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:

Nie musisz się z tego cieszyć, ale nie powinieneś obrażać ludzi mających odwagę realizować swoją pasję, dlatego, że tej pasji nie rozumiesz.

Dlaczego nie? Dlaczego nie mam prawa oceniać? Można pójść dalej w Twój tok rozumowania i zabronić w ogóle oceniania czyjegoś zachowania, bo zawsze czyjeś decyzje są subiektywne. Nie ma możliwości, aby ktoś inny ocenił cudze decyzje tak samo jak decydent, bo ich na pewno nie rozumie tak samo.
Każda nasza ocena pozostanie subiektywna i będzie inna, czy to z punktu widzenia ciepłego fotela, czy z punktu pilota śmigłowca. Jest wiele osób, które chcą żyć szybko, intensywnie i krótko. Można pochwalać takie zachowania i im kibicować, a można uznać, że to głupie. Nie uważam jednak, że należy takie osoby gloryfikować. Chcesz skakać z mostu z nadzieją, że się nie zabijesz... skacz. To nie jest sport, ale hazard. Z tego się powinno leczyć.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 14:21, 29 Sty 2018    Temat postu:

Ależ masz prawo oceniać. Tylko dlaczego tak agresywnie, bezpardonowo, skoro piszesz o czymś, co jest dla Ciebie sprawą czysto teoretyczną?
Ja też nie postrzegam wspinaczki wysokogórskiej jako, sensu stricto, sportu, ale tylko dlatego że, przypuszczam, jest dla wspinaczy czymś więcej - pasją, sposobem na życie. Nie gloryfikuję tego, nawet nie bardzo rozumiem, ale myślę, że to jest fajne i że to jest znacznie sensowniejsze, niż życie od-do, od ósmej do szesnastej, od pracy do domu, od przedszkola do sklepu, od weekendu do weekendu i tak w kółko, przez 40, 50 lat.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 14:33, 29 Sty 2018    Temat postu:

Bezpardonowo dlatego, że procent przeżycia jest tu istotny. Jak w każdej dyskusji tak też w tej wszystko zależy od proporcji. Jest przecież wiele sportów ekstremalnych, ale w tym "sporcie" stary-alpinista to oksymoron.

Przypomnę też, że nie żyjemy tylko dla siebie. Żyjemy również dla naszych rodzin. Co z trójką dzieci Pana Mackiewicza? Co z jego żoną?
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 14:34, 29 Sty 2018    Temat postu:

Budynek użyteczności publicznej, cała reszta to ideologia tkwiąca w głowach.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 14:47, 29 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Budynek użyteczności publicznej, cała reszta to ideologia tkwiąca w głowach.


To chyba nie ten wątek
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 14:49, 29 Sty 2018    Temat postu:

No nie. Cuda Panie na tym forum się dzieją.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 16:10, 29 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Bezpardonowo dlatego, że procent przeżycia jest tu istotny. Jak w każdej dyskusji tak też w tej wszystko zależy od proporcji. Jest przecież wiele sportów ekstremalnych, ale w tym "sporcie" stary-alpinista to oksymoron.

Ale się zafiksowałeś na tej przeżywalności. A Messner? a Wielicki? nie są już młodzi.
Wspinaczka górska jest klasyfikowana jako sport wysokiego ryzyka, ale istnieją dyscypliny uważane za jeszcze bardziej niebezpieczne i inwazyjne (np. BASE jumping czy motocross).
Z ciekawostek: "Na przykład w Wielkiej Brytanii najwięcej ludzi zabija wędkarstwo, mimo że nie jest to sport ekstremalny. Wszystko to ze względu na liczbę utonięć".

Dla Ciebie punktem odniesienia jest długość życia, dla kogoś innego może być nią jakość, którą wiąże z realizowaniem swoich planów, pasji.

Messner: To był kolejny stopień mojej metafizycznej podróży w głąb siebie.

Z wywiadu z psychologiem sportowym:

Dlaczego ludzie wiedząc, że jest niebezpiecznie i tak chodzą w wysokie góry? Jest tyle motywów, ile osób chodzących w te góry. Ludzie nie idą tam wyłącznie dla sławy, nie po to, żeby mieć kolejny ośmiotysięcznik wpisany na listę osiągnięć. Oni idą między innymi na spotkanie z samym sobą, ze swoimi słabościami, idą po to, żeby pokonać swoje lęki, trudności, żeby się zmierzyć z naturą. To wszystko wpisuje się w jedno - w to, że w ekstremalnych warunkach można naprawdę w pełni poczuć życie. Poszukiwanie silnych wrażeń to oczywiście wynik osobowości jaką ma człowiek. Są ludzie, którzy potrzebują o wiele więcej adrenaliny, a są tacy, którym wystarcza np. bieganie po lesie. Krytykowanie himalaistów, które teraz wylewa się z sieci, wynika po prostu z niezrozumienia. Ludzie, którzy krytykują himalaistów, skoczków, narciarzy ekstremalnych i inne osoby uprawiające ekstremalne aktywności, po prostu nie rozumieją tych aktywności. Tymczasem ci krytykujący często bardzo szybko jeżdżą samochodem, źle się odżywiają, nie dbają o siebie, palą papierosy. Przecież 9,5 miliona Polaków pali papierosy. To niesamowite, że jest ich aż tak dużo. I teraz część osób krytykujących himalaistów siedzi przed komputerem i pisze straszne rzeczy, paląc przy tym papierosa. Człowiek ma prawo podejmować ekstremalne aktywności. Himalaiści, którzy idą na Naga Parbat doskonale wiedzą, że to jedna z najtrudniejszych gór na świecie i kalkulują związane z tym ryzyko. Na pewno nikt nie idzie tam po to, żeby się zabić.

Anonymous napisał:
Przypomnę też, że nie żyjemy tylko dla siebie. Żyjemy również dla naszych rodzin. Co z trójką dzieci Pana Mackiewicza? Co z jego żoną?


i dalej:

Ja mam na koncie 1500 skoków ze spadochronem, a w domu dwoje dzieci. Kocham je, myślę o mojej rodzinie, a uprawiając sport przestrzegam wszystkich procedur i zasad. (...) Nie, ale znam rodziny himalaistów i muszę powiedzieć, że one się wcale strasznie nie boją. To dlatego, że żyją z tymi ludźmi od momentu, kiedy już ci ludzie mieli taką pasję. Jej nikt sobie nie wymyśla w weekend, wejścia na ośmiotysięczniki wymagają lat przygotowań, to jest czas, przez który bliscy mogą się w jakimś stopniu przyzwyczaić do tej sytuacji. Kiedy ja jadę na skoki, to moja żona drży o to, co może mi się stać na trasie, a nie na skokach. Tak to wygląda, bo ona wie, że bezpiecznie podchodzę do procedur, że nie chcę się zabić.

sport.pl/inne/56,64998,22954529,nanga-parbat-psycholog-himalaistow-to-nie-sa-weekendowi-szalency.html
Powrót do góry
corsaire
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6089
Przeczytał: 44 tematy

Pomógł: 29 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:17, 29 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
lampi napisał:




Nie wiem jakiej analizie mają służyć te pytania, ale zaspokoję Twoją ciekawość:
-tak, mniej extremalny



Chyba rzut papierem do muszli klozetowej.
Jezu, jak ja kocham takich polskich januszy
Bez przerwy im coś wadzi, przeszkadza, międlą i międlą, byle się pomądrzyć.


czyli wyglada na to, ze na forumie - lampi jest w mniejszosci



lecz w realu jest zgola odwrotnie!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 12, 13, 14  Następny
Strona 2 z 14

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin