Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

seryjni monogamiści
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 23:31, 03 Wrz 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
animavilis napisał:
Anonymous napisał:

Nie chodzi o to co mówił, tylko co myślał.
Samoświadomość - ja kocham.

Nie chodzi o to, co mówił i myślał, tylko co czuł


Zasadniczo to czasami czuł feromony. Nadal w nosie mamy szczątkowy narząd przylemieszowy. A może on nawet nadal jakoś tam działa ale biorąc pod uwagę ilości perfum jakie na siebie wylewają współczesne panie, to większego sensu to nie ma. Think


Są momenty, gdy żadne perfumy nie przeszkadzają...
Dlatego tak lubimy się całować.
Powrót do góry
animavilis
maszynista z Melbourne


Dołączył: 17 Kwi 2016
Posty: 2098
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 23:38, 03 Wrz 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
animavilis napisał:
Anonymous napisał:

Nie chodzi o to co mówił, tylko co myślał.
Samoświadomość - ja kocham.

Nie chodzi o to, co mówił i myślał, tylko co czuł

To próbuję przekazać, że miłość wymaga świadomości a więc nazwania kto i co czuje.

No, ale jeśli on nie myślał słowami, to znaczy, że nie mógł czuć miłości?
Np. słonie nie myślą słowami, a jednak wiadomo, że są istotami wysoce uspołecznionymi i zdolnymi do odczuwania głębokich emocji. Przypisujemy np. słoniom po ludzku nazywane uczucia: pamiętliwość i gniew, umiejętność przeżywania żałoby, więc naturalne wydawałoby się przyjęcie, że słonie potrafią też kochać, choć - tak jak człowiek pierwotny - nie nazwą tego uczucia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 23:54, 03 Wrz 2018    Temat postu:

animavilis napisał:
Anonymous napisał:
animavilis napisał:
Anonymous napisał:

Nie chodzi o to co mówił, tylko co myślał.
Samoświadomość - ja kocham.

Nie chodzi o to, co mówił i myślał, tylko co czuł

To próbuję przekazać, że miłość wymaga świadomości a więc nazwania kto i co czuje.

No, ale jeśli on nie myślał słowami, to znaczy, że nie mógł czuć miłości?
Np. słonie nie myślą słowami, a jednak wiadomo, że są istotami wysoce uspołecznionymi i zdolnymi do odczuwania głębokich emocji. Przypisujemy np. słoniom po ludzku nazywane uczucia: pamiętliwość i gniew, umiejętność przeżywania żałoby, więc naturalne wydawałoby się przyjęcie, że słonie potrafią też kochać, choć - tak jak człowiek pierwotny - nie nazwą tego uczucia.


Słonie należą do nielicznych zwierząt samoświadomych i społecznych.
Czy smutek to już żałoba, czy wstręt jest tożsamy z obrzydzeniem, czy złość jest równa oburzeniu?
Powrót do góry
lulka
Ewa chce spać


Dołączył: 29 Sie 2005
Posty: 11189
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 1360 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 1:45, 04 Wrz 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
animavilis napisał:
Anonymous napisał:

Nie chodzi o to co mówił, tylko co myślał.
Samoświadomość - ja kocham.

Nie chodzi o to, co mówił i myślał, tylko co czuł


To próbuję przekazać, że miłość wymaga świadomości a więc nazwania kto i co czuje.


Doczytałam do tego miejsca i wreszcie się nie zgadzam.

Gdybym napisała, że miłość nie wymaga świadomości to nikt by nie uwierzył, ale...To jedyne uczucie, które odczuwać potrafię gdy mi kompletnie rozum odejmuje.

I uwielbiam ten stan.


Niestety, jestem prognostyczną "panną" i spotyka mnie to niezwykle rzadko.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
animavilis
maszynista z Melbourne


Dołączył: 17 Kwi 2016
Posty: 2098
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 8:57, 04 Wrz 2018    Temat postu:

No to mogą te słonie czuć miłość, skoro jej nie nazywają, czy nie mogą?
Albo ślimaki?
https://www.youtube.com/watch?v=BEva0pT9ndg
Dlaczego odmawiać ślimakom prawa do miłości i sprowadzać wszystko do biologii, skoro za cholerę nie wiemy, co i jak myślą oraz czują ślimaki?

Uczucia są pierwotne, wydaje mi się, że nie muszą być świadome i nazwane. Upośledzone umysłowo dziecko może czuć niezwykle silną więź emocjonalną z opiekunem, ale nie jest jej świadome ani jej nie nazwie. Można nie być świadomym pokładów drzemiącego w sobie gniewu - nie tylko nie umieć wskazać jego kierunku, ale zaprzeczać jego istnieniu. A jednak ten gniew istnieje.
Czy nazwanie (uświadomienie sobie) uczucia sprawi, że ono stanie się faktem? Ono jest. Uważam, że można kochać nieświadomie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Wto 9:12, 04 Wrz 2018    Temat postu:

Ohydne te ślimaki. I ten śluz...
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Wto 9:45, 04 Wrz 2018    Temat postu:

Think Z tego płynie logiczny wniosek, że nawet gdy w ślimaku zakocha się z wzajemnością ważka, to nie mają szans? Ciekawe, które z nich pierwsze zrezygnuje.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Wto 10:22, 04 Wrz 2018    Temat postu:

animavilis napisał:
Czy nazwanie (uświadomienie sobie) uczucia sprawi, że ono stanie się faktem? Ono jest. Uważam, że można kochać nieświadomie.

Bolał Cię kiedyś ząb i sobie tego nie uświadamiałaś? Myślę, że to nieporozumienie językowe. Uświadomienie należy do kultury mentalnej. Znaczy się kultury myśli, a myśli mamy już jako tako obcykane i jeśli człowiek się stara to może z nich zrobić sensowny użytek, choć normalnie to się myśli raczej odruchowo. Kultura uczuć to tragedia. Często jesteśmy wobec nich bezradni jak Mańka w Czechach. Ogólnie to zachowujemy się jak ludzie uczący się innego języka na początkującym etapie. Znaczy się jakiś dziki człowiek odezwie się do nas w ohydnym cudzoziemskim języku, więc najpierw tłumaczymy sobie to na nasze, potem po naszemu kombinujemy odpowiedź i w końcu usiłujemy tą odpowiedź wyrazić w ohydnym cudzoziemskim języku wspomagając się sugestywnie ruchami rąk i mimiką. W tym czasie dzikus zdążył już powiedzieć 10 zdań, które nam umkły. Tak samo stwierdzamy, że coś czujemy. Znaczy się jakiś dzikus nas zaczepił uczuciem. To co czujemy staramy się przetłumaczyć na myśli. Jakoś to nazwać i dopiero , gdy uczucie ubierzemy w myśl zaczynamy coś z tym kombinować. Potem niestety naszą wymyśloną odpowiedź intelektualną próbujemy przetłumaczyć na uczucie, które skierujemy na ohydka, który nas uczuciem podle zaatakował. Raz, że efekt bywa na ogół żałosny, to w międzyczasie analizowane uczucia już zwykle są nieaktualne. Jako tako jest jeszcze z uczuciami ohydnymi. Ktoś na nas krzywo spojrzy i automatycznie go nie lubimy. Ale gdy się wpatruje w nas jak w obrazek to po pierwsze nie wiadomo o co mu chodzi, po drugie nie wiadomo co z tym fantem zrobić i na koniec jak zareagować. Coś jak przyjmowanie lub odrzucanie oświadczyn. Odrzucanie jest trudniejsze. Znaczy się, nie to, żeby mi się całe hektary kobiet oświadczały, bo one zasadniczo to wysyłają sygnały d'oh! Ale w romansach tak piszą. oops
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Wto 11:24, 04 Wrz 2018    Temat postu:

Już tylko analizując kulturę myśli i uczuć wszystko wydaje się ohydnie skomplikowane i zasadniczo zniechęcające. A należy zauważyć, że uczucia stwierdzamy głównie fizjologicznie ale też pomocna może być analiza czyjegoś postępowania, jego wartości lub nawet wierzeń. nie wspominając, że na stan uczuć ma wpływ, często niebagatelny ocena czyjego fizycznego ciała. Masakra.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Wto 17:46, 04 Wrz 2018    Temat postu:

animavilis napisał:

Czy nazwanie (uświadomienie sobie) uczucia sprawi, że ono stanie się faktem? Ono jest. Uważam, że można kochać nieświadomie.


A ja nie.
To chyba wynika z faktu, że rozróżniam emocje i uczucia. Emocje mogą być nieuświadomione, to reakcje na bodziec. Uczucia to emocje zinterpretowane.

Przykład?
Podsłuchujesz przypadkiem jak szef mówi do kogoś, że chyba Cię (a może się?) zwolni. Pojawia się lekkie napięcie i obawa - nieuświadomione. Potem rozdrażnienie- również nieuświadomione. I dopiero potem, gdzieś, może w domu wybuchasz złością. I wtedy już werbalizujesz - jestem wściekła!
Ludzie bardzo często nie uświadamiają sobie swoich emocji, mylą je, nie potrafią nazwać.
Dla mnie uczucia to reakcje już zidentyfikowane.

A co do zwierząt? Emocje takie jak ludzkie ale nie uczucia.
Działają instynktownie. Czy świadomie? Tego nie wiem.

Uczucie jest stanem umysłu.
Powrót do góry
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18252
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 2368 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Wto 18:28, 04 Wrz 2018    Temat postu:

Eeee...jakiś zły przykład. Jakbym podsłuchała, że chcą mnie zwolnić to mój niepokój, lekkie napięcie, rozdrażnienie byłyby, jak najbardziej uświadomione. W sensie od razu potrafiłabym zwerbalizować- jestem niespokojna, napięta rozdrażniona bo prawdopodobnie chcą mnie zwolnić.
I nie trafia do mnie, że emocje to reakcje na bodziec. Emocje są tylko w tym sensie poza umysłem, że reagujesz szybciej niż myślisz. Chociaż z drugiej strony samo np pocenie się ( reakcja na stres) z całą pewnością nie jest emocją. Pocisz się i czujesz się spocona. No to raczej powiedziałabym, że właśnie ta reakcja na bodziec nieświadoma niezwiązana z umysłem to jest czucie (uczucie). A miłość nie jest uczuciem tylko emocją. Bo emocja to czucie plus umysł. Czyli faktycznie jest świadoma. (ach, ach drży mi serce i motyle latają po brzuchu- to znaczy Kocham)
To mi przewraca świat do góry nogami bo zawsze byłam pewna, że miłość to uczucie jest i w dodatku kompletnie poza umysłem.
Masakra jakaś. Not talking


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Wto 18:57, 04 Wrz 2018    Temat postu:

Seeni napisał:
Chociaż z drugiej strony samo np pocenie się ( reakcja na stres) z całą pewnością nie jest emocją. Pocisz się i czujesz się spocona.


Pocenie się nie jest emocją tylko objawem emocji.
Bodziec stres - reakcja strach (emocja) - pocenie (przejaw emocji).
Powrót do góry
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18252
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 2368 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Wto 19:21, 04 Wrz 2018    Temat postu:

Ale przecież czuję, że się pocę. Emocja to strach. Pocenie się to czucie.
Wszystkie emocje są też uczuciami. Najpierw (u)czucie potem emocja. Uczucie to właśnie przejaw emocji. Nie każde uczucie to emocja.
( pierdolę jak potłuczona takie mam uczucie ) Blue_Light_Colorz_PDT_02


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Formalny
maszynista z Melbourne


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 8184
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 534 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: 3 planeta od Słońca
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:23, 04 Wrz 2018    Temat postu:

Seeni napisał:
Ale przecież czuję, że się pocę. Emocja to strach. Pocenie się to czucie.
Wszystkie emocje są też uczuciami. Najpierw (u)czucie potem emocja. Uczucie to właśnie przejaw emocji. Nie każde uczucie to emocja.
( pierdolę jak potłuczona takie mam uczucie ) Blue_Light_Colorz_PDT_02


Zaglądając co chwilę do "pw", ale przy okazji czytając co tu się dzieje poczułem, że trudno mi zrezygnować z zaglądania tutaj Czuję, że mimo wszystko byłoby mi czegoś brak... A może to poczucie przyzwyczajenia? Think
(nie spociłem się...)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Wto 22:05, 04 Wrz 2018    Temat postu:

Seeni napisał:
Ale przecież czuję, że się pocę.


Tak czujesz też zapach, smak, ciepło. To są wrażenia zmysłowe.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Wto 22:05, 04 Wrz 2018    Temat postu:

No zasadniczo myślenie o miłości to nie miłość tylko myślenie. Miłość to kontakt z ucieleśnionym bogiem, choć może się on na pierwszy rzut oka wydawać ohydny, zwłaszcza osobom niezakochanym.

No widzę, że się miotacie Nieszczęśni Użyszkodnicy. Było czytać romanse historyczne. To może ja skrótowo Was zapoznam. Bohaterowie. On, utytułowany i bogaty, pijak, hazardzista i dziwkarz. Znaczy się z jednej strony dobra partia, z drugiej zaś niedobra. Ona, bez tytułu, bez posagu, wredna i stara, bo ma już 23 lata. Znaczy się, pod każdym względem ohydna partia. On ma 32 lata, więc jest jeszcze za młody, żeby się żenić. I nigdy by się nie ożenił ale rodzina chce dziedzica, a najlepiej dwóch (jeden zapasowy). Ona już się pogodziła z myślą, że jest starą panną bez perspektyw. Znaczy mąż jej zwisa ale chciałaby mieć dzieci. I nagle się spotykają w jakichś ohydnych okolicznościach i w następstwie, na starcie, pałają do siebie ohydnymi uczuciami, choć oboje przyznają uczciwie, że to drugie nieźle wygląda. Potem rodzi się między nimi namiętność, co oboje wkurza. Wszyscy wokół uważają, że są w sobie bez pamięci zakochani. A oni tak nie uważają. On, bo mu ta miłość jest potrzebna jak rybie rower. Przecież mu dobrze i jest za młody. Ona boi się, że to żadna miłość jest tylko ohydna chuć. Przy okazji tej chuci stwierdza, że jest kobietą występną, nieprzyzwoitą i upadłą. Wszyscy knują jak ich zeswatać, a oni, nic. I tak przez 200 stron. Aż w końcu ona omal nie ginie, najlepiej ratując go. Wtedy on sobie uświadamia, że ją kocha. A jak ona się dowiaduje, że on ją kocha to dochodzi do wniosku, że ona zasadniczo go też kocha. Ślub. Epilog. Ona rodzi dziedzica. Koniec.
Jak widać, gdyby uczuciem była racjonalnie zdefiniowana emocja to by w ogóle uczuć nie było, wymarlibyśmy w ciągu, góra, trzech pokoleń i kaplica.
Powrót do góry
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6650
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:17, 04 Wrz 2018    Temat postu:

[quote="Anonymous"... Ona boi się, że to żadna miłość jest tylko ohydna chuć. Przy okazji tej chuci stwierdza, że jest kobietą występną, nieprzyzwoitą i upadłą. Wszyscy knują jak ich zeswatać, a oni, nic. I tak przez 200 stron. Aż w końcu ona omal nie ginie, najlepiej ratując go. ...Wtedy on sobie uświadamia, że ją kocha. A jak ona się dowiaduje, że...[/quote]

czyli problemem wg Ciebie jest : nie hipotalamus, nie hipokamp - lecz cortex!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Wto 22:38, 04 Wrz 2018    Temat postu:

No wons jak to wons. My tu wszyscy o miłości, a on o hipopotamach. Brick wall
Powrót do góry
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6650
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:48, 04 Wrz 2018    Temat postu:

...

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez sir Francis Drake dnia Śro 5:27, 05 Wrz 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Śro 0:09, 05 Wrz 2018    Temat postu:

W życiu mnie nie zmusisz wonsie, żebym oglądał te twoje hipopotamy. Not talking
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 2 z 6

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin