Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

wielkie złote jajo
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Po 30-tce
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
animavilis
Gość





PostWysłany: Wto 21:34, 29 Maj 2007    Temat postu:

szamil buckstar napisał:

czy ktoś zaliczył szafę na twarz?

Ja zaliczyłam szafę, ale w wieku dojrzałym, więc raczej nie podciągnę
tego pod złote jajka. Niemniej było to wydarzenie stosunkowo widowiskowe - w miejscu publicznym, z piekielnym brzękiem tłuczonego szkła i malowniczym przygnieceniem mojej skromnej osoby, wielce zawstydzonej powszechną uwagą, jaka się na niej skupiła

Aproxymat napisał:

Noo... czegoś się w końcu uczymy, więc stajemy się ostrożniejsi Kiedyś to różnie z tym bywało. Trudno mi zliczyć własne kontuzje, na szczęście nic groźnego..

Człowiek z wiekiem się nie starzeje, staje się tylko bardziej ostrożny, rzecze Oskar Wild i tym samym świetnie tłumaczy, m.in., przeogromne zdumienie, jakie ogarnia niektórych userów, zapytujących z niedowierzaniem "to naprawdę jest forum dla ludzi po trzydziestce"?

Zauważyliście, że ten czas dzieciństwa, tak jak jego bohaterowie, jawi się wszystkim jako niezwykły i "wyzwolony"? Nikt jeszcze nie napisał, że był spokojnym, grzecznym dzieckiem, któremu wczesna młodość upływała na tradycyjnych zabawach samochodzikami i lalkami - każdy z nas był odkrywcą, zdobywcą, myśliwym...dokonywał rzeczy niebezpiecznych, a nawet nielegalnych Czy nie tkwi w tym jakaś potrzeba gloryfikowania przeszłości i tęsknoty za bezmyślnością, bezkarnością, brakiem odpowiedzialności, nawet jeśli wówczas wyglądało to zgoła inaczej?
Powrót do góry
bobro
gryźliwy behemot


Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 20171
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: z boku trochę
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:42, 29 Maj 2007    Temat postu:

ja byłem grzeczny i nadal jestem Tongue out (1)
te małe wybryki się nie liczą


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
szb
maszynista z Melbourne


Dołączył: 05 Lip 2006
Posty: 4493
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1206 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:51, 29 Maj 2007    Temat postu:

tak jak piszesz anima,

ale dość o upadkach

Tak naprawdę, zwierzę się Wam... Blue_Light_Colorz_PDT_02
Jednego dziadka miałem bardzo daleko i odwiedziny "odbywały" się raz do roku,dwa- jak dał Bóg.

Dziadek sobie pięknie plewił coś w ogródku za sadem. A ja do niego pędziłem jak wariat, gdy zobaczył mnie goniącego Jego oczy napełniły się łzami. Stanęliśmy w uścisku .

Dziadek czuł wtedy to co ja po dobrych kilku latach odczułem.
I tego jaja już nie ma.
kochajmy nasze jaja zanim odejdą
Angel


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24883
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 1858 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Śro 13:57, 30 Maj 2007    Temat postu:

animavilis napisał:



Zauważyliście, że ten czas dzieciństwa, tak jak jego bohaterowie, jawi się wszystkim jako niezwykły i "wyzwolony"? Nikt jeszcze nie napisał, że był spokojnym, grzecznym dzieckiem, któremu wczesna młodość upływała na tradycyjnych zabawach samochodzikami i lalkami - każdy z nas był odkrywcą, zdobywcą, myśliwym...dokonywał rzeczy niebezpiecznych, a nawet nielegalnych Czy nie tkwi w tym jakaś potrzeba gloryfikowania przeszłości i tęsknoty za bezmyślnością, bezkarnością, brakiem odpowiedzialności, nawet jeśli wówczas wyglądało to zgoła inaczej?

Również przemknęła mi taka myśl. Ogólnie byłam grzecznym dzieckiem, w życiu dorosłym ta "grzeczność" jest moim przekleństwem. Dorosłemu nie można odpyskować, nieproszonemu dziecku zabierać głos, nie wolno odmawiać jak cię proszą, i takie tam... Ciągle tkwi we mnie "mała dziewczynka", która nie ma ochoty na konfrontacje szczęściem opanowałam pewne techniki i teraz nie pozwalam już starszym wejść sobie na głowę z tego tylko względu, że są starsi
Dzieciństwo zdecydowanie nie jest i nie było sielanką. Pamiętamy tylko te lepsze chwile... no i dobrze


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aproxymat
Para X to my


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 33769
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 1532 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: zewsząd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:03, 30 Maj 2007    Temat postu:

Złe - jasne, że się trafiały. Ale pewnie te dobre i tak górowały nad złymi, a docenia się je, bo już nie wrócą, a jest z czym porównywać - czyli dorosłym życiem.
Szafy nie zaliczyłem - ale zderzyłem się z panią, która niosła mnóstwo talerzy (blizna do dzisiaj), no i spadła mi na głowę wielka konstrukcja metalowo-kamienna, którą zmontowaliśmy z kolegami na podwórku. Cudem mnie to nie zabiło, ale traf chciał, że dokładnie w tym samym czasie, obok przechodził lekarz i na miejscu mnie uratował


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
franek kimono
woźny na kartoflisku


Dołączył: 19 Paź 2006
Posty: 1672
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 178 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 16:20, 30 Maj 2007    Temat postu:

tylko dzieci i wariaci mogą w naszym świecie bezkarnie mieć złote jaja..."Zwykli dorośli" nie potrafią już o tym mówić: nazywamy to słabościami, hobby...na przykład ostatnio sporo czytałam gdańskich ksiązek Chwina i Huelle - wielka wrażliwość na otoczenie to znowu przywilej głównie okresu młodości i tych którzy popadają w obłęd.

Ja na przykład zawsze lubiłam kreować miejsca. W dzieciństwie też uwielbiałam chodzić po drzewach, ale w miejscach w których byłam dłużej, zakładałam na nich domy, wieszałam koce na gałęziach, ustawiałam swoje obrazki, układałam książki i zapraszałam gości. Czasem ozdabiałam wstążkami. Wciąż pamiętam kika takich drzew w Dębkach, nad Jeziorem Dobskim, koło mojego bloku...

Obecnie takim moim złotym jajem tego rodzaju jest małe mieszkanko w starej kamienicy które kilka lat temu stworzyła moja mama z moją pomocą w pewnym magicznym miasteczku otoczonym wspaniałą przyrodą.
Wszytko co tam mamy wykreowałyśmy same i podporządkowane jest naszym przyjemnościom i gustom, a właściwie fantazjom, których może na codzień nie chciałbyśmy mieć zrealizowanych.To dom całkowicie wybrany, nie przymusowy, istny dom radosnych dusz, które mogą do niego powrcać i wić swoje gniazdo kiedy zapragną, a gdy zechcą, zeń odlecieć. To miejsce, z ruiny zamienione w cudo jest naszym złotym jajem.
Żeby zakończyć pragmatycznie (jak na dorosłego przystało) powiem, że na szczęście jest ono obecnie też "złotym jajem" dla mamusi, o której przyszlość finansową nie muszę się w razie czego martwić.

Tylko kto by chciał zamienić złote jajo na złote monety?
Ja nie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24883
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 1858 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Śro 18:46, 30 Maj 2007    Temat postu:

Franek, gratuluję wymierająca wrażliwość dostępna tylko na tym forum , tak myślę.
Moje jajo to strych u babci i zawieszony pod dachem materac na sznurze, był naszym koniem, ostra była jazda. Moja ciocio-kuzynka z Zespołem Downa, bawiły się z nią całe pokolenia dzieciaków. Pamiętam, że dla nas ona była normalna, ale już zabranie jej na dalszą wyprawę było niebezpieczne, musieliśmy bronić jej przed obcymi dzieciakami - kamienie szły w ruch. Moja Wandzia dawała nam się nabierać na wszystkie kawały, wierzyła mi bezgranicznie i tak pięknie do mnie mówiła: Epka. placz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lulka
Ewa chce spać


Dołączył: 29 Sie 2005
Posty: 11083
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 1354 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 10:14, 31 Maj 2007    Temat postu:

Był podobny temat na space, choć o innym, wdzięcznym tytule "Zapach rozgrzanego, drewnianego płotu". Skopiuję to co tam napisałam (idę na łatwiznę) więc byłych spejsowiczów prosi się o nieczytanie.
Nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć dlaczego, ale nie czołg w kształcie wielkiej, betonowej rury, nie stawik w którym kąpałam się w marcu, nie wakacje u babci, ale pewna łąka i dwoje aktorów budzi we mnie nieprawdopodobną tkliwość do dziś.

"Wielka łąka na końcu osiedla przecięta ubitą drogą. Docieraliśmy nieraz aż do torów ratując przeróżne stworzenia - mój tata i ja.
Musiałam delikatnie i z rozmysłem stawiać stopki gdyż na drodze zdarzały się zaginione dzieci wszelkiego rodzaju robaków.
Kucaliśmy wówczas oboje i niemal przestawaliśmy oddychać nasłuchując to z prawej, to z lewej strony - gdzie płacze mamusia "drogowego" robaczka.
Mnie nigdy nie było dane usłyszeć, natomiast tata słyszał zawsze. Dawał mi wskazówki po której stronie drogi, na trawce zbłąkanego nieszczęśnika zostawić, by mamusia nie ryzykując życia pod kołami przejeżdżającego samochodu mogła odnaleźć swoje dziecię.
Czasami zastanawiam się jak bardzo się zmieniłam? Chyba niewiele poza tym, że o wiele lepiej słyszę."


"Tak naprawdę to rzadko do tych torów docieraliśmy bo mnie nóżki bolały.
Czasami bywało cudownie. Patrzyłam na tego wielkiego chłopa (teraz jakby trochę zmalał) z jakichś nizin tak litościwie, ze wrzucał mnie na barana...Cóż to był za widok - wszystko widziałam - i osiedle, i wielką górę z której w zimie zjeżdżałam na sankach, i strumień w którym jakieś dwa lata później kąpałam się w marcu, i krowy, które siusiały i siusiały, a ja myślałam, że to mleko z nich wylatuje bo ich nikt nie wydoił.
I wreszcie te tory upragnione i szlaban, i budka.
Staliśmy tam tak długo, aż z budki wychodziła pani i korbką opuszczała szlabany.
- Tato, a długo ćeba się ućyć źeby taka panią być co te ślabanty opuśća?
- długo córeczko. Najpierw trzeba skończyć osiem lat podstawówki, potem cztery lata liceum, a potem trzeba jeszcze skończyć studia.
Zawsze odchodziłam ze smutkiem i przepełniona zazdrością, bo choć liczyć nie umiałam to ukończenie tych wszystkich szkół było dla mnie wówczas niepojęte.

Tata jak do tej pory już bardziej nie zdziecinniał ".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
szb
maszynista z Melbourne


Dołączył: 05 Lip 2006
Posty: 4493
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1206 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:40, 31 Maj 2007    Temat postu:

Nad wyraz wrażliwy człowiek - tato Twój .
Teraz sobie myślę że faceci owszem są wrażliwi ale tylko w wyjątkowych sytuacjach. Ty w takich brałas udział.
Chwała im/nam,
a co!?

Ale nie powiem motywacja na studiowanie była boska


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lulka
Ewa chce spać


Dołączył: 29 Sie 2005
Posty: 11083
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 1354 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:08, 31 Maj 2007    Temat postu:

szamil buckstar napisał:

Teraz sobie myślę że faceci owszem są wrażliwi ale tylko w wyjątkowych sytuacjach. Ty w takich brałas udział.
Chwała im/nam,
za to


Owszem, chwała Wam za to. Nie tylko tatusiom. Do dziś bardzo lubię mężczyzn i robaki.
Ale tylko mężczyzn przez duże M. Odważnych, wesołych, smutnych, wrażliwych i macho, marudnych, płaczących i skrzących śmiechem - nie lubię tylko słaboszczaków wiszących na delikatnych, damskich ramionach.
Skoro o mężczyznach - gdy byłam mała mama wiecznie krótko ścinała mi włosy. Muszę jej spytać właściwie dlaczego?
W każdym badź razie często słyszałam zachwyty: "jaki śliczny chłopczyk"!
albo "jak masz na imię chłopczyku"? Złościło mnie to bardzo, ale wówczas jeszcze nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo.
I pewnego dnia pojawiło się kolejne złote jajo. Zakochałam się pierwszy raz na poważnie i na początku jakby trochę bez wzajemności. Długo (jakiś tydzień Blue_Light_Colorz_PDT_02 ) musiałam walczyć o względy ukochanego więc komplement usłyszany na pierwszej randce był w dwójnasób zaskakujący i wartościowy. (z radości przeryczałam całą noc po randce).
Otóż ukochany powiedział mi, że jestem niezwykle kobieca .
Byłam zaskoczona bo gdzieś w podświadomości wciąż tkwił ten mały chłopczyk. Nigdy żaden komplement o aksamitnej skórze, pięknych oczach czy zgrabnych udkach nie sprawił mi tyle radości i tak mnie nie odmienił.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
szb
maszynista z Melbourne


Dołączył: 05 Lip 2006
Posty: 4493
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1206 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:21, 31 Maj 2007    Temat postu:

lulka napisał:
szamil buckstar napisał:

Teraz sobie myślę że faceci owszem są wrażliwi ale tylko w wyjątkowych sytuacjach. Ty w takich brałas udział.
Chwała im/nam,
za to


Owszem, chwała Wam za to. Nie tylko tatusiom. Do dziś bardzo lubię mężczyzn i robaki.
Ale tylko mężczyzn przez duże M. Odważnych, wesołych, smutnych, wrażliwych i macho, marudnych, płaczących i skrzących śmiechem - nie lubię tylko słaboszczaków wiszących na delikatnych, damskich ramionach.
Skoro o mężczyznach - gdy byłam mała mama wiecznie krótko ścinała mi włosy. Muszę jej spytać właściwie dlaczego?
W każdym badź razie często słyszałam zachwyty: "jaki śliczny chłopczyk"!
albo "jak masz na imię chłopczyku"? Złościło mnie to bardzo, ale wówczas jeszcze nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo.
I pewnego dnia pojawiło się kolejne złote jajo. Zakochałam się pierwszy raz na poważnie i na początku jakby trochę bez wzajemności. Długo (jakiś tydzień Blue_Light_Colorz_PDT_02 ) musiałam walczyć o względy ukochanego więc komplement usłyszany na pierwszej randce był w dwójnasób zaskakujący i wartościowy. (z radości przeryczałam całą noc po randce).
Otóż ukochany powiedział mi, że jestem niezwykle kobieca .
Byłam zaskoczona bo gdzieś w podświadomości wciąż tkwił ten mały chłopczyk. Nigdy żaden komplement o aksamitnej skórze, pięknych oczach czy zgrabnych udkach nie sprawił mi tyle radości i tak mnie nie odmienił.


Jednak to prawda co ludzie o Tobię mówią :
Równy z Ciebie chłop

Jeżeli poprawi Ci to humor to ja miałem być Anią .. stety niestety wyszedłem ja


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
franek kimono
woźny na kartoflisku


Dołączył: 19 Paź 2006
Posty: 1672
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 178 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 15:25, 31 Maj 2007    Temat postu:

Kewa2 ,
a czy ciocia-kuzynka jeszcze żyje?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24883
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 1858 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Czw 15:30, 31 Maj 2007    Temat postu:

franek kimono napisał:
Kewa2 ,
a czy ciocia-kuzynka jeszcze żyje?

Niestety, nie. Dożyła dość późnego wieku, bo ponad 50 lat, wcześniej zmarła jej mama i siostra. Byłam na pogrzebie siostry i szłyśmy z Wandzią tak obok siebie, ona nie płakała. Sprawiała wrażenie jakby niewiele rozumiała. Smutne miała ostatnie dni życia - w samotności. Ludzie, którzy się nią opiekowali byli niegodni powierzonej funkcji, niestety byli prawnie uznanymi opiekunami. Smucę, ale miło że zapytałaś


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ver
maszynista z Melbourne


Dołączył: 10 Gru 2006
Posty: 1999
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 0:45, 01 Cze 2007    Temat postu:

Kewa...tak napisałaś, ze bardzo polubiłam Twoja Ciocię..
Ona na pewno rozumiała, tylko w inny jakby sposób. Na pewno także czuła.
A może to być też tak, ze to my nie rozumiemy Cioci, a nie ona nas...?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
szb
maszynista z Melbourne


Dołączył: 05 Lip 2006
Posty: 4493
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1206 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 9:00, 01 Cze 2007    Temat postu:

mój szwagier ma "taką" ciotkę, śmieszna jest Angel
ostatnio teściowa siostry, a mama szwagra, znalazła w torbie tejże cioci (pakowała się na wyjazd do ośrodka) złożoną w kostkę, kosteczkę ... torebkę siostry szwagra



no co?
spodobała się jej więc sobie..... wzięła
Silenced


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
slepa i brzydka
madonna z wielkim cycem


Dołączył: 10 Cze 2006
Posty: 10000
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 964 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z Vondervotteimittiss

PostWysłany: Pią 9:03, 01 Cze 2007    Temat postu:

nie moge was czytac w pracy bo sie wzruszam, a potem pytaja czemu jestem znowu taka czerwona

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24883
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 1858 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Pią 11:54, 01 Cze 2007    Temat postu:

slepa i brzydka napisał:
nie moge was czytac w pracy bo sie wzruszam, a potem pytaja czemu jestem znowu taka czerwona

ale to naprawdę jedyna okazja na takie wspomnienia, chyba nawet mężowi nie opowiadałam o mojej Wandzi, przynajmniej tak.
Tak jak pisze Szamil takie osoby rozumują w bardzo prosty sposób. Coś się podoba - biorę to
Były też zabawne chwile kiedy chodziliśmy na stadion przez betonowy płot. Wandzia była gruba więc podnosiliśmy zbiorowo jej ciężkie dupsko. Oglądałyśmy jej majtki, bo miała już okres, a my małe byłyśmy i strasznie ciemne. Wandzia dużo nam dała, nauczyła nas wrażliwości. Pamiętam jak koledzy - łobuzy straszliwe, nie wahali się bronić czci Wandzi kamieniami wobec intruzów. Nigdy jej nie powiedziałam jak dużo dla mnie znaczyła
Dzięki Wam składam jej hołd. Angel


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
szb
maszynista z Melbourne


Dołączył: 05 Lip 2006
Posty: 4493
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1206 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:12, 01 Cze 2007    Temat postu:

Z tego wniosek jest prosty,
Te dziewczyny które pokazywały mi majtki, które to niewątpliwie miałem okazję poznać ( i majtki i dziewczyny ) były .....


no tak, żadna normalna nie pokazałaby mi swoich majtek Think


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 17878
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 2361 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Wto 17:54, 05 Cze 2007    Temat postu:

Ciągle mam nowe złote jaja...
Najstarszym dorosłym, złotym jajem jest Ciapek.
O Ciapku już tam kiedyś wspominałam.Taki tam pluszowy, biały pies, mieciuchny i plastyczny, ofiarowany przez młodsze dziecko w ramach pocieszyciela świata.
Niby tak głupio z takim pluszakiem wlec się w każdą podróż, hołubić i układać do snu.
Dziecinne, nie na miejscu, infantylne... Ale złote jajo wszystkich jaj. Powrót do dzieciństwa, kwintesencja wiary w nadprzyrodzoną moc,w bajki i cuda.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
habe
przedostatni jeździec Apokalipsy


Dołączył: 10 Cze 2006
Posty: 383
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 18:47, 05 Cze 2007    Temat postu:

franek kimono napisał:
tylko dzieci i wariaci mogą w naszym świecie bezkarnie mieć złote jaja..."Zwykli dorośli" nie potrafią już o tym mówić: nazywamy to słabościami, hobby...



"Jedynie dzieci wiedzą, czego szukają - rzekł Mały Książę. - Poświęcają czas lalce z gałganków, która nabiera dla nich wielkiego znaczenia, i płaczą, kiedy się im ją odbierze."'
/"Mały Książę"/

"- Zobaczysz: prędko staniesz się dorosły, jeżeli będziesz taki - powiedział Homek. - Będziesz jak tatuś i mamusia, i dobrze ci tak. Będziesz widział i słyszał w zwykły sposób, to znaczy, nic nie będziesz widział ani słyszał, tak to się skończy."
/ "Opowiadania z Doliny Muminków"/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Po 30-tce Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin