Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

topik dla biedaków odartych z marzeń
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ganesh
Gość





PostWysłany: Sob 0:06, 25 Lis 2017    Temat postu: topik dla biedaków odartych z marzeń

stare, siwe kelnerki
nocą w kafejkach
poddały to już
i kiedy zmierzam chodnikami
światła patrząc w okna
domów opieki
widzę, że to już dawno nie jest
z nimi.
widzę ludzi na parkowych ławkach
i widzę w sposobie w jakim
siedzą i patrzą,
że to odeszło.

widzę ludzi w samochodach
i widzę w sposobie, w jakim
prowadzą swoje auta,
że nie kochają, i że nie są
kochani -
i że nie myślą
o seksie. wszystko zapomniane
to jak stary film.

widzę ludzi w towarowych domach i
supermarketach
pomiędzy półkami
kupujących rzeczy
i widzę w tym, jak ich ciuchy
leżą na nich i jak idą,
i w ich twarzach oraz oczach,
że nie troszczą się o nic
i nic nie troszczy się
o nich.

widzę setki ludzi na co dzień,
którzy poddali się
całkowicie.

jeśli pójdę na wyścigi
albo na sportową arenę
widzę tysiące,
bez uczuć do czegoś bądź
kogoś
i nikt nimi nie obdarza też
ich.

wszędzie widzę tych, co niczego
nie pragną, prócz
żarcia, dachu i
ubrań; skupiają się
na tym,
bez marzeń

nie rozumiem tego, czemu ci ludzie nie
znikną
nie rozumiem tego, czemu ci ludzie nie
zgasną
czemu chmury
nie zamordują ich
lub czemu psy
nie zamordują ich
bądź czemu kwiaty i dzieci
nie zamordują ich,
nie rozumiem.

sądzę, że oni już nie żyją
jednak nie mogę dostosować się do
ich istnienia
ponieważ tak ich wielu.

każdego dnia,
każdej nocy,
jest ich wciąż więcej
w metrze i
w budynkach i
w parkach

nie odczuwają trwogi
nie kochania
i nie
bycia kochanym

tak wiele, wiele, wiele
pokrewnych mi

stworzeń
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 0:08, 25 Lis 2017    Temat postu: Re: topik dla biedaków odartych z marzeń

to był dopiero pijak, Anmaryjka mógłby za nim tornister nosić Hyhy
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 22:57, 25 Lis 2017    Temat postu:

Jestem.
Będziemy się tu pocieszać czy dobijać?
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 23:23, 25 Lis 2017    Temat postu:

Dobijac. wystarczy przeczytać listy do M, że same dupy glupie i stare tam pisza, co se kremowe kurwa futerka kupuja 😂
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 23:29, 25 Lis 2017    Temat postu:

Oj sory, pomyłka, madame sedzia kupuję se śmietankowy płaszczyk Śnieżynki
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Sob 23:37, 25 Lis 2017    Temat postu:

Ona jednak ciągle ma "to".
Co napędza, różowi usta, daje blask oczom - marzenia.
Powrót do góry
Vinyasa Flow
Gość





PostWysłany: Nie 0:51, 26 Lis 2017    Temat postu:

Tekst do wygrawerowania na nierdzewnej bransoletce,
noszonej stale na przegubie na wypadek nagłego zaniku pamięci

Jeżeli coś cię boli:
- dobra wiadomość: żyjesz.
- zła wiadomość: ten ból czujesz wyłącznie ty.

To wszystko dookoła,
co cię szczelnie otacza
nie czując twego bólu,
jest to tak zwany świat.
Ubawi cię, że jest on realny i jedyny,
a lepszego nie będzie przynajmniej póki żyjesz.

Gdy już skończysz się śmiać,
odrzuć logiczny wniosek,
że taki świat być musi
przywidzeniem lub snem. Traktuj go całkiem serio,
jak on przed chwilą ciebie -

dokonując wyboru
specjalnej ciężarówki, By w określonym miejscu
i ułamku sekundy
potrąciła cię, kiedy
przechodziłeś przez jezdnię.
S.B.
Powrót do góry
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6724
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 1:00, 26 Lis 2017    Temat postu:

lampi napisał:
...sedz...


s to dobry pomysl!

sadzic lampiego... niech perwsa polowa alfabetu go oskarza
a druga - obrania...

najlepiej obrona w oliwkowo-zielonym

a oskarzenia w buraczkowo-pomaranczowym


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Nie 1:23, 26 Lis 2017    Temat postu:

Anonymous napisał:
Oj sory, pomyłka, madame sedzia kupuję se śmietankowy płaszczyk Śnieżynki
boże, co za złe emocje - może skarbie przebij się szpikulcem do lodu??
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 1:40, 26 Lis 2017    Temat postu:

i w ogóle nikt nie zauważył tych pozytywnych emocji, pisania listów do M. a także więzi międzypokoleniowej z młodzieżą, przekazywania zwiędłej gałązki tradycji - tylko te infantylne roszczenia, reniferka prawie naturalnej wielkości, dwie złote atłasowe poduszki, perłowe bombki i cztery srebrne reniferki na choinkę, czy śmietankowy płaszczyk Śnieżynki z futrzanym kołnierzem -
kompletnie niepraktyczny ale zjawiskowy, do tego całkowicie bije na głowę moje różowe futerko.
Powrót do góry
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6724
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 2:16, 26 Lis 2017    Temat postu:

sir Francis Drake napisał:
lampi napisał:
...sedz...


s to dobry pomysl!

sadzic lampiego... niech perwsa polowa alfabetu go oskarza
a druga - obrania...

najlepiej obrona w oliwkowo-zielonym

a oskarzenia w buraczkowo-pomaranczowym


poniewaz jestem obecnie w 2 polowie alfabetu, wiec bronie:

1 TEZA OBRONY - nawet lampi, jak byl maly, to byl kochany przez swoja mamusie


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rosegreta
przepotężna konstrukcja nośna


Dołączył: 01 Maj 2016
Posty: 1044
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 126 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 14:19, 26 Lis 2017    Temat postu:

Anonymous napisał:
Dobijac. wystarczy przeczytać listy do M, że same dupy glupie i stare tam pisza, co se kremowe kurwa futerka kupuja 😂

a co w tym dobijającego ?
aha, rozumiem, że twoja wypowiedź miała kogoś dobić...
tylko, że musiałby ktoś konać najpierw,
na razie to tylko ja jestem w rozterce, bo przestaje wierzyć w Boga...
mniejsza o to,
jak ograniczonym trzeba być człowiekiem żeby pisać takie bzdury,
co w złego jest w szukaniu magi świąt, w oderwaniu od poważnych spraw...
odbieram to jako równowagę od poważnych, ważnych rzeczy, którymi na co dzień się zajmujemy, od ciążących decyzji...
ale trzeba być inteligentnym w miarę i nie ograniczonym żeby to pojąć niestety,


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6724
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:47, 26 Lis 2017    Temat postu:

rosegreta napisał:
Anonymous napisał:
Dobijac. wystarczy przeczytać listy do M, że same dupy glupie i stare tam pisza, co se kremowe kurwa futerka kupuja 😂

a co w tym dobijającego ?
aha, rozumiem, że twoja wypowiedź miała kogoś dobić...
tylko, że musiałby ktoś konać najpierw,
na razie to tylko ja jestem w rozterce, bo przestaje wierzyć w Boga...
mniejsza o to,
jak ograniczonym trzeba być człowiekiem żeby pisać takie bzdury,
co w złego jest w szukaniu magi świąt, w oderwaniu od poważnych spraw...
odbieram to jako równowagę od poważnych, ważnych rzeczy, którymi na co dzień się zajmujemy, od ciążących decyzji...
ale trzeba być inteligentnym w miarę i nie ograniczonym żeby to pojąć niestety,


czyli sugerujesz ograniczonosc, jako okoliczność lagodzącą ... ?

cos jak niepoczytalnosc,
lun psychicznosc... ?

zawsze mnie dziwilo, ze w naszej etyce - a co za tym idzie w sadownictwie - jest to czynnik lagodzacy..


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ani_lis
Gość





PostWysłany: Nie 16:38, 26 Lis 2017    Temat postu:

To jest jak w piosence Kaczmarskiego - "dusza moja pragnie postu, ciało - karnawału!". Cała jestem utkana z marzeń, wizji, roszczeń, oczekiwań i pożądań (a więc, choć może stara i głupia, zdecydowanie nie nadaję się na adresatkę tego topiku) i chaos ten walczy z przemożnym pragnieniem oderwania się od chaosu, oderwania się od siebie, a więc pozostawienia świata z jego zgiełkiem gdzieś bardzo, bardzo daleko. Z pragnieniem spokoju, którego źródłem jest zrozumienie, a zarazem obojętność. Taka obojętność, z której nic nie potrafi wytrącić i w której nic nie boli: cierpienie, cudza krzywda, śmierć bliskich czy swoja własna. Taka, w której jest tylko jedna, prosta prawda - ja, "kotlet utkany z pyłu kosmicznego i białka", niewiarygodnie krótki rozbłysk w dziejach wszechświata (czy czegokolwiek innego). I wszystko staje się nieważne. Nie wiem, czy to akurat uczyniłoby mnie szczęśliwą, ale na pewno nieudręczoną.

I nie zamierzam dorastać do niczyich oczekiwań. W naszej kulturze to jest straszny wstyd, jakaś masakryczna porażka życiowa - nie być szczęśliwym, nie być zadowolonym z życia. Od razu przylepiają ci łatkę frustrata, życiowego nieudacznika, życiowego "biedaka", kompletnego dna i czują swoją wyższość (oczywiście ci, którzy czują przemożne pragnienie tę wyższość okazywać - może się czegoś boją?), że są tacy, kurwa, zadowoleni, szczęśliwi, tacy spełnieni z tymi swoimi psami, rodzinami, samochodami, siankiem pod obrusem i wakacjami na Cyprze. Mnie takie szczęście i zadowolenie kompletnie nie interesuje i to jest dla mnie niefajne, ale ja nie wmawiam innym, że mają takie niefajne, nudne, płaskie życie, tylko dlatego, że zawsze chciałam czegoś więcej, czegoś innego. Nie mam tego, czego chciałam, więc tak, OK, jestem życiowym nieudacznikiem i frustratem, bywam szczęśliwa, ale zdecydowanie nie jestem, zadowolona także nie - i to jest moje prawo. Jestem dumna i zadowolona z mojego niezadowolenia z życia, bo skoro nie mogę osiągnąć takiego poziomu świadomości, który by mnie uszczęśliwił, to na pewno nie będę sięgać po iluzoryczne "szczęście", żeby nie odstawać, żeby nie mieć łatki nieudacznika, nie wlec się w ognie (90% Polaków zadowolonych z życia), nie budzić litości ludzi (o paradoksie), którzy sami budzą moją litość. Moje niezadowolenie z życia to wszystko, co mam. Nie zamienię tego na zadowolenie, którego pragnie większość.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 18:06, 26 Lis 2017    Temat postu:

A co z kochaniem?
Szukać, tęsknić, pragnąć?
O ileż wygodniejsza jest przyjaźń z bonusem.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 18:10, 26 Lis 2017    Temat postu:

ani_lis napisał:
Nie mam tego, czego chciałam, więc tak, OK, jestem życiowym nieudacznikiem i frustratem, bywam szczęśliwa, ale zdecydowanie nie jestem, zadowolona także nie - i to jest moje prawo.


A ja mogę powiedzieć odwrotnie - mam co chciałam.
A to jeszcze dalej od OK.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Nie 18:30, 26 Lis 2017    Temat postu:

ani_lis napisał:
To jest jak w piosence Kaczmarskiego - "dusza moja pragnie postu, ciało - karnawału!". Cała jestem utkana z marzeń, wizji, roszczeń, oczekiwań i pożądań (a więc, choć może stara i głupia, zdecydowanie nie nadaję się na adresatkę tego topiku) i chaos ten walczy z przemożnym pragnieniem oderwania się od chaosu, oderwania się od siebie, a więc pozostawienia świata z jego zgiełkiem gdzieś bardzo, bardzo daleko. Z pragnieniem spokoju, którego źródłem jest zrozumienie, a zarazem obojętność. Taka obojętność, z której nic nie potrafi wytrącić i w której nic nie boli: cierpienie, cudza krzywda, śmierć bliskich czy swoja własna. Taka, w której jest tylko jedna, prosta prawda - ja, "kotlet utkany z pyłu kosmicznego i białka", niewiarygodnie krótki rozbłysk w dziejach wszechświata (czy czegokolwiek innego). I wszystko staje się nieważne. Nie wiem, czy to akurat uczyniłoby mnie szczęśliwą, ale na pewno nieudręczoną.

I nie zamierzam dorastać do niczyich oczekiwań. W naszej kulturze to jest straszny wstyd, jakaś masakryczna porażka życiowa - nie być szczęśliwym, nie być zadowolonym z życia. Od razu przylepiają ci łatkę frustrata, życiowego nieudacznika, życiowego "biedaka", kompletnego dna i czują swoją wyższość (oczywiście ci, którzy czują przemożne pragnienie tę wyższość okazywać - może się czegoś boją?), że są tacy, kurwa, zadowoleni, szczęśliwi, tacy spełnieni z tymi swoimi psami, rodzinami, samochodami, siankiem pod obrusem i wakacjami na Cyprze. Mnie takie szczęście i zadowolenie kompletnie nie interesuje i to jest dla mnie niefajne, ale ja nie wmawiam innym, że mają takie niefajne, nudne, płaskie życie, tylko dlatego, że zawsze chciałam czegoś więcej, czegoś innego. Nie mam tego, czego chciałam, więc tak, OK, jestem życiowym nieudacznikiem i frustratem, bywam szczęśliwa, ale zdecydowanie nie jestem, zadowolona także nie - i to jest moje prawo. Jestem dumna i zadowolona z mojego niezadowolenia z życia, bo skoro nie mogę osiągnąć takiego poziomu świadomości, który by mnie uszczęśliwił, to na pewno nie będę sięgać po iluzoryczne "szczęście", żeby nie odstawać, żeby nie mieć łatki nieudacznika, nie wlec się w ognie (90% Polaków zadowolonych z życia), nie budzić litości ludzi (o paradoksie), którzy sami budzą moją litość. Moje niezadowolenie z życia to wszystko, co mam. Nie zamienię tego na zadowolenie, którego pragnie większość.

Napisałaś wiele słów, ale tak naprawdę Twoim podstawowym problemem jest Twoje zgorzknienie. Znając życie i czytając Ciebie od lat, nietrudno domyślić się z czego to wynika. Uwierzyłaś za szybko w komplementy, że jako ładna i zgrabna laska jesteś królową świata. Ponieważ wokół Ciebie nie leżą tabuny ludzi, którzy śpiewają na Twoją cześć hymny pochwalne, Twoja inteligencja nie wystarczyła, żebyś nie zgorzkniała, a zamiast tego zaczęłaś nienawiścią traktować wszystkich, którzy mają inne zdanie niż Twoje, a zwłaszcza facetów. Szkoda, bo jesteś inteligentna, masz dużą wiedzę, ale osobowościowo jesteś wrakiem. To jest przyczyną, że jesteś samotna, a to jeszcze bardzie zwiększa Twoje przekonanie, że nie spotykasz ludzi godnych Ciebie. Z tego wynika jeszcze większe zgorzknienie i koło się zamyka. Jesteś sobie w wielu elementach odpowiednikiem anmario poza tym, żę nie zapijasz się. W sumie żal Ciebie, ale la vie Think
Powrót do góry
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 6724
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:37, 26 Lis 2017    Temat postu:

Anonymous napisał:
ani_lis napisał:
To jest jak w piosence Kaczmarskiego - "dusza moja pragnie postu, ciało - karnawału!". Cała jestem utkana z marzeń, wizji, roszczeń, oczekiwań i pożądań (a więc, choć może stara i głupia, zdecydowanie nie nadaję się na adresatkę tego topiku) i chaos ten walczy z przemożnym pragnieniem oderwania się od chaosu, oderwania się od siebie, a więc pozostawienia świata z jego zgiełkiem gdzieś bardzo, bardzo daleko. Z pragnieniem spokoju, którego źródłem jest zrozumienie, a zarazem obojętność. Taka obojętność, z której nic nie potrafi wytrącić i w której nic nie boli: cierpienie, cudza krzywda, śmierć bliskich czy swoja własna. Taka, w której jest tylko jedna, prosta prawda - ja, "kotlet utkany z pyłu kosmicznego i białka", niewiarygodnie krótki rozbłysk w dziejach wszechświata (czy czegokolwiek innego). I wszystko staje się nieważne. Nie wiem, czy to akurat uczyniłoby mnie szczęśliwą, ale na pewno nieudręczoną.

I nie zamierzam dorastać do niczyich oczekiwań. W naszej kulturze to jest straszny wstyd, jakaś masakryczna porażka życiowa - nie być szczęśliwym, nie być zadowolonym z życia. Od razu przylepiają ci łatkę frustrata, życiowego nieudacznika, życiowego "biedaka", kompletnego dna i czują swoją wyższość (oczywiście ci, którzy czują przemożne pragnienie tę wyższość okazywać - może się czegoś boją?), że są tacy, kurwa, zadowoleni, szczęśliwi, tacy spełnieni z tymi swoimi psami, rodzinami, samochodami, siankiem pod obrusem i wakacjami na Cyprze. Mnie takie szczęście i zadowolenie kompletnie nie interesuje i to jest dla mnie niefajne, ale ja nie wmawiam innym, że mają takie niefajne, nudne, płaskie życie, tylko dlatego, że zawsze chciałam czegoś więcej, czegoś innego. Nie mam tego, czego chciałam, więc tak, OK, jestem życiowym nieudacznikiem i frustratem, bywam szczęśliwa, ale zdecydowanie nie jestem, zadowolona także nie - i to jest moje prawo. Jestem dumna i zadowolona z mojego niezadowolenia z życia, bo skoro nie mogę osiągnąć takiego poziomu świadomości, który by mnie uszczęśliwił, to na pewno nie będę sięgać po iluzoryczne "szczęście", żeby nie odstawać, żeby nie mieć łatki nieudacznika, nie wlec się w ognie (90% Polaków zadowolonych z życia), nie budzić litości ludzi (o paradoksie), którzy sami budzą moją litość. Moje niezadowolenie z życia to wszystko, co mam. Nie zamienię tego na zadowolenie, którego pragnie większość.

Napisałaś wiele słów, ale tak naprawdę Twoim podstawowym problemem jest Twoje zgorzknienie. Znając życie i czytając Ciebie od lat, nietrudno domyślić się z czego to wynika. Uwierzyłaś za szybko w komplementy, że jako ładna i zgrabna laska jesteś królową świata. Ponieważ wokół Ciebie nie leżą tabuny ludzi, którzy śpiewają na Twoją cześć hymny pochwalne, Twoja inteligencja nie wystarczyła, żebyś nie zgorzkniała, a zamiast tego zaczęłaś nienawiścią traktować wszystkich, którzy mają inne zdanie niż Twoje, a zwłaszcza facetów. Szkoda, bo jesteś inteligentna, masz dużą wiedzę, ale osobowościowo jesteś wrakiem. To jest przyczyną, że jesteś samotna, a to jeszcze bardzie zwiększa Twoje przekonanie, że nie spotykasz ludzi godnych Ciebie. Z tego wynika jeszcze większe zgorzknienie i koło się zamyka. Jesteś sobie w wielu elementach odpowiednikiem anmario poza tym, żę nie zapijasz się. W sumie żal Ciebie, ale la vie Think


łał, stefan - wziąłeś się za psychoanalizę ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
animavilis
maszynista z Melbourne


Dołączył: 17 Kwi 2016
Posty: 2126
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 167 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 19:08, 26 Lis 2017    Temat postu:

Anonymous napisał:
A co z kochaniem?
Szukać, tęsknić, pragnąć?
O ileż wygodniejsza jest przyjaźń z bonusem.


W "Wymazanym" Witkowskiego pojawiają się, między innymi, postacie trzech smętnych, starych panien, odwiedzanych przez głównego bohatera. Bohater wie, że panny nigdy nie zaznały prawdziwej miłości, tak bowiem wyidealizowany i nierzeczywisty mają jej obraz. "i nic, nic... Tylko paląca potrzeba niepalącego bruneta". Klasyczny obraz "tęsknić i pragnąć". Podejrzewam, że ponieważ części ludzi "szukać, tęsknić i pragnąć" - wobec dość palącej potrzeby życiowego zrealizowania się - nie wystarcza, łączą to z wygodniejszą opcją. Można "szukać, tęsknić i pragnąć" obok przyjaźni z bonusem. To jest bezpieczne. Nie każdego stać na bezkompromisowe podążanie za marzeniem. Stare panny w powieści Witkowskiego też nie są bezkompromisowe, poprzestały na "tęsknić i pragnąć", zapomniały (nie umiały?) o "szukać".


Anonymous napisał:

Napisałaś wiele słów, ale tak naprawdę Twoim podstawowym problemem jest Twoje zgorzknienie. Znając życie i czytając Ciebie od lat, nietrudno domyślić się z czego to wynika. Uwierzyłaś za szybko w komplementy, że jako ładna i zgrabna laska jesteś królową świata. Ponieważ wokół Ciebie nie leżą tabuny ludzi, którzy śpiewają na Twoją cześć hymny pochwalne, Twoja inteligencja nie wystarczyła, żebyś nie zgorzkniała, a zamiast tego zaczęłaś nienawiścią traktować wszystkich, którzy mają inne zdanie niż Twoje, a zwłaszcza facetów. Szkoda, bo jesteś inteligentna, masz dużą wiedzę, ale osobowościowo jesteś wrakiem. To jest przyczyną, że jesteś samotna, a to jeszcze bardzie zwiększa Twoje przekonanie, że nie spotykasz ludzi godnych Ciebie. Z tego wynika jeszcze większe zgorzknienie i koło się zamyka. Jesteś sobie w wielu elementach odpowiednikiem anmario poza tym, żę nie zapijasz się. W sumie żal Ciebie, ale la vie Think

W odpowiedzi na czyjś post, Rose napisała na topiku obok, że nienawiść wydaje się Jej gorsza od strachu. Nie bardzo się z tym zgadzam, bo strach (właściwie, lęk) wydaje mi się powszechny, a nienawiść to emocja "luksusowa", raczej rzadka, zarezerwowana dla postaci szczególnych i ja uważam się za osobę zbyt dojrzałą emocjonalnie, a z drugiej strony, pozbawioną dostatecznej energii, by tę energię marnować na tak intensywne i spalające uczucie, kierowane do kompletnie obcych osób. Z Twoim postem nie polemizuję, jest on tak daleki od prawdy, że nie wywołuje we mnie nawet uśmiechu, ale masz prawo widzieć, to co widzisz, tak samo jak ja, np. nie widzę w postach Anmario tego szczęścia, które Go przepełnia.
Tak ogólnie, nie zrozumiemy się. Ciebie jest mnie żal, a mnie jest żal Ciebie. Patowa sytuacja.

Anonymous napisał:

A ja mogę powiedzieć odwrotnie - mam co chciałam.
A to jeszcze dalej od OK.

Paradoks


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
letnisztorm
Tunrida Storm


Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 14816
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 2170 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:10, 26 Lis 2017    Temat postu:

Nienawiść karmi się strachem a strach nienawiścią. Jak świat światem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Z Identyfikatorem. Lub bez. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin