Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Nanga Parbat: życie i śmierć
Idź do strony 1, 2, 3 ... 12, 13, 14  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 2:50, 28 Sty 2018    Temat postu: Nanga Parbat: życie i śmierć

śmiać mi się chciało jak jakaś głupiutka laska ucieszyła się na twiterze, że Eli zaczęła schodzić sama - bo to według niej oznaczało, że nie daje się i walczy dalej - dzielna kobieta znaczy!

a przecież to tylko świadczyło o tym, że musiała wybrać - ratować swoje życie, czy tkwić z Tomkiem i czekać na pomoc i zasadniczo zginąć razem z nim

w ekstremalnych sytuacjach człowieczeństwo objawia się zgoła nienachalnie

Tomasz Mackiewicz R.I.P
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 10:41, 28 Sty 2018    Temat postu:

Ja tam nie wiem, jak oni się dogadują ze sobą, ale przypuszczam, że wśrod ludzi, którzy mają świadomość ryzyka, jakie podejmują, muszą istnieć niepisane zasady, a jedną z nich jest ta, że w razie zagrożenia nie ginie się razem w ramach braterskiej solidarnosci, tylko dba o własne przetrwanie, bo w tym też jest jakaś nadzieja dla innych. Dlatego nie sądzę, aby Mackiewicz miał żal do Francuzki, ani by mieli do niej żal ludzie, ktorym te realia nie są obce.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 11:14, 28 Sty 2018    Temat postu:

Jej decyzja to również pomoc ewentualnym ratownikom. Im niżej udało się jej zejść, tym mniej narażała tych, którzy ruszyli jej na pomoc.
Była zawodowcem.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 11:28, 28 Sty 2018    Temat postu:

Dokładnie. Wbrew dość powszechnej opinii, że to "szaleńcy" i "samobójcy", alpinisci są profesjonalistami, dchodzącymi do swojego "szaleństwa" bardzo racjonalnie i planowo. Można rzec, w tym szaleństwie jest metoda. I to jaka!
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 14:47, 28 Sty 2018    Temat postu:

Jacy tam "profesjonaliści"? Profesjonalista potrafi wejść i zejść. Jak ktoś naraża swoje życie mówiąc, "a może się uda" to jest idiota, a nie profesjonalista. Mackiewicz ma co chciał. Chciał być sławny. Będzie.

Połowa alpinistów nigdy nie wraca. Jak dla mnie równie dobrze mogliby rywalizować między sobą w dziedzinie "kto dłużej wytrzyma we wrzątku". Szkoda Mackiewicza jako człowieka, ale jako alpinisty mi nie szkoda.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 15:02, 28 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:

Połowa alpinistów nigdy nie wraca.


Za to my zostajemy.
Zostajemy z pytaniami, które potrzebują odpowiedzi.
Dzięki nim.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 15:20, 28 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Jacy tam "profesjonaliści"? Profesjonalista potrafi wejść i zejść. Jak ktoś naraża swoje życie mówiąc, "a może się uda" to jest idiota, a nie profesjonalista. Mackiewicz ma co chciał. Chciał być sławny. Będzie.

Kukuczka też był idiotą?
Gdyby patrzeć na to w ten sposób, żaden ośmiotysięcznik nie powinien był zostać zdobyty, a z faktu ich zdobycia należy wysnuć wniosek, że dokonali tego idioci.
Oczywiście, dla przeciętnego człowieka fakt zdobycia bądź nie jakiegoś szczytu nie ma specjalnego znaczenia, ale jak ten przeciętny człowiek puchnie z dumy, gdy okazuje się, że wysokogórskiego wyczynu dokonał jakiś (idiota) Polak.
To zawodowstwo objawia się także i w tym, że amator mógłby nie przetrwać kilku godzin w warunkach, w których himalaiści trwają całe tygodnie. Fakt, że czasami się nie udaje, nie wynika z braku ich profesjonalizmu, ale z tego, że mierzą się z naturą, potężną mocą przyrody, a ta nigdy nie jest przewidywalna.
Powrót do góry
Formalny
maszynista z Melbourne


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 8131
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 533 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: 3 planeta od Słońca
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:31, 28 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Jacy tam "profesjonaliści"? Profesjonalista potrafi wejść i zejść. Jak ktoś naraża swoje życie mówiąc, "a może się uda" to jest idiota, a nie profesjonalista. Mackiewicz ma co chciał. Chciał być sławny. Będzie.

Połowa alpinistów nigdy nie wraca. Jak dla mnie równie dobrze mogliby rywalizować między sobą w dziedzinie "kto dłużej wytrzyma we wrzątku". Szkoda Mackiewicza jako człowieka, ale jako alpinisty mi nie szkoda.

On był człowiekiem, który uprawiał wspinaczkę wyczynową - tych dwóch spraw nie można rozdzielić...
Nie pytam złośliwie, ale jestem ciekawy czy odpowiesz - szczerze:
- czy kiedyś osiągnąłeś coś co było wyjątkowo trudne?
- czy uprawiasz jakiś sport bardziej lub mniej extremalny?
- czy zrobiłeś już coś, czego inni nie potrafią, a Ty chciałeś to zrobić?

Ja mogę się przyznać, że gdy pierwszy raz stanąłem przed koniecznością przygotowania się do skoku na spadochronie, byłem przerażony na granicy paniki. Pomimo, że ta konieczność po pewnym czasie ograniczyła się do szkolenia na sucho (wojsko), pojawiła się ciekawość jak to właściwie jest. Skoczyłem już potem kilka razy - sportowo i spodobało mi się to. założyłem sobie, że za 9 lat, gdy zdrowie i sprawność nie popsują się, skoczę jeszcze raz, dla uczczenia okrągłej daty...
Czy gdybym miał pecha i jeden ze skoków skończyłby się kontaktem z ziemią przy szybkości 40 - 50 m/s. powiedziałbyś (może), że człowieka szkoda, ale skoczka nie? Dziwne... Think

-------------------------------------------------
EDIT
Znalazłem wypowiedź Mackiewicza, którą kierował do hejterów tuż przed wyruszeniem na ostatnią wyprawę:
"- Człowiek jest tylko mocny w stosunku do drugiego człowieka w pyskówkach i przekomarzankach. Swoją wartość często opiera na materii, która przecież jak wiadomo jest tylko tymczasowa. Zresztą tak samo jak i człowiek"
Nie trzeba komentarzy do tej wypowiedzi...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Formalny dnia Nie 16:02, 28 Sty 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Nie 16:38, 28 Sty 2018    Temat postu:

Himalaizm już dawno przekształcił się ze szlachetnej pasji w idiotyczny snobizm. Trudno określić, czy granicą były wejścia zimowe, czy rezygnacja z tlenu lub asekuracji. Jeśli to szaleństwo potrwa dalej to wyczynem godnym prawdziwego himalaisty będzie zimowe wejście na ośmiotysięcznik bez asekuracji jedynie w kąpielówkach i klapkach. Próba zrozumienia idioty jest bezcelowa. Think
Powrót do góry
Kilo OK
maszynista z Melbourne


Dołączył: 23 Maj 2009
Posty: 19097
Przeczytał: 14 tematów

Pomógł: 493 razy
Ostrzeżeń: 1/3

PostWysłany: Nie 17:58, 28 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Himalaizm już dawno przekształcił się ze szlachetnej pasji w idiotyczny snobizm. Trudno określić, czy granicą były wejścia zimowe, czy rezygnacja z tlenu lub asekuracji. Jeśli to szaleństwo potrwa dalej to wyczynem godnym prawdziwego himalaisty będzie zimowe wejście na ośmiotysięcznik bez asekuracji jedynie w kąpielówkach i klapkach. Próba zrozumienia idioty jest bezcelowa. Think


W temacie ofiary i ratowników powiem wam, że - chcącemu nie dzieje się krzywda.
Tylko tyle i aż tyle.

W temacie komentarzy hejterów, skoro to takie cool to wejdź zimą choćby na Babią Górę, i dopiero opowiadaj jak to łatwe jest łaźnie po górach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Nie 18:17, 28 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Himalaizm już dawno przekształcił się ze szlachetnej pasji w idiotyczny snobizm
co za brednie - przecież nie stoimy w miejscu, tylko się rozwijamy (może nawet jest to krzywa wykładnicza) - w związku z tym przesuwamy też granice tego, co możliwe.

pomyśl sobie Ron, że taki Kolumb zasadniczo nie wiedział, czy nie zjebie sie na łeb do jakiejś dziury za horyzontem - dopłynął do czegoś, co wydawało mu się Indiami (stąd Indianie), ale z podobnym prawdopodobieństwem mógł marnie skończyć. to jest częścią naszej człowieczej natury, takie rzucanie się z motyką na słońce.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 18:21, 28 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
w razie zagrożenia nie ginie się razem w ramach braterskiej solidarnosci, tylko dba o własne przetrwanie
pewnie czasami się ginie - chyba zależy to od tego jak silna jest więź pomiędzy wzmainkowanymi, przecież nikt nie oczekuje jakichś poświęceń pomiędzy partnerami biznesowymi
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 19:02, 28 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
to jest częścią naszej człowieczej natury, takie rzucanie się z motyką na słońce.

Zaraz tam z motyką na Słońce. Raczej ekstremalny onanizm to jest jak w dowcipie:
- Słucham, co panu dolega.
- W zasadzie nic ale mam poważny problem.
- Jaki?
- Onanizuję się.
- Hahaha, prosze pana to nie jest żaden problem. Wszyscy mężczyźni się onanizują.
- Tak ale ja w szczególny sposób.
- Jaki?
- Wykładam małego na stół i walę w niego młotkiem
- O Boże. I to sprawia panu przyjemność.
- Jak nie trafię.
Powrót do góry
Kilo OK
maszynista z Melbourne


Dołączył: 23 Maj 2009
Posty: 19097
Przeczytał: 14 tematów

Pomógł: 493 razy
Ostrzeżeń: 1/3

PostWysłany: Nie 19:34, 28 Sty 2018    Temat postu:

Albo siedzisz przed kompem, bojąc się ryzyka, żyjąc jak mysz, albo godzisz się na ryzyko.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Nie 19:40, 28 Sty 2018    Temat postu:

Kilo OK napisał:
Albo siedzisz przed kompem, bojąc się ryzyka, żyjąc jak mysz, albo godzisz się na ryzyko.

Chcesz, żebym walił młotkiem w moje maleństwo????? Oszalałeś. Think
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 21:08, 28 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Kilo OK napisał:
Albo siedzisz przed kompem, bojąc się ryzyka, żyjąc jak mysz, albo godzisz się na ryzyko.

Chcesz, żebym walił młotkiem w moje maleństwo????? Oszalałeś. Think

Nie rozumiesz, jaka to satysfakcja, gdy nie trafisz???
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 21:31, 28 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Zaraz tam z motyką na Słońce. Raczej ekstremalny onanizm to jest jak w dowcipie
wymądrzanie w internetach jest tanie, kosztuje jakieś 0.98 PLN na miesiąc
Powrót do góry
rosegreta
antykorozyjny berecik


Dołączył: 01 Maj 2016
Posty: 1014
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 118 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:32, 28 Sty 2018    Temat postu:

Nie rozumiem tej fali hejtu. I juz nie tylko pod artykułami politycznymi.
Wszyscy na wszystkim się znają.
Niektórzy piszą tak jakby smierć nie była w pisana w życie.
Ot, po prostu zginąć można na ulicy. Całe życie może ktoś być ostrożny, uważać, a raz wyjdzie do sklepu i z dachu spadnie sopel lodu lub dachówka obluzowana, prosto mu na głowę.
I jest tak jak pisze Formalny, nie zrozumieją ci którzy chyba nigdy nie uprawiali sportu, nie wspinali się po górach.
I tu nie chodzi o adrenalinę ale to, że pokonywanie swoich możliwości daje wiarę w siebie, niektórzy potrzebują tego więcej pewnie a inni mniej.
Poza tym góry zawsze sa wyzwaniem. Ile turystów ginie nawet w takich niskich górach jak nasze. Czasami po prostu przeceniamy swoje mozliwości, a czasami nieprzewidziane okoliczności przyrody, załamanie pogody.
Ktoś chodził w nocy po górach ?
W nocy wyglądają zupełnie inaczej. Wydawało mi się, ze znam moje góry jak własną kieszeń, że z zamkniętymi oczami trafię tam gdzie zamierzam...
Zaskoczyły mnie jednak nocą. Zgubiłam się. Na szczęście to tylko moje niewielkie górki i nawet zimą nie ma dużych mrozów...
Ponadto gdy komuś coś się stanie w moich górkach... To ratownicy są w stanie dotrzeć w miarę szybko po "połamańców".
Gdy chodziłam do liceum nasz nauczyciel zaprosił swojego znajomego Pana Wojtka Kurtykę na lekcję. Pokazywał nam zdjęcia. Kilka osób znajdujących sie na zdjęciach już nie żyło. I on jakoś tak nam wtedy to przedstawił, że on o są świadomi ryzyka... i jesli umrzeć to właśnie tak... (ja bynajmniej tak to zrozumiałam i nie tylko ja).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez rosegreta dnia Nie 21:35, 28 Sty 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Nie 21:45, 28 Sty 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
to jest częścią naszej człowieczej natury, takie rzucanie się z motyką na słońce.

Zaraz tam z motyką na Słońce. Raczej ekstremalny onanizm to jest jak w dowcipie:
- Słucham, co panu dolega.
- W zasadzie nic ale mam poważny problem.
- Jaki?
- Onanizuję się.
- Hahaha, prosze pana to nie jest żaden problem. Wszyscy mężczyźni się onanizują.
- Tak ale ja w szczególny sposób.
- Jaki?
- Wykładam małego na stół i walę w niego młotkiem
- O Boże. I to sprawia panu przyjemność.
- Jak nie trafię.

Dowcip głupi i stary, a w dodatku jest dowodem, że popisujący się swoim "dowcipem" nie zrozumiał o czym toczy się tutaj dyskusja. No cóż, takie indywidua też są częścią przyrody choć ślepą uliczką rozwoju gatunku Homo Sapiens.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 22:05, 28 Sty 2018    Temat postu:

rosegreta napisał:

I jest tak jak pisze Formalny, nie zrozumieją ci którzy chyba nigdy nie uprawiali sportu, nie wspinali się po górach.

Ja nigdy nie uprawiałam sportu, a i górskie wycieczki trudno nazwać "wspinaniem się po górach". Więcej, jako zmarzlak wzdrygający się przed powiewem ciekłego azotu na szyi w ramach krioterapii, czy odchorowujący 15 minut na wietrze całym dniem konania z powodu bólu zatok, trudno mi wyobrazić sobie coś ohydniejszego, niż dobrowolne wystawianie się na niskie temperatury i smaganie wiatru oraz tę wszechobecną, obrzydliwą, depresyjną biel.
Z drugiej strony, jako człowiek doświadczający okresowo - choć w zupełnie innym zakresie i na innym poziomie, daleko mniej, jak przypuszczam, intensywnym - różnych stanów euforii i satysfakcji, m. in. z własnych możliwości, doskonale wyobrażam sobie, co popycha tych ludzi do przekraczania swoich granic; jakie to musi być uskrzydlające i satysfakcjonujące, robić dla siebie coś takiego, czuć się przez kilka chwil (pół?)bogiem, jakim mistycznym doznaniem może być kontakt z wszechpotężną naturą, jakim cudownym rodzajem samotności "zagubienie się" wśród bezbrzeżnej pustki. To musi być odlot, trudno chyba o lepszy. Nic o tym nie wiem, ale jestem pewna, że jest
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 12, 13, 14  Następny
Strona 1 z 14

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin