Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

seryjni monogamiści
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6650
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:06, 09 Wrz 2018    Temat postu:

Formalny napisał:
Wątpliwości i ciekawość, to dwie siły napędowe nauki. Ludzie wierzący w siły nadprzyrodzone i nadrzedną rolę bogów zastępują jakiekolwiek wątpliwości właśnie wiarą w wolę bożą. ...


noz kurwa!! bez takich bleow formalnych....

bogów - okreslenie statusu bog - to jakby aniol, jakby ktos byl niekumaty

wolę bożą - nazwa wlasna - >>> dlatego -> wolę Bożą, a nie wolę bożą, Krejzolu !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Nie 21:52, 09 Wrz 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Anonymous napisał:

Oczywiście, że tak. Na dodatek jest to siła nadprzyrodzona ohydnie nauce życzliwa skoro zasadniczo pozwala naukowcom wierzyć w prawa przyczynowo-skutkowe. Think


Wobec tego rozwijając naukę i ciesząc się z jej osiągnięć nie działamy wbrew tej woli a nawet z nią zgodnie.Więc po co siać zwątpienie?


Kolejny ciekawy aspekt. Think Zasadniczo nie wiemy czego od nauki oczekuje Bóg, o ile czegoś oczekuje. Punktem wyjścia do rozważań może być spostrzeżenie, że nie jesteśmy jakoś imponującym tworem Boga. Całe te metaboliczno-fizjologiczne bebechy oparte na węglu i tlenie wydają się gorszym wyborem niż np. oparte o krzem i azot. Biochemiczna konstrukcja człowieka jest może wyrafinowana ale dość delikatna i niewydajna. Znaczy się chodzi mi o to, że Bóg stworzył istoty, którym narzucił duże ograniczenia, choć nie musiał. Jeśli Bóg ma jakieś oczekiwania wobec ludzkiej nauki to wydaje mi się, że ogólnie są dwie możliwości. Pierwsza to, że człowiek tak fizycznie i mentalnie ograniczony Bogu odpowiada. Być może Bóg oczekuje, że człowiek będzie się starał rozwijając dane mu możliwości zgadnąć to czego oczekuje od niego Bóg i się do tego jak najlepiej dostosować. To by prowadziło naukę w kierunku medytacyjno-kontemplacyjnym. Ale może też to oznaczać coś zupełnie innego. Ta dana słabość człowieka może go dopingować do przekraczania swoich ograniczeń. To by prowadziło do nauki raczej techniczno-technologicznej, czyli takiej jaka nam panuje. Wątpię tylko, czy Bóg oczekują, że ludzie użyją danego im przez Niego narzędzia, aby zaprzeczać Jego istnieniu. Coś takiego może Boga zbulwersować, albo rozbawić. I ta druga możliwość jest bardziej niepokojąca. Lem zwrócił uwagę na bardzo specyficzne poczucie humoru Dobrego Boga, który w akcie stworzenia człowieka połączył miłość z kanalizacją.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 22:49, 09 Wrz 2018    Temat postu:

A skoro już zahaczyłem o Lema to przypomniały mi się bajki robotów, gdzie roboty toczyły zaciekłe spory na temat legendarnych istot zwanych bladawcami. Możliwość współistnienia robotów i bladawców wydawała się wątpliwa, z racji ohydnej, przepraszam za wyrażenie, białkowej konstrukcji bladawca, który do życia wymagał zabójczego dla robotów, powodującego korozję tlenu. A już szczytem wszystkiego były ohydnie bezczelne legendy, że to bladawce stworzyły roboty, co jest zupełnie bez sensu, bo niemożliwe jest by istoty prymitywne stworzyły istoty doskonałe. Zupełnie jak ohydni rodzice nie są w stanie spłodzić cudownych dzieci, a ohydny Bóg nie mógł stworzyć cudownych ludzi. Think
Powrót do góry
Formalny
maszynista z Melbourne


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 8184
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 534 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: 3 planeta od Słońca
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:40, 09 Wrz 2018    Temat postu:

sir Francis Drake napisał:
Formalny napisał:
Wątpliwości i ciekawość, to dwie siły napędowe nauki. Ludzie wierzący w siły nadprzyrodzone i nadrzedną rolę bogów zastępują jakiekolwiek wątpliwości właśnie wiarą w wolę bożą. ...


noz kurwa!! bez takich bleow formalnych....

bogów - okreslenie statusu bog - to jakby aniol, jakby ktos byl niekumaty

wolę bożą - nazwa wlasna - >>> dlatego -> wolę Bożą, a nie wolę bożą, Krejzolu !

Nie pajacuj człowieku. Nie próbuj poprawiać innych, gdy sam nie rozumiesz większości pojeć. W tym wypadku nie rozumiesz, co to jest nazwa własna. Dla ułatwienia: pojęcie boga jako pojęcia abstrakcyjnego należącego do klasy tworów o podobnych cechach, a nie odnoszącego się do pojęcia z określonego wierzenia, nie jest nazwą własną. Wiem, dla Ciebie przyzwyczajonego do wklejania bez rozumienia co wklejasz, rozróżnianie tego może być trudne...
Na drugi raz najpierw zastanów się człowieczku zanim się zbłaźnisz...
I spróbuj używać słownictwa jakie właściwe jest ludziom nie z marginesu... No chyba, że nie potrafisz... Think


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6650
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:04, 10 Wrz 2018    Temat postu:

Formalny napisał:
sir Francis Drake napisał:
Formalny napisał:
Wątpliwości i ciekawość, to dwie siły napędowe nauki. Ludzie wierzący w siły nadprzyrodzone i nadrzedną rolę bogów zastępują jakiekolwiek wątpliwości właśnie wiarą w wolę bożą. ...


noz kurwa!! bez takich bleow formalnych....

bogów - okreslenie statusu bog - to jakby aniol, jakby ktos byl niekumaty

wolę bożą - nazwa wlasna - >>> dlatego -> wolę Bożą, a nie wolę bożą, Krejzolu !

Nie pajacuj człowieku. Nie próbuj poprawiać innych, gdy sam nie rozumiesz większości pojeć. W tym wypadku nie rozumiesz, co to jest nazwa własna. Dla ułatwienia: pojęcie boga jako pojęcia abstrakcyjnego należącego do klasy tworów o podobnych cechach, a nie odnoszącego się do pojęcia z określonego wierzenia, nie jest nazwą własną. Wiem, dla Ciebie przyzwyczajonego do wklejania bez rozumienia co wklejasz, rozróżnianie tego może być trudne...
Na drugi raz najpierw zastanów się człowieczku zanim się zbłaźnisz...
I spróbuj używać słownictwa jakie właściwe jest ludziom nie z marginesu... No chyba, że nie potrafisz... Think


Shame on you bo zawolam anime...


... i znowu bedziesz uciekal z podkulonym ogonem Snakeman Toilet monster

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 1:38, 10 Wrz 2018    Temat postu:

No zasadniczo wolę bożą to ty Nieszczęsna Formalino mogłaś poczuć jak ci cycki urosły, a wola Boga, to wola Boża. Głowy bym nie dał ale wydaje mi się, że tylko chrześcijanie używają nazwy własnej Bóg na określenia Boga jedynego, w którego wierzą. To efekt drugiego przykazania Bożego (też wielka litera). Nie to żeby Bóg chrześcijan był bezimienny tylko, że nie życzy sobie, żeby zwracać się do Niego, mówić o Nim używając Jego imienia, które jest święte.
Inni tak właśnie nazywają swojego boga, bogów, znaczy się po imieniu. Czyli wola Jahwe, wola Allacha, wola Sziwy, wola Zeusa itd.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 8:00, 10 Wrz 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
No zasadniczo wolę bożą to ty Nieszczęsna Formalino mogłaś poczuć jak ci cycki urosły, a wola Boga, to wola Boża. Głowy bym nie dał ale wydaje mi się, że tylko chrześcijanie używają nazwy własnej Bóg na określenia Boga jedynego, w którego wierzą. To efekt drugiego przykazania Bożego (też wielka litera). Nie to żeby Bóg chrześcijan był bezimienny tylko, że nie życzy sobie, żeby zwracać się do Niego, mówić o Nim używając Jego imienia, które jest święte.
Inni tak właśnie nazywają swojego boga, bogów, znaczy się po imieniu. Czyli wola Jahwe, wola Allacha, wola Sziwy, wola Zeusa itd.

Pisownia "Bóg" wielką literą jest ograniczona do bogów religii monoteistycznych w tym chrześcijańskich. Przy czym generalna zasada jest taka, że piszemy "bóg" małą literą. NIE ma obowiązku stosowania zapisu dużą literą w odniesieniu do jakiegokolwiek boga! Błędem byłoby natomiast napisać, że np. "mój idol jest moim Bogiem". Tu musi być bezwzględnie mała litera. Stosowanie zapisu dużą literą w odniesieniu do boga np. chrześcijańskiego jest jedynie formą grzecznościową. Pisownia małą literą, szczególnie w odniesieniu do dyskusji na temat istnienia boga, bogów, czy też Boga jest jak najbardziej uzasadniona i jednocześnie nacechowana nastawieniem piszącego do boga/bogów poprzez ich zrównanie.

sjp. pwn. pl/poradnia/haslo/bog-czy-Bog;8654.html
Powrót do góry
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6650
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 8:15, 10 Wrz 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
No zasadniczo wolę bożą to ty Nieszczęsna Formalino mogłaś poczuć jak ci cycki urosły, a wola Boga, to wola Boża. Głowy bym nie dał ale wydaje mi się, że tylko chrześcijanie używają nazwy własnej Bóg na określenia Boga jedynego, w którego wierzą. To efekt drugiego przykazania Bożego (też wielka litera). Nie to żeby Bóg chrześcijan był bezimienny tylko, że nie życzy sobie, żeby zwracać się do Niego, mówić o Nim używając Jego imienia, które jest święte.
Inni tak właśnie nazywają swojego boga, bogów, znaczy się po imieniu. Czyli wola Jahwe, wola Allacha, wola Sziwy, wola Zeusa itd.

Pisownia "Bóg" wielką literą jest ograniczona do bogów religii monoteistycznych w tym chrześcijańskich. Przy czym generalna zasada jest taka, że piszemy "bóg" małą literą. NIE ma obowiązku stosowania zapisu dużą literą w odniesieniu do jakiegokolwiek boga! Błędem byłoby natomiast napisać, że np. "mój idol jest moim Bogiem". Tu musi być bezwzględnie mała litera. Stosowanie zapisu dużą literą w odniesieniu do boga np. chrześcijańskiego jest jedynie formą grzecznościową. Pisownia małą literą, szczególnie w odniesieniu do dyskusji na temat istnienia boga, bogów, czy też Boga jest jak najbardziej uzasadniona i jednocześnie nacechowana nastawieniem piszącego do boga/bogów poprzez ich zrównanie.

sjp. pwn. pl/poradnia/haslo/bog-czy-Bog;8654.html


imho, ten poradnik pisala jakas nierozgarnieta pizda Dancing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 8:56, 10 Wrz 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:

Bo bez istnienia jakiejś nadrzędnej WOLI nie da się wytłumaczyć świata, w tym nas i nauki. Nie da się wytłumaczyć wszechświata o ile ktoś nie jest kretynem wierzącym, że kiedyś tam jakieś nic zajebiście wybuchło, a szczątki niczego rozleciały się w cholerę z prędkością większą niż prędkość światła. Potem wybuch zaczął się samoorganizować wbrew prawu rosnącej entropii. Powstały gwiazdy, a niektóre wybuchły tworząc cięższe pierwiastki, które to zgrupowały się wokół innych gwiazd w postaci planet. Pierwiastki na planetach kotłowały się w pierwiastkowej zupie i znów wbrew entropii tworzyły złożone związki, które z kolei się koncentrowały i powstały jeszcze bardziej skomplikowane związki chemiczne. A jak już tych bardzo skomplikowanych związków było dużo to zgrabnie ułożyły się w żywe organizmy, które rozwijały się komplikując swoją budowę, aż w efekcie skomplikowały się do postaci człowieka. To są piramidalne bzdury, które całkiem poważnie głoszą tzw. naukowcy. Podobnie przypadkowo ukształtowała się cała inna materia i wpadła w szpony pól grawitacyjnych i elektromagnetycznych. Samoistnie uporządkowały się według niezmiennych, ściśle określonych zasad, które potem naukowcy nazwali prawami nauki. Zależności te w opisie zawierają pewne stałe wartości, które są takie, a nie inne, bo tak. I te bzdety to obecnie oczywista oczywistość. Najprościej założyć, że te wszystkie koncentracje, prawa, kreacje, i inne decyzje są wynikiem jakiejś (czyjejś) WOLI. Cokolwiek stworzone wysiłkiem WOLI ma jakiś sens, może nieznane nam ale jednak jakieś przeznaczenie, jakiś cel. Na zdrowy rozum to istnienie takiej WOLI nie powinno budzić naszego sprzeciwu, bo niewiele o tej WOLI wiemy i nawet wydaje się mało prawdopodobne, żebyśmy mogli się kiedyś tego dowiedzieć. Nawet optymistycznie zakładając, że owa WOLA wyrazi pragnienie, by ludzi oświecić trudno sobie wyobrazić jak miałaby tego dokonać przy ograniczoności naszych zmysłów i mózgów. Jak wyglądałaby Biblia dla mrówek pisana przez człowieka? A jednak z jakichś tajemniczych powodów sama idea istnienia takiej WOLI budzi gwałtowny sprzeciw wśród wielu ludzi. To po prostu cholernie dziwne.

To dosyć ciekawe, że negując osiągnięcia nauki i naukę jako taką używasz logiki przyczynowo-skutkowej. Najbardziej podoba mi się moment jak podważając naukowe wyjaśnienie powstania świata odwołujesz się do entropii, czyli pojęcia stworzonego przez naukę.
Przecież nie ma związków przyczynowo-skutkowych, prawda? Możesz wejść pod nadjeżdżający walec, a Twój bóg może Cię uchronić, prawda? Możesz się nie leczyć i być uleczony?
Dlaczego więc stosujesz te gusła w postaci leków wymyślonych przez naukę? Przecież i tak o wszystkim decyduje Twój bóg? Zobacz jak czynią Twoi bracia w wierze jehowi. Oni przynajmniej są mniejszymi hipokrytami niż Ty, bo nie pozwalają sobie przetoczyć krwi. Wierzą w swojego boga, że ich uchroni, a Ty? Trochę w niego wierzysz, a trochę jednak wierzyć w tę naukę w którą deklaratywnie nie wierzysz.

Dla mnie nauka nie jest prawdą objawioną w którą wierzę. Jest zbiorem trendów statystycznych. Poprzez statystykę pomiarów zostają udowodnione reguły rządzące światem. Wiadomo, że wśród wielu pomiarów zawsze znajdą się jakieś niezgodne z ustaloną regułą co nie znaczy, że reguły nie ma. Mogę więc nie wierzyć w naukę, ale wierzę w statystykę. Dlatego nie gram w totolotka, a zakładam gumkę do bzykania. Wierzący w wolę sprawczą boga mogą robić odwrotnie.
Powrót do góry
animavilis
maszynista z Melbourne


Dołączył: 17 Kwi 2016
Posty: 2098
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 9:23, 10 Wrz 2018    Temat postu:

sir Francis Drake napisał:

imho, ten poradnik pisala jakas nierozgarnieta pizda Dancing

Ta porada jest sensowna i, w gruncie rzeczy, zadowala obie strony. Należy jednak przeczytać całość odpowiedzi udzielonej w poradni, a nie jej cytowany fragment.

Anonymous napisał:

To dosyć ciekawe, że negując osiągnięcia nauki i naukę jako taką używasz logiki przyczynowo-skutkowej. Najbardziej podoba mi się moment jak podważając naukowe wyjaśnienie powstania świata odwołujesz się do entropii, czyli pojęcia stworzonego przez naukę.

Prawda? też mnie uderzyła ta niekonsekwencja. Jupiter wybiera z nauki tylko te smakujące Mu kąski, a te niestrawne dla własnych teorii - odrzuca.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 11:57, 10 Wrz 2018    Temat postu:

No zasadniczo używam pojęć nauki przedstawiając wyjaśnienie "naukowe". Różnica między naukowe, a "naukowe" polega na tym, że jedno nie jest, drugie jest wewnętrznie sprzeczne, Naukowe jest twierdzenie, że roztrzepując jajko na omlet otrzymuję roztrzepana jajko. "Naukowe" jest twierdzenie, że roztrzepując jajko na omlet otrzymuję kurczątko. Zastrzeżenie dotyczące przyczynowości zgłosił Hume, a nie ja. Podejrzewam, że samodzielnie to bym nie wpadł na to, że przyczynowość to indukcyjna hipoteza dotycząca zapamiętanych zdarzeń. Jestem bystry ale nie aż tak. Poza tym z zastrzeżeniem Hume'a nikt się w zadawalający sposób nie uporał do dziś. Zasadniczo coś robisz lub nie i nie ma znaczenia, czy podejmujesz decyzję na podstawie wiary, że a powoduje b, czy też ufasz, że skoro zawsze tak było, że po a następowało b to i tym razem tak będzie. Po drugie co z prawami naukowymi (tak naprawdę z prawami Bożymii, bo to nie naukowcy je ustanowili) ma statystyka. Znaczy się jabłko spada z drzewa i prawdziwy naukowiec cierpliwie liczy ile razy jabłko spadło, a ile razy odleciało gdzieś w cholerę? Po trzecie język potoczny średnio nadaje się do dyskusji czy to naukowych, czy to teologicznych. Np. zdanie jabłko spada na ziemię jest naukowo błędne, bo tak naprawdę to i jabłko i ziemia na siebie spadają tylko jabłko bardziej.

I na koniec nie oszukujmy się. Nie prowadzimy tu dyskusji światopoglądowej tylko toczymy bójkę religijną, w mniejszym lub w większym stopniu. Shame on you Nie wiem jak inni ale wydaje mi się po prostu, że hipoteza niezmienności i precyzji praw naukowych, bo tak jest gorsza od hipotezy, że prawa Boże działają, bo Ktoś pilnuje tego burdelu.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 14:07, 10 Wrz 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Po drugie co z prawami naukowymi (tak naprawdę z prawami Bożymii, bo to nie naukowcy je ustanowili) ma statystyka. Znaczy się jabłko spada z drzewa i prawdziwy naukowiec cierpliwie liczy ile razy jabłko spadło, a ile razy odleciało gdzieś w cholerę? Po trzecie język potoczny średnio nadaje się do dyskusji czy to naukowych, czy to teologicznych. Np. zdanie jabłko spada na ziemię jest naukowo błędne, bo tak naprawdę to i jabłko i ziemia na siebie spadają tylko jabłko bardziej

Tak to jest jak napisałeś. Liczy się ile razy to jabłko spadło na ziemię i z jaką prędkością. Pomiar jest ilościowy i jakościowy. I wbrew przewidywaniom wcale nie jest w 100% zgodny z obserwowanym trendem. Różnice to odchylenie standardowe, które może wynikać z różnych przyczyn np. niedokładności pomiaru, błędu ludzkiego podczas pomiaru itd. Podstawą metod naukowych jest statystyka pomiarów. Bez statystyki nie ma pomiarów naukowych. Tym się różni nauka od wiary, że eksperyment został powtórzony na dużej liczbie przypadków.

Mówi się, że "jabłko spada na ziemię" i jest to jak najbardziej poprawne określenie ponieważ w mowie potocznej stosujemy pewne uogólnienia, które nauka dopuszcza. Natomiast podczas rozmowy fizyków dobiera się słowa bardzo precyzyjnie (wyjątkiem mi znanym jest Pan dr Rożek, który ostatnio prowadzi programy popularno-naukowe, ale to "dobra zmiana" i tak samo "dobry fizyk"). Przyjmujemy pewne założenia i uproszczenia, bo przecież w ogólności jabłko nie zawsze spadnie na ziemię. Wystarczy zmienić ośrodek, czyli zalać przestrzeń między jabłkiem, a ziemią wodą i już nie spadnie. Można też założyć, że wieje wiatr z prędkością równą pierwszej prędkości kosmicznej i również jabłko nie spadnie na ziemię. Można podnieść temperaturę do np. miliona stopni i też jabłko nie spadnie na ziemię. Krótko mówiąc musimy pewne rzeczy upraszczać w mowie potocznej i to jest OK. Nie silił bym się na Twoim miejscu na udawanie języka naukowego, bo trudno coś precyzyjnie, naukowo, powiedzieć i się nie pomylić. Na przykład Twoje określenie:
"naprawdę to i jabłko i ziemia na siebie spadają tylko jabłko bardziej"
jest nieprawdziwe, bo jabłko, ani ziemia na siebie nie "spadają" ponieważ, żeby coś na coś spadało musimy mieć punkt odniesienia, którym w tym przypadku nie jest ziemia, a jeśli Twoim zdaniem jest to tylko jabłko spada na ziemię, a ziemia jako punkt odniesienia jest nieruchoma.
Nie brnijmy w to, bo język nauki potrafi być zawiły.

Niestety krzywdę prawdziwej nauce robią media przeinaczając i źle interpretując wyniki badań. W co drugim "newsie" jest napisana nieprawda lub półprawda. Przykładowo, jak tylko ktoś zrobi badania, że substancja X poprawia pracę jakiegoś narządu i zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia raka to w mediach natychmiast pojawią się nagłówki: "Jedz substancję X to nie będziesz miał raka". Co jest kosmiczną bzdurą.
Powrót do góry
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6650
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:57, 10 Wrz 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
... W co drugim "newsie" jest napisana nieprawda lub półprawda. ...


kiedys rozmawialismy z mati na ten temat - i stwierdzilem, ze jeden na dziesiec "newsow" jest prawdziwe...

powiedz, co sklonilo Cie do takiego optymizmu, zeby twierdzic, ze jest ich az 50% ???


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 14:58, 10 Wrz 2018    Temat postu:

No może porównamy nasz dorobek naukowy zanim się jeszcze bardziej napniesz. Jabłko i Ziemia działają na siebie z taką samą siłą, a punktem odniesienia jest środek masy. W tym wypadku środek masy wypada gdzieś wewnątrz Ziemi, Gdy spadające jabłko chwycisz w zęby to też nie dotknie Ziemi mimo, że siły działające grawitacji jabłka na Ziemię i Ziemi na jabłko się nie zmienią. Pojęcie rachunku błędu nie jest mi obce i nie o to mi chodzi. Bardziej mam na myśli coś w rodzaju przypadków samoistnego spalenia. Wiadomo tylko, że znajdowano ciała spalone wewnątrz bez śladu działania wysokiej temperatury na obrzeżach. Z naukowego punktu widzenia coś niemożliwego, a nie tylko niezbyt precyzyjnie zmierzonego. Poza tym to uzależnienie nauki od obserwacji jest problematyczne. Po pierwsze sam fakt obserwacji może zmieniać stan układu. Po drugie obserwacja może prowadzić do błędnych wniosków przyczynowo -skutkowych jeśli elementem układu jesty czyjaś wola. Np. ktoś kto by podejrzał Cię w sypialni, gdy o 5:30 dzwoni budzik, a Ty ohydnie niezadowolony zwlekasz się z wyra mógłby kombinować czy to hałas budzika Cię obudził, czy budzik zaczął hałasować, bo się obudziłeś. Tak naprawdę ohydną siłą sprawczą była Twoja podła żona, która nastawiła budzik na tą barbarzyńską godzinę. Znaczy się mamy do czynienia nie ze zjawiskiem przyczynowo-skutkowym, lecz synchronicznym. Znaczy się i hałas budzika i Twoja pobudka to efekt uboczny jeszcze czegoś innego czyli nastawienia budzika przez Uroczą Małżonkę. Efekt jej złośliwej woli. Nauka upiera się, że świat, który bada (obserwuje) jest przyczynowo-skutkowy. Jednak jeśli główną silą sprawczą świata jest nadrzędna WOLA to świat jest synchroniczny. Różnorodne skutki działania WOLI po prostu trudno zaobserwować i ze sobą powiązać, więc nauka nie zajmuje się nimi wcale. Think
Powrót do góry
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6650
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:13, 10 Wrz 2018    Temat postu:

animavilis napisał:
sir Francis Drake napisał:

imho, ten poradnik pisala jakas nierozgarnieta pizda Dancing

Ta porada jest sensowna...


nie jest sensowna


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 17:36, 10 Wrz 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
Np. ktoś kto by podejrzał Cię w sypialni, gdy o 5:30 dzwoni budzik, a Ty ohydnie niezadowolony zwlekasz się z wyra mógłby kombinować czy to hałas budzika Cię obudził, czy budzik zaczął hałasować, bo się obudziłeś. Tak naprawdę ohydną siłą sprawczą była Twoja podła żona, która nastawiła budzik na tą barbarzyńską godzinę. Znaczy się mamy do czynienia nie ze zjawiskiem przyczynowo-skutkowym, lecz synchronicznym. Znaczy się i hałas budzika i Twoja pobudka to efekt uboczny jeszcze czegoś innego czyli nastawienia budzika przez Uroczą Małżonkę. Efekt jej złośliwej woli.


Niemniej w podanym przykładzie świat nadal jest przyczynowo- skutkowy.
Obserwator nie ma wątpliwości jaki był ciąg czasowy: najpierw żona nastawia budzik, potem budzik dzwoni, potem się budzę. Strzałka czasu.
Obserwator całego procesu nie ma wątpliwości. Bezpośrednią przyczyną obudzenia jest hałas, przyczyną hałasu jest wcześniejsze nastawienie budzika.
Nauce to wystarcza.
Dlaczego żona nastawiła budzik? To pytanie do filozofów a niech teoretyzują, dywagują, kombinują.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 18:12, 10 Wrz 2018    Temat postu:

No zasadniczo WOLA musi się jakoś technicznie realizować. Znaczy się teoretycznie nie musi. Można powiedzieć "niech się stanie, abrakadabra" i się coś staje. Znaczy najprostsze wyobrażenie magii, czyli mówiąc bardziej naukowo - bezpośrednia materializacja woli (informacji). Tak, podobno, działał Dobry Bóg na początku, gdy stwarzał wszystko. Wszystko na to wskazuje, że potem działał bardziej konwencjonalnie. Być może ujął materię i siły w karby praw, żeby realizować swoją WOLĘ w mniej męczący sposób. W każdym bądź razie jakaś przyczyna tej "naukowości" świata istnieje. Oczywiście, z praktycznego punktu widzenia nic nie wnosi poszukiwanie źródła kodyfikacji materii i energii właśnie poza przesłanką na istnienie Boga. Think
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 19:24, 10 Wrz 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:
W każdym bądź razie jakaś przyczyna tej "naukowości" świata istnieje. Oczywiście, z praktycznego punktu widzenia nic nie wnosi poszukiwanie źródła kodyfikacji materii i energii właśnie poza przesłanką na istnienie Boga. Think


I nauka o to nie pyta.
Stwierdza, że coś jest, stwierdza, że działa według zasad, mozolnie poznaje te zasady, nie pyta o źródła. Szuka faktów.
A one istnieją. Sam to wreszcie przyznajesz.
Dziękuję za rozmowę.
Miło było odświeżyć sobie niektóre argumenty.
Powrót do góry
animavilis
maszynista z Melbourne


Dołączył: 17 Kwi 2016
Posty: 2098
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 21:35, 10 Wrz 2018    Temat postu:

Anonymous napisał:

Niestety krzywdę prawdziwej nauce robią media przeinaczając i źle interpretując wyniki badań. W co drugim "newsie" jest napisana nieprawda lub półprawda. Przykładowo, jak tylko ktoś zrobi badania, że substancja X poprawia pracę jakiegoś narządu i zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia raka to w mediach natychmiast pojawią się nagłówki: "Jedz substancję X to nie będziesz miał raka". Co jest kosmiczną bzdurą.

I później przeczyta to taka animavilis, kupuje kurkumę, której szczerze nie znosi i w trwającym - szczęśliwie, krótko - prozdrowotnym szale dosypuje owej kurkumy do wszelakich produktów spożywczych, bo jakieś indiańce (w sensie, mieszkańcy Indii), które pochłaniają to żółte paskudztwo od kołyski, podobno rzadziej zapadają na raka Sick


sir Francis Drake napisał:
animavilis napisał:
sir Francis Drake napisał:

imho, ten poradnik pisala jakas nierozgarnieta pizda Dancing

Ta porada jest sensowna...

nie jest sensowna

OK, dla Ciebie nie jest sensowna, dla mnie jest.

Anonymous napisał:
Nie wiem jak inni ale wydaje mi się po prostu, że hipoteza niezmienności i precyzji praw naukowych, bo tak jest gorsza od hipotezy, że prawa Boże działają, bo Ktoś pilnuje tego burdelu.

Ale tutaj hipotezy o niezmienności nauki nikt nie stawiał, przeciwnie, ktoś wskazywał, że nauka nie jest czymś skończonym, a ktoś inny, że jest ciągłym procesem. Nikt nie twierdził hurraoptymistycznie, że wiemy wszystko i że wszystko jesteśmy - za pomocą nauki - wytłumaczyć.


Anonymous napisał:
Nauka upiera się, że świat, który bada (obserwuje) jest przyczynowo-skutkowy. Jednak jeśli główną silą sprawczą świata jest nadrzędna WOLA to świat jest synchroniczny. Różnorodne skutki działania WOLI po prostu trudno zaobserwować i ze sobą powiązać, więc nauka nie zajmuje się nimi wcale. Think

I dlatego hipoteza o nadrzędnej Woli, której skutki działania trudno zaobserwować i ze sobą powiązać, miałaby być bardziej przekonywająca od hipotezy o przyczynowo-skutkowych procesach, którymi zajmuje się nauka i które można zaobserwować i ze sobą powiązać? Znaczy, coś co jest, w znaczniej mierze, namacalne, opisane, określone, zaobserwowane, zbadane i potwierdzone miałoby mniej przekonywać niż ulepiona z wiary i przeświadczeń abstrakcja?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6650
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:38, 10 Wrz 2018    Temat postu:

animavilis napisał:
....

sir Francis Drake napisał:
animavilis napisał:
sir Francis Drake napisał:

imho, ten poradnik pisala jakas nierozgarnieta pizda Dancing

Ta porada jest sensowna...

nie jest sensowna

OK, dla Ciebie nie jest sensowna, dla mnie jest.

...


w takim raze sprobuj pokazac ten SENS


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 5 z 6

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin