Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

osiedle katolickie
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 21:21, 25 Mar 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:

Zabawne jest to zadęcie. Może Twój dziadek miał tylko 6 rodzeństwa ale Twój pradziadek i wcześniejsi przodkowie mieli ich dziesiątkę. Znaczy się jesteś owocem seryjnej "patologii", który wyżej sra niż dupę ma.


Co z tego, że kiedyś ludzie mieli więcej dzieci?
Kiedyś normą było co innego niż dziś.
Teraz mają średnio dwójkę albo tylko jedno.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 21:25, 25 Mar 2018    Temat postu:

Nie bredź (Jupiter). Tak się niefortunnie, dla Twoich teorii, składa, że obaj moi dziadkowie byli jedynakami, a z tego, co się orientuję, to i pradziadkowie nie byli jakoś szczególnie zasobni w rodzeństwo. Gen niepleniania się trzyma się więc w mojej rodzinie dość mocno.
Poza tym, przypominam Ci, bo wygląda, żeś o tym zapomniał, że żyjemy w XXI wieku, dzięki czemu kobiety mają prawo do decydowania o swoim ciele (w tym, o swojej płodności), czego zamierzchła historia im skutecznie odmawiała. W tej chwili pełnią daleko więcej społecznych ról, niż niewdzięczna rola samicy rozpłodowej i mają daleko więcej możliwości kontrolowania swojej płodności, niż w latach, na które się bezmyślnie powołujesz. Te czasy odeszły w niebyt, niezależnie od tego, jak bardzo Ty i Tobie podobni oraz czarni chcieliby je zatrzymać (przywrócić).
Poza wszystkim, wyrażam moją osobistą opinię i liczę się z tym, że dla kogoś np. nieposiadanie dzieci lub wyprodukowanie jednej sztuki jest dziwne i patologiczne. Dla mnie takim wynaturzeniem jest, w świecie tak wielu możliwości, dręczenie swojego biednego ciała kolejnymi ciążami i zredukowanie siebie do roli wiecznie ciężarnej słonicy przy panu mężu.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 22:47, 25 Mar 2018    Temat postu:

No rzadko bredzę. Sporo wątków. To może skoczę do współczesności chwilowo. Obecnie przyjmuje się definicję życia, że żywa jest istota przekazująca swój materiał genetyczny następnemu pokoleniu. To, że ludzie chcą być żywi (mieć dzieci) jest naturalne i zrozumiałe. To, że chcą być martwi jest dziwne raczej. Społecznie nie jest to niebezpieczne. W następnym pokoleniu ich genów już nie będzie. Jak w przypadku każdego innego samobójstwa problem dotyka głównie najbliższej rodziny samobójcy. Oczywiście przy dostatecznej inteligencji możesz wymyślić milion powodów swojej fobii i wymyślaj sobie na zdrowie.
Twoje przodkinie miały właściwie tylko 3 możliwości kontroli urodzeń. Gąbki maczane w occie. Metoda dla kobiet seksualnie uświadomionych, czyli praktycznie dla bardzo niewielu. Seks analny - ohydny, ohydny grzech. Ogólnie to wygląda na to, że Dobry Bóg nie jest zadowolony, gdy kobiety kontrolują swoją płodność. Seks analny - ohydny, kobieta podczas menstruacji - nieczysta. Jak jest czysta to akurat płodna dla przegłodzonego nieczystością mężczyzny. Trzecia metoda to abstynencja seksualna. W przypadku małżeństw dość latwo osiągalna, bo kobieta po kilku porodów wszelkie operacje w okolicach narządów płciowych przyjmowała niechętnie, bo zasadniczo bolało. Mąż, zwykle sporo starszy, po spłodzeniu potomka lub, na wszelki wypadek dwóch dawał sobie spokój z tymi głupotami, albo korzystał z usług (rzadko) profesjonalistki, zwykle z entuzjastycznym poparciem żony. Kobieta mogła oczywiście zostać starą panną i uniknąć ohydnej męskiej niewoli. Ale w najlepszym razie oznaczało to status bezpłatnej służącej u rodziny lub w gorszym razie prostytucję i dość szybki zgon. Dlatego mężczyźni skłonni do ożenku byli nawet atrakcyjniejsi niż obecnie.
Tak na marginesie, w poszukiwaniu polskich przebojów harlequinowych sięgnąłem ostatnio (jak kto głupi) do p. M. Samozwaniec. Znaczy się, "Krystynę i chłopów" przeczytałem. I zamiast uroczej powiastki ku pokrzepieniu serc znalazłem zjadliwe szyderstwo na temat realizowania się jako kobiet intelektualistek w PRL. Znaczy się, arystokratek. I niby PRLu już nie ma, a "intelektualistki" zostały i twierdzą, że są szczęśliwe, zrealizowane i takie tam głupoty.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 23:00, 25 Mar 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Obecnie przyjmuje się definicję życia, że żywa jest istota przekazująca swój materiał genetyczny następnemu pokoleniu. To, że ludzie chcą być żywi (mieć dzieci) jest naturalne i zrozumiałe.

Przyjmuje się? przez kogo?
To przekazywanie materiału genetycznego jest jedynym warunkiem w tej definicji? niezbędnym? chodzi o samą możliwość czy fakt realizowania tej możliwości? chciałbyś powiedzieć tym wszystkim parom, które z "winy" jej lub jego nie mogą mieć dzieci, że są nie dość żywi? że są nieżywi? Angel
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 23:22, 25 Mar 2018    Temat postu:

Zasadniczo naukowo się przyjmuje na całym świecie. I jest to nieliczny, polski wkład do nauki światowej. To jakiś polski cybernetyk wymyślił i naukowcy na całym świecie się tą ideą zachwycili, bo wcześniej powszechnie akceptowalnej definicji życia brakowało. Think
Powrót do góry
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6990
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:30, 25 Mar 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Zasadniczo naukowo się przyjmuje na całym świecie. I jest to nieliczny, polski wkład do nauki światowej. To jakiś polski cybernetyk wymyślił i naukowcy na całym świecie się tą ideą zachwycili, bo wcześniej powszechnie akceptowalnej definicji życia brakowało. Think


jak ja bym mial to definiowac, to przyjalbym, ze zycie to jest autonomiczny system, skladajacy sie z funkcjonalnych komorek


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Nie 23:32, 25 Mar 2018    Temat postu:

Co do "winy" to sam/a sobie odpowiedziałeś/aś używając cudzysłowu. Jest różnica między śmiertelną chorobą, a samobójstwem mimo, że skutek jest taki sam.
Wiem, wiem. Zaraz jakiś antyklerykalny głupem uczepi się in vitro.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 23:38, 25 Mar 2018    Temat postu:

Henry Morgan napisał:

jak ja bym mial to definiowac, to przyjalbym, ze zycie to jest autonomiczny system, skladajacy sie z funkcjonalnych komorek

W jakim stopniu autonomicznym? Czy robot napędzany ogniwami słonecznymi jest na tyle autonomiczny by uznać do za istotę żyjącą? Nie jestem bezpłatną alfą i omegą. Jeśli temat definicji życia cię zafascynował to poszukaj literatury.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 2:27, 26 Mar 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
No rzadko bredzę. Sporo wątków. To może skoczę do współczesności chwilowo. Obecnie przyjmuje się definicję życia, że żywa jest istota przekazująca swój materiał genetyczny następnemu pokoleniu. To, że ludzie chcą być żywi (mieć dzieci) jest naturalne i zrozumiałe. To, że chcą być martwi jest dziwne raczej. Społecznie nie jest to niebezpieczne. W następnym pokoleniu ich genów już nie będzie. Jak w przypadku każdego innego samobójstwa problem dotyka głównie najbliższej rodziny samobójcy. Oczywiście przy dostatecznej inteligencji możesz wymyślić milion powodów swojej fobii i wymyślaj sobie na zdrowie.
Twoje przodkinie miały właściwie tylko 3 możliwości kontroli urodzeń. Gąbki maczane w occie. Metoda dla kobiet seksualnie uświadomionych, czyli praktycznie dla bardzo niewielu. Seks analny - ohydny, ohydny grzech. Ogólnie to wygląda na to, że Dobry Bóg nie jest zadowolony, gdy kobiety kontrolują swoją płodność. Seks analny - ohydny, kobieta podczas menstruacji - nieczysta. Jak jest czysta to akurat płodna dla przegłodzonego nieczystością mężczyzny. Trzecia metoda to abstynencja seksualna. W przypadku małżeństw dość latwo osiągalna, bo kobieta po kilku porodów wszelkie operacje w okolicach narządów płciowych przyjmowała niechętnie, bo zasadniczo bolało. Mąż, zwykle sporo starszy, po spłodzeniu potomka lub, na wszelki wypadek dwóch dawał sobie spokój z tymi głupotami, albo korzystał z usług (rzadko) profesjonalistki, zwykle z entuzjastycznym poparciem żony. Kobieta mogła oczywiście zostać starą panną i uniknąć ohydnej męskiej niewoli. Ale w najlepszym razie oznaczało to status bezpłatnej służącej u rodziny lub w gorszym razie prostytucję i dość szybki zgon. Dlatego mężczyźni skłonni do ożenku byli nawet atrakcyjniejsi niż obecnie.
Tak na marginesie, w poszukiwaniu polskich przebojów harlequinowych sięgnąłem ostatnio (jak kto głupi) do p. M. Samozwaniec. Znaczy się, "Krystynę i chłopów" przeczytałem. I zamiast uroczej powiastki ku pokrzepieniu serc znalazłem zjadliwe szyderstwo na temat realizowania się jako kobiet intelektualistek w PRL. Znaczy się, arystokratek. I niby PRLu już nie ma, a "intelektualistki" zostały i twierdzą, że są szczęśliwe, zrealizowane i takie tam głupoty.

To wiekopomne osiągnięcie w kategorii "BEŁKOT" należy dołączyć do poprzednich tegoż autora. Streszczenie z pewnością znajdzie się w periodyku pt. "Głupota przekonana o swojej mądrości nie zna granic".
Boże, dlaczego doświadczyłeś Polskę takimi głupcami. Think Brick wall
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 6:49, 26 Mar 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
To może skoczę do współczesności chwilowo. Obecnie przyjmuje się definicję życia, że żywa jest istota przekazująca swój materiał genetyczny następnemu pokoleniu.


Trochę ją jednak "zinterpretowałeś" i nagiąłeś do swoich potrzeb.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 8:38, 26 Mar 2018    Temat postu:

Formalny napisał:
Nigdy w historii mojej rodziny oraz tamtych nie było więcej niż czworo dzieci, a były to rodziny zamożne. Tak więc te "podstawy wiedzy" to następna z tak często demonstrowanej bzdury.

Co ma wspólnego wiedza o Twojej rodzinie z wiedzą o wszystkich rodzinach? Nadal myślisz, że jesteś pępkiem świata? Brick wall

Śmiertelność podczas porodu i małych dzieci była ogromna. Między innymi dlatego dzieci trzeba było mieć dużo.
Teraz sytuacja jest inna i dużo dzieci można mieć z powodu świadomych decyzji, albo z głupoty. Jeśli ktoś ma 16 to obstawiam to drugie.
Są ludzie, którzy z założenia chcą mieć liczną rodzinę i najczęściej matki decydują o tym, że chcą rodzić np. 5 razy. Jeśli im zdrowie na to pozwala i sytuacja finansowa - nic mi do tego. Jednak jestem przeciwnikiem pomagania takim rodzinom. Wiedzieli na co się rzucają to niech ponoszą skutki swoich decyzji, a nie później piszczenie, że MOPS, srops, 500+ i cały świat ma im pomagać. Jeśli zaś ktoś z głupoty ma tyle dzieciaków to tym bardziej pomoc im nie powinna przysługiwać. Pomoc powinna być taka sama dla wszystkich dzieci np. darmowe obiady w szkołach bez względu na ilość dzieci w rodzinie. Na taki program socjalny chętnie wydam swoje podatki.

Wracając do głównego wątku, tworzenie jakichkolwiek gett jest złym pomysłem. Zróżnicowanie osiedli ze względu na status materialny mieszkańców nie jest dobre. Przykładem niech będzie sztucznie zasiedlona warszawska Praga. Z drugiej strony, każdy z nas nie miałby nic przeciw zamieszkaniu w tzw. bogatej dzielnicy, bo jak wiadomo obca grupa bogaczy to klika, a nasza grupa bogaczy to kolektyw.
Religia potrafi dzielić ludzi w sposób szczególnie ostry i osiedla religijne mogą bardzo szybko stać się fundamentalistyczne. Nie ma znaczenia, czy będą to osiedla katolickie, czy muzułmańskie, czy nawet ateistyczne. W każdym przypadku tworzenie takich skupisk może prowadzić do nasilenia różnic, a przecież powinniśmy być multireligijni i wielokulturowi. Byliśmy takim państwem przed wojną i dlatego nie wierzę w słowa Brudzińskiego: "multikulti się nie sprawdziło".
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 11:51, 26 Mar 2018    Temat postu:

No zasadniczo każdy normalny człowiek zdaje sobie sprawę z historycznej dysproporcji ilości ciąż u zamężnej kobiety i ilości dzieci w rodzinach dożywających bardzo wczesnej zresztą dorosłości. Każdy też rozumie powody tej dysproporcji. Brawo. Applause Co do reszty - nie brawo. Twoje pojęcie rodziny, opieki socjalnej, polityki jest dość kuriozalne i przerażająco samolubne. Ad pojęcie rodziny. Można odnieść wrażenie, że dla Ciebie dzieci to forma domowych sprzętów, czy zwierzątek. 16 kotów, czy 16 telewizorów w domu osoby samotnej to rzeczywiście przesada. Nawet 16 domów dla samotnej osoby to przesada. Katolicy zgodzą się z Tobą, że dzieci są kosztowne i ogólnie męczące, jednak ogólnie nie traktują ich jak sprzętu codziennego użytku, lecz jako szczególny dar od Dobrego Boga mimo, że brzmi to może trochę pompatycznie, czy naiwnie. Mniej głęboko wierzący, czy niewierzący nawet ludzie ale zasadniczo normalni w dzieciach dostrzegają jednak ludzi i to "ich własnych ludzi", krew z krwi, kość z kości.
Ad opieka socjalna. Tu pierwszy rzuca się w oczy Twój relatywizm. Zakładam, że nie korzystasz z opieki socjalnej, czujesz się lepszym, bardziej wartościowym członkiem społeczeństwa, płatnikiem netto tego bajzlu, a powinnaś być właścicielem. Znaczy się płacisz i wymagasz. Pomijając to ile płacisz i czego wymagasz nie dostrzegasz, że opieka socjalna zasadnicza stworzona jest dla ludzi potrzebujących pomocy, bo znaleźli się w potrzebie najczęściej nie ze swojej winy. Ty uważasz, że musisz utrzymywać ze swoich ciężko zarobionych pieniędzy bandę pasożytów, leni, nieudaczników życiowych, degeneratów itd. Tak naprawdę z reguły pomocy wymagają rzeczywiście osoby nie mające szczęścia w życiu. Ty je chwilowo masz i miejmy nadzieję, że będziesz je mieć do śmierci, aczkolwiek warto by pamiętać, że Ty też mogłaś potrzebować lub być może będziesz potrzebować czyjejś pomocy.
Ad polityka. Tu wątków jest wiele. Ogólnie można to nazwać lewicową schizofrenią. Bo z jednej strony państwo powinno zajmować się wszystkim, bo tylko ono może podejmować obiektywne, sprawiedliwe decyzje, gdyż ludzie są zasadniczo ohydni i jak sami o sobie decydują to skutki są straszne. Znaczy się państwo jest debest. Z drugiej strony państwo decyduje, opiekuje się, zapewnia wolność, równość, sprawiedliwość i nawet demokrację w stopniu ohydnie niezadawalającym. Znaczy się, państwo jest po prostu ohydne. Zwłaszcza, gdy o jego kształcie i funkcjonowaniu mieliby decydować ohydni miłośnicy Boga, Honoru i Ojczyzny. W takim państwie to się normalnie nie chce żyć. Ale co robić, no co robić? Brick wall Nigdzie na świecie nie ma państwa by płatnicy podatków bezpośrednio decydowali o ich redystrybucji. Wszędzie robi się to za pośrednictwem ohydnych polityków. Nie ma dokąd uciec.
Powrót do góry
Formalny
maszynista z Melbourne


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 8223
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 534 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: 3 planeta od Słońca
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:11, 26 Mar 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Formalny napisał:
Nigdy w historii mojej rodziny oraz tamtych nie było więcej niż czworo dzieci, a były to rodziny zamożne. Tak więc te "podstawy wiedzy" to następna z tak często demonstrowanej bzdury.

Co ma wspólnego wiedza o Twojej rodzinie z wiedzą o wszystkich rodzinach? Nadal myślisz, że jesteś pępkiem świata? Brick wall .

Ależ nie, słoneczko. Stosujesz infantylną formułę erystyczną, w dodatku zgodnie ze swoim zwyczajem wyrywając kawałek wpisu z kontekstu. To ma być uzasadnienie dla użycia poważnie brzmiącego stwierdzenia: "wiedza historyczna". Wskaż źródło, z którego wynika, że ta Twoja "wiedza historyczna" dotyczy wszystkich warstw społecznych. Zastrzegam: nie chodzi o cytaty z biuletynu PZPR, z których wynikało, że "władza ludowa podniosła na wyżyny świadomość społeczną i zapewniła dobrobyt oraz doprowadziła do zmniejszonej umieralności niemowląt i nie tylko". Równie dobrze dobrze możesz twierdzić, że według Twojej "Wiedzy" na temat repertuaru Filharmonii***, na koncertach grane jest disco polo.
Niestety posłużyłaś się nietrafnie zarzutem, że to ja wyciągam błędne wnioski, bo to co zaprezentowałaś jest typowym widzeniem świata z opłotków.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Formalny dnia Pon 12:25, 26 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 13:36, 26 Mar 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
No zasadniczo każdy normalny człowiek zdaje sobie sprawę z historycznej dysproporcji ilości ciąż u zamężnej kobiety i ilości dzieci w rodzinach dożywających bardzo wczesnej zresztą dorosłości. Każdy też rozumie powody tej dysproporcji. Brawo. Applause Co do reszty - nie brawo. Twoje pojęcie rodziny, opieki socjalnej, polityki jest dość kuriozalne i przerażająco samolubne. Ad pojęcie rodziny. Można odnieść wrażenie, że dla Ciebie dzieci to forma domowych sprzętów, czy zwierzątek. 16 kotów, czy 16 telewizorów w domu osoby samotnej to rzeczywiście przesada. Nawet 16 domów dla samotnej osoby to przesada. Katolicy zgodzą się z Tobą, że dzieci są kosztowne i ogólnie męczące, jednak ogólnie nie traktują ich jak sprzętu codziennego użytku, lecz jako szczególny dar od Dobrego Boga mimo, że brzmi to może trochę pompatycznie, czy naiwnie. Mniej głęboko wierzący, czy niewierzący nawet ludzie ale zasadniczo normalni w dzieciach dostrzegają jednak ludzi i to "ich własnych ludzi", krew z krwi, kość z kości.

Dzieci i ich liczba to odpowiedzialny wybór, który rodzice muszą podjąć przed spłodzeniem potomków. Nie przekonuje mnie katolickie hasło "Pan bóg dał to Pan bóg wychowa". To nie pan bóg daje. Rodzice decydują o tym, czy są w stanie zapewnić w miarę komfortowe życie dzieciom. Jeżeli mają im zapewnić życie w nieszczęściu to lepiej, żeby ich nie płodzili.
Anonymous napisał:

Ad opieka socjalna. Tu pierwszy rzuca się w oczy Twój relatywizm. Zakładam, że nie korzystasz z opieki socjalnej, czujesz się lepszym, bardziej wartościowym członkiem społeczeństwa, płatnikiem netto tego bajzlu, a powinnaś być właścicielem. Znaczy się płacisz i wymagasz. Pomijając to ile płacisz i czego wymagasz nie dostrzegasz, że opieka socjalna zasadnicza stworzona jest dla ludzi potrzebujących pomocy, bo znaleźli się w potrzebie najczęściej nie ze swojej winy. Ty uważasz, że musisz utrzymywać ze swoich ciężko zarobionych pieniędzy bandę pasożytów, leni, nieudaczników życiowych, degeneratów itd. Tak naprawdę z reguły pomocy wymagają rzeczywiście osoby nie mające szczęścia w życiu. Ty je chwilowo masz i miejmy nadzieję, że będziesz je mieć do śmierci, aczkolwiek warto by pamiętać, że Ty też mogłaś potrzebować lub być może będziesz potrzebować czyjejś pomocy.

Dobrze powiedziane, że akurat mam szczęście. Zawsze może się ono odwrócić, ale moje życie wyglądałoby inaczej, gdybym temu szczęściu nie pomagał. Jeżeli będę robił wszystko, żeby to szczęście roztrwonić to się zapewne uda. Dlaczego mam pomagać głupcowi, który bez większego namysłu puka kolejne dziecko i mówi "jakoś to będzie"? Jeśli jakoś to będzie to niech się dalej modli i sobie sam radzi. Podejrzewam, że jego bóg mu w tym "jakoś" pomoże. Niech mu pomaga bez mojego udziału.
Anonymous napisał:

Ad polityka. Tu wątków jest wiele. Ogólnie można to nazwać lewicową schizofrenią. Bo z jednej strony państwo powinno zajmować się wszystkim, bo tylko ono może podejmować obiektywne, sprawiedliwe decyzje, gdyż ludzie są zasadniczo ohydni i jak sami o sobie decydują to skutki są straszne. Znaczy się państwo jest debest. Z drugiej strony państwo decyduje, opiekuje się, zapewnia wolność, równość, sprawiedliwość i nawet demokrację w stopniu ohydnie niezadawalającym. Znaczy się, państwo jest po prostu ohydne. Zwłaszcza, gdy o jego kształcie i funkcjonowaniu mieliby decydować ohydni miłośnicy Boga, Honoru i Ojczyzny. W takim państwie to się normalnie nie chce żyć. Ale co robić, no co robić? Brick wall Nigdzie na świecie nie ma państwa by płatnicy podatków bezpośrednio decydowali o ich redystrybucji. Wszędzie robi się to za pośrednictwem ohydnych polityków. Nie ma dokąd uciec.

Państwo powinno być przede wszystkim demokratyczne. W dodatku demokracja powinna szanować mniejszość. Na pewno też państwo powinno być oddzielone od religii. Trudno powiedzieć jak powinny być dystrybuowane podatki. W zależności od poglądów odpowiedzi będą trochę inne. Osobiście jestem zwolennikiem kapitalizmu z ludzką twarzą. Każdy powinien dostać miskę zupy i pajdę chleba. Na resztę musi sobie zapracować.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 13:51, 26 Mar 2018    Temat postu:

Formalny napisał:
Anonymous napisał:
Formalny napisał:
Nigdy w historii mojej rodziny oraz tamtych nie było więcej niż czworo dzieci, a były to rodziny zamożne. Tak więc te "podstawy wiedzy" to następna z tak często demonstrowanej bzdury.

Co ma wspólnego wiedza o Twojej rodzinie z wiedzą o wszystkich rodzinach? Nadal myślisz, że jesteś pępkiem świata? Brick wall .

Ależ nie, słoneczko. Stosujesz infantylną formułę erystyczną, w dodatku zgodnie ze swoim zwyczajem wyrywając kawałek wpisu z kontekstu. To ma być uzasadnienie dla użycia poważnie brzmiącego stwierdzenia: "wiedza historyczna". Wskaż źródło, z którego wynika, że ta Twoja "wiedza historyczna" dotyczy wszystkich warstw społecznych. Zastrzegam: nie chodzi o cytaty z biuletynu PZPR, z których wynikało, że "władza ludowa podniosła na wyżyny świadomość społeczną i zapewniła dobrobyt oraz doprowadziła do zmniejszonej umieralności niemowląt i nie tylko". Równie dobrze dobrze możesz twierdzić, że według Twojej "Wiedzy" na temat repertuaru Filharmonii***, na koncertach grane jest disco polo.
Niestety posłużyłaś się nietrafnie zarzutem, że to ja wyciągam błędne wnioski, bo to co zaprezentowałaś jest typowym widzeniem świata z opłotków.

Po pierwsze nie jestem twoim słoneczkiem. Wsadź sobie ten protekcjonalny ton w swoją szanowną arystokratyczną dupę.
Po drugie nie stosuję żadnej formuły erystycznej. Napisałem tylko, że na poparcie swojej wiedzy przytaczasz osobisty przykład i to jest dopiero infantylizm.
Po trzecie nie wyrywam kawałka z kontekstu, lecz odnoszę się jedynie do cytowanego fragmentu, żeby zachować precyzję wypowiedzi.
Po czwarte nie twierdzę, że mam jakąś dużą wiedzę historyczną, a tym bardziej nie zamierzam tutaj przytaczać źródeł. Jak będę pisał pracę doktorską, wówczas na pewno przytoczę źródła i tobie dam znać. Na pewno jednak nie próbuję uogólniać rodzinnych historii do historii świata. Chcesz się licytować, kto miał ilu dziadków i babć, a później wyciągać z tego wnioski o płodności w czasach minionych? Ciekawe podejście do jak to nazwałeś "wiedzy" Think
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 16:04, 26 Mar 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Dzieci i ich liczba to odpowiedzialny wybór, który rodzice muszą podjąć przed spłodzeniem potomków. Nie przekonuje mnie katolickie hasło "Pan bóg dał to Pan bóg wychowa". To nie pan bóg daje. Rodzice decydują o tym, czy są w stanie zapewnić w miarę komfortowe życie dzieciom. Jeżeli mają im zapewnić życie w nieszczęściu to lepiej, żeby ich nie płodzili.

E tam. Dzieci to nie jest odpowiedzialny wybór. To czysty hazard. Nie masz żadnych gwarancji. Przede wszystkim nie wiesz, czy dowolne Twoje oczekiwania po (powiedzmy) 20 latach będą takie same jak obecnie, ani czy nawet jeśli będziesz stawał na uszach to te obecne oczekiwania się spełnią. Zasadniczo z dziećmi podobnie jak z kobietami, nie są po to, żeby je planować, lecz po to, żeby je kochać i nie oczekiwać od nich zbyt wiele.

Anonymous napisał:

Dobrze powiedziane, że akurat mam szczęście. Zawsze może się ono odwrócić, ale moje życie wyglądałoby inaczej, gdybym temu szczęściu nie pomagał. Jeżeli będę robił wszystko, żeby to szczęście roztrwonić to się zapewne uda. Dlaczego mam pomagać głupcowi, który bez większego namysłu puka kolejne dziecko i mówi "jakoś to będzie"? Jeśli jakoś to będzie to niech się dalej modli i sobie sam radzi. Podejrzewam, że jego bóg mu w tym "jakoś" pomoże. Niech mu pomaga bez mojego udziału.


No Ty nie papał. Jeśli na coś zapracujesz to zapracujesz, a będziesz miał szczęście, gdy będziesz miał szczęście. Jak to mawiali kiedyś mądrzy ojcowie - módl się Synu jakby wszystko zależało od Dobrego Boga, a pracuj jakby wszystko zależało od Ciebie. Ty tylko w aktualnym momencie jesteś z siebie ohydnie zadowolony (fajnie) i grzeszysz pychą, że to dlatego, że jesteś debeściak (niefajnie). Podejrzewam, że jesteś ohydnie młody.
Anonymous napisał:

Państwo powinno być przede wszystkim demokratyczne. W dodatku demokracja powinna szanować mniejszość. Na pewno też państwo powinno być oddzielone od religii. Trudno powiedzieć jak powinny być dystrybuowane podatki. W zależności od poglądów odpowiedzi będą trochę inne. Osobiście jestem zwolennikiem kapitalizmu z ludzką twarzą. Każdy powinien dostać miskę zupy i pajdę chleba. Na resztę musi sobie zapracować.

Znaczy się ma rządzić większość ale tylko po to, żeby zaspokajać potrzeby mniejszości? A tak poza tym to wszyscy zdrowi? No zasadniczo, żeby zaistniało prawo i co za tym idzie państwo to potrzebna jest wiara, że coś jest dobre, a coś złe. Skąd przekonanie, że ludzie pozbawieni religii potrafią to określić lepiej niż ludzie religijni, zwłaszcza, gdy dodatkowo ludzie niereligijni są w znacznej mniejszości. Moim zdaniem to bezczelny zamach na demokrację. Natomiast ten kapitalizm z ludzką twarzą w Twoim opisie niepokojąco przypomina codzienność w obozie koncentracyjnym.
Powrót do góry
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6990
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:40, 26 Mar 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Henry Morgan napisał:

jak ja bym mial to definiowac, to przyjalbym, ze zycie to jest autonomiczny system, skladajacy sie z funkcjonalnych komorek

W jakim stopniu autonomicznym? Czy robot napędzany ogniwami słonecznymi jest na tyle autonomiczny by uznać do za istotę żyjącą? Nie jestem bezpłatną alfą i omegą. Jeśli temat definicji życia cię zafascynował to poszukaj literatury.



nie, bo nie ma komorek!

a płatną jestes?


ps procesy zyciowe polegaja na 2 przeplywach:

1. materii

2.informacji


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Wto 9:44, 27 Mar 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:

E tam. Dzieci to nie jest odpowiedzialny wybór. To czysty hazard. Nie masz żadnych gwarancji. Przede wszystkim nie wiesz, czy dowolne Twoje oczekiwania po (powiedzmy) 20 latach będą takie same jak obecnie, ani czy nawet jeśli będziesz stawał na uszach to te obecne oczekiwania się spełnią. Zasadniczo z dziećmi podobnie jak z kobietami, nie są po to, żeby je planować, lecz po to, żeby je kochać i nie oczekiwać od nich zbyt wiele.

No tak. Pojęcie dzieci jako hazardu wiele wyjaśnia w katolickim myśleniu. W takim razie logiczne jest nastukanie bardzo wielu dzieci i prawdopodobieństwo, że któreś się uda rośnie.
Ja uważam, że trzeba mieć tylko tyle dzieci ilu jest się w stanie zapewnić godne życie, dobre wychowanie i dobre wykształcenie. Może się okazać, że nasze inwestycja w jakość dzieci, a nie ich ilość jest błędem, ale mamy też gwarancję, że nie sprowadziliśmy na ten świat stada nieszczęśników bez perspektyw.
Anonymous napisał:

No Ty nie papał. Jeśli na coś zapracujesz to zapracujesz, a będziesz miał szczęście, gdy będziesz miał szczęście. Jak to mawiali kiedyś mądrzy ojcowie - módl się Synu jakby wszystko zależało od Dobrego Boga, a pracuj jakby wszystko zależało od Ciebie. Ty tylko w aktualnym momencie jesteś z siebie ohydnie zadowolony (fajnie) i grzeszysz pychą, że to dlatego, że jesteś debeściak (niefajnie). Podejrzewam, że jesteś ohydnie młody.

Nie jestem z siebie "ohydnie zadowolony". Nie uważam się też za "debeściaka". Na pewno jednak nie byłbym tym kim jestem, gdybym na to nie pracował, gdybym nie podejmował właściwych wyborów. Na szczęście w dużej mierze, choć oczywiście nie w całości można sobie zapracować. Piłkarze nie strzelają goli dlatego, że mają szczęście, choć szczęście im w tym pomaga. Można mieć totalne nieszczęście i na przykład chorować, ale wtedy trzeba się leczyć. Trzeba próbować wyjść ze swojej choroby, a jeśli się nie da to próbować z nią żyć. Szczęście jest kwestią przypadku i ciężkiej pracy. Niektórzy mają wyjątkowe szczęście i prawie bez pracy osiągają wiele, inni muszą ciężko pracować, bo los nie jest im przychylny.
Anonymous napisał:

Anonymous napisał:

Państwo powinno być przede wszystkim demokratyczne. W dodatku demokracja powinna szanować mniejszość. Na pewno też państwo powinno być oddzielone od religii. Trudno powiedzieć jak powinny być dystrybuowane podatki. W zależności od poglądów odpowiedzi będą trochę inne. Osobiście jestem zwolennikiem kapitalizmu z ludzką twarzą. Każdy powinien dostać miskę zupy i pajdę chleba. Na resztę musi sobie zapracować.

Znaczy się ma rządzić większość ale tylko po to, żeby zaspokajać potrzeby mniejszości? A tak poza tym to wszyscy zdrowi? No zasadniczo, żeby zaistniało prawo i co za tym idzie państwo to potrzebna jest wiara, że coś jest dobre, a coś złe. Skąd przekonanie, że ludzie pozbawieni religii potrafią to określić lepiej niż ludzie religijni, zwłaszcza, gdy dodatkowo ludzie niereligijni są w znacznej mniejszości. Moim zdaniem to bezczelny zamach na demokrację. Natomiast ten kapitalizm z ludzką twarzą w Twoim opisie niepokojąco przypomina codzienność w obozie koncentracyjnym.

Z tego, że państwo powinno być demokratyczne, a jednocześnie ta demokracja powinna szanować mniejszość wyciągasz wniosek, że "ma rządzić większość ale tylko po to, żeby zaspokajać potrzeby mniejszości" ? A tak poza tym to wszyscy zdrowi?

Wytłumaczę może na prostym przykładzie. Dzieci wybierają w szkole przewodniczącego klasy. Ten przewodniczący nie może powiedzieć, że dzieci, które na niego nie głosowały mają oddać swoje drugie śniadanie pozostałym. Tak samo jak nie może im zabronić odzywania się np. w sprawie wycieczki klasowej. Nie może też powiedzieć Pani nauczycielce, że cała klasa chce jechać tam i tam jeśli mniejszość chce jechać, gdzie indziej. Szanowanie mniejszości polega na słuchaniu ich argumentów i spełnianiu części z ich postulatów.
Jeśli tego jeszcze nie rozumiesz to wyobraź sobie mniejszość jako osoby niepełnosprawne. Większość spełnia ich postulaty ułatwiające im życie. Przy rządzącej większości mniejszość też ma coś do powiedzenia.

Nie mam też przekonania, że ludzie pozbawieni religii potrafią lepiej rządzić niż religijni. Tak samo jak nie mam przekonania, że łysi będą rządzić lepiej od owłosionych. Dlatego rządzenie powinno być pozbawione takich kryteriów jak owłosienie, czy wyznawana religia. Religia powinna być całkowicie oddzielona od państwa.

Kapitalizm z ludzką twarzą o którym pisałem jest bardziej ludzki niż ten PiSowski półsocjalizm w którym nie każdy może liczyć na ciepły obiad codziennie.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Wto 10:41, 27 Mar 2018    Temat postu:

No to jest problem. Jeśli założymy, że myślisz, mówisz, a niewykluczone, że również czynisz głupio to może być to wynikiem Twoich własnych starań, albo niewłaściwego wykształcenia i wychowania. Gdy decyzję ma podjąć szympans za banana to w połowie przypadków podejmie decyzję słuszną. Ktoś źle wyuczony zawsze podejmie złą decyzję. Dlatego przy stanowieniu prawa porównanie ludzi wierzących w Dobrego Boga i łysych nie jest najszczęśliwsze. A nawet zakładając, że większość ludzi wierzących dałaby się głupio wykiwać i zgodziłaby się na oddzielenie wiary od polityki to niby jak w praktyce mieliby tego dokonań. "Ok Dobry Boże dziś między 11:23 a 14:16 niestety nie będę mógł w Ciebie wierzyć, bo w tym czasie będę podejmował decyzje polityczne." Albo napis na lokalu wyborczym - "Na terenie lokalu wyborczego wiara w Dobrego Boga surowo wzbroniona" ??? Więc powtórzę - wszystkie te bzdety o rozdziale Kościoła od państwa to bezczelna próba wykiwania ludzi wierzących. Tego się nawet w praktyce nie da zrobić, na szczęście. To w takim razie można próbować równie bezczelnie wmawiać ludziom religijnym, że muszą szanować krańcowo odmienne potrzeby ohydnej mniejszości. Bo tak. Znaczy się, bo takie są nieubłagane prawa demokracji.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Wto 10:59, 27 Mar 2018    Temat postu:

BEŁKOT Dzieła wybrane
Anonymous napisał:
No rzadko bredzę. Sporo wątków. To może skoczę do współczesności chwilowo. Obecnie przyjmuje się definicję życia, że żywa jest istota przekazująca swój materiał genetyczny następnemu pokoleniu. To, że ludzie chcą być żywi (mieć dzieci) jest naturalne i zrozumiałe. To, że chcą być martwi jest dziwne raczej. Społecznie nie jest to niebezpieczne. W następnym pokoleniu ich genów już nie będzie. Jak w przypadku każdego innego samobójstwa problem dotyka głównie najbliższej rodziny samobójcy. Oczywiście przy dostatecznej inteligencji możesz wymyślić milion powodów swojej fobii i wymyślaj sobie na zdrowie.
Twoje przodkinie miały właściwie tylko 3 możliwości kontroli urodzeń. Gąbki maczane w occie. Metoda dla kobiet seksualnie uświadomionych, czyli praktycznie dla bardzo niewielu. Seks analny - ohydny, ohydny grzech. Ogólnie to wygląda na to, że Dobry Bóg nie jest zadowolony, gdy kobiety kontrolują swoją płodność. Seks analny - ohydny, kobieta podczas menstruacji - nieczysta. Jak jest czysta to akurat płodna dla przegłodzonego nieczystością mężczyzny. Trzecia metoda to abstynencja seksualna. W przypadku małżeństw dość latwo osiągalna, bo kobieta po kilku porodów wszelkie operacje w okolicach narządów płciowych przyjmowała niechętnie, bo zasadniczo bolało. Mąż, zwykle sporo starszy, po spłodzeniu potomka lub, na wszelki wypadek dwóch dawał sobie spokój z tymi głupotami, albo korzystał z usług (rzadko) profesjonalistki, zwykle z entuzjastycznym poparciem żony. Kobieta mogła oczywiście zostać starą panną i uniknąć ohydnej męskiej niewoli. Ale w najlepszym razie oznaczało to status bezpłatnej służącej u rodziny lub w gorszym razie prostytucję i dość szybki zgon. Dlatego mężczyźni skłonni do ożenku byli nawet atrakcyjniejsi niż obecnie.
Tak na marginesie, w poszukiwaniu polskich przebojów harlequinowych sięgnąłem ostatnio (jak kto głupi) do p. M. Samozwaniec. Znaczy się, "Krystynę i chłopów" przeczytałem. I zamiast uroczej powiastki ku pokrzepieniu serc znalazłem zjadliwe szyderstwo na temat realizowania się jako kobiet intelektualistek w PRL. Znaczy się, arystokratek. I niby PRLu już nie ma, a "intelektualistki" zostały i twierdzą, że są szczęśliwe, zrealizowane i takie tam głupoty.


Anonymous napisał:
No zasadniczo każdy normalny człowiek zdaje sobie sprawę z historycznej dysproporcji ilości ciąż u zamężnej kobiety i ilości dzieci w rodzinach dożywających bardzo wczesnej zresztą dorosłości. Każdy też rozumie powody tej dysproporcji. Brawo. Applause Co do reszty - nie brawo. Twoje pojęcie rodziny, opieki socjalnej, polityki jest dość kuriozalne i przerażająco samolubne. Ad pojęcie rodziny. Można odnieść wrażenie, że dla Ciebie dzieci to forma domowych sprzętów, czy zwierzątek. 16 kotów, czy 16 telewizorów w domu osoby samotnej to rzeczywiście przesada. Nawet 16 domów dla samotnej osoby to przesada. Katolicy zgodzą się z Tobą, że dzieci są kosztowne i ogólnie męczące, jednak ogólnie nie traktują ich jak sprzętu codziennego użytku, lecz jako szczególny dar od Dobrego Boga mimo, że brzmi to może trochę pompatycznie, czy naiwnie. Mniej głęboko wierzący, czy niewierzący nawet ludzie ale zasadniczo normalni w dzieciach dostrzegają jednak ludzi i to "ich własnych ludzi", krew z krwi, kość z kości.
Ad opieka socjalna. Tu pierwszy rzuca się w oczy Twój relatywizm. Zakładam, że nie korzystasz z opieki socjalnej, czujesz się lepszym, bardziej wartościowym członkiem społeczeństwa, płatnikiem netto tego bajzlu, a powinnaś być właścicielem. Znaczy się płacisz i wymagasz. Pomijając to ile płacisz i czego wymagasz nie dostrzegasz, że opieka socjalna zasadnicza stworzona jest dla ludzi potrzebujących pomocy, bo znaleźli się w potrzebie najczęściej nie ze swojej winy. Ty uważasz, że musisz utrzymywać ze swoich ciężko zarobionych pieniędzy bandę pasożytów, leni, nieudaczników życiowych, degeneratów itd. Tak naprawdę z reguły pomocy wymagają rzeczywiście osoby nie mające szczęścia w życiu. Ty je chwilowo masz i miejmy nadzieję, że będziesz je mieć do śmierci, aczkolwiek warto by pamiętać, że Ty też mogłaś potrzebować lub być może będziesz potrzebować czyjejś pomocy.
Ad polityka. Tu wątków jest wiele. Ogólnie można to nazwać lewicową schizofrenią. Bo z jednej strony państwo powinno zajmować się wszystkim, bo tylko ono może podejmować obiektywne, sprawiedliwe decyzje, gdyż ludzie są zasadniczo ohydni i jak sami o sobie decydują to skutki są straszne. Znaczy się państwo jest debest. Z drugiej strony państwo decyduje, opiekuje się, zapewnia wolność, równość, sprawiedliwość i nawet demokrację w stopniu ohydnie niezadawalającym. Znaczy się, państwo jest po prostu ohydne. Zwłaszcza, gdy o jego kształcie i funkcjonowaniu mieliby decydować ohydni miłośnicy Boga, Honoru i Ojczyzny. W takim państwie to się normalnie nie chce żyć. Ale co robić, no co robić? Brick wall Nigdzie na świecie nie ma państwa by płatnicy podatków bezpośrednio decydowali o ich redystrybucji. Wszędzie robi się to za pośrednictwem ohydnych polityków. Nie ma dokąd uciec.

Anonymous napisał:
No to jest problem. Jeśli założymy, że myślisz, mówisz, a niewykluczone, że również czynisz głupio to może być to wynikiem Twoich własnych starań, albo niewłaściwego wykształcenia i wychowania. Gdy decyzję ma podjąć szympans za banana to w połowie przypadków podejmie decyzję słuszną. Ktoś źle wyuczony zawsze podejmie złą decyzję. Dlatego przy stanowieniu prawa porównanie ludzi wierzących w Dobrego Boga i łysych nie jest najszczęśliwsze. A nawet zakładając, że większość ludzi wierzących dałaby się głupio wykiwać i zgodziłaby się na oddzielenie wiary od polityki to niby jak w praktyce mieliby tego dokonań. "Ok Dobry Boże dziś między 11:23 a 14:16 niestety nie będę mógł w Ciebie wierzyć, bo w tym czasie będę podejmował decyzje polityczne." Albo napis na lokalu wyborczym - "Na terenie lokalu wyborczego wiara w Dobrego Boga surowo wzbroniona" ??? Więc powtórzę - wszystkie te bzdety o rozdziale Kościoła od państwa to bezczelna próba wykiwania ludzi wierzących. Tego się nawet w praktyce nie da zrobić, na szczęście. To w takim razie można próbować równie bezczelnie wmawiać ludziom religijnym, że muszą szanować krańcowo odmienne potrzeby ohydnej mniejszości. Bo tak. Znaczy się, bo takie są nieubłagane prawa demokracji.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin