Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bóg, Honor, Ojczyzna
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Pałac Kultury i Nauki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Czy poświęciłbyś/abyś życie swojego dziecka dla wolności ojczyzny?
Tak
15%
 15%  [ 2 ]
Nie
84%
 84%  [ 11 ]
Wszystkich Głosów : 13

Autor Wiadomość
animavilis
Gość





PostWysłany: Wto 21:49, 02 Sie 2011    Temat postu:

nudziarz napisał:

Niemieckie było be a nasze jest cacy ?
Nie chcę widziec dzieci na wojnie i tyle ( nie chcę widzieć wojen przede wszystkim )

Nikt tego nie chce.
Niemieckie "be" było podyktowane wyrachowaniem, nasze - koniecznością i desperacją. Wierzę, że tak było.
Dobrej nocy.
Powrót do góry
rosegreta
Gość





PostWysłany: Wto 22:42, 02 Sie 2011    Temat postu:

nudziarz napisał:
Masz rację Greto.
To juz się odbyło.
Lepiej podyskutowac o ciuchach.
szczególnie tych najnowszych.


mnie to jednak ubodło/dotknęło
Nie narzucam tematów do dyskusji, nie mówię komu gdzie ma pisać, nigdy się nie wypowiadam raczej czy ktos pisze na tema czy nie. Czasem się do czegos przyczepię ale to dlatego, ze pewne rzeczy, sposób myśleni jest mi zupełnie obcy. Mimo mieszkania w tym samym państwie, w tej samej kulturze i mimo tego, ze przeszłam przez podobny system edukacji, maszynke do mielenia.
Mnie tez nie uczono o Powstaniu. Za to sporo o rewolucji październikowej i wystrzale z aurory. Następnie w liceum miałam historyka zakochanego w Piłsudskim, chociaż moja babcia tez go kochała. Piłsudskiego nie mojego historyka. Jak im przykro bylo czytać rozliczenie Piłsudskiego za jego zbrodnie. Dla mojej babci to bohater był, wielki bohater i człowiek.
Historia ma to do siebie, ze sa fakty historyczne, a resztę zależy kto wykłada i z jakim nastawieniem, kątem...

Odebrałam to jakbyś mnie zaszufladkował juz jakoś i moja wypowiedź kończyła dyskusję.
To nie bylo wobec mnie w porządku.
Teraz pisze nie w temacie. teraz mozęsz dodać jakiś złosliwy komentarz. A prosze bardzo.
I własnie takie wypowiedzi sprawiają, że nie chce mi się pisać o tym co myslę i uważam na dany temat.
Dobranoc.
Powrót do góry
Pasztet
maszynista z Melbourne


Dołączył: 03 Lip 2011
Posty: 4868
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 520 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:25, 02 Sie 2011    Temat postu:

rosegreta napisał:
Odebrałam to jakbyś mnie zaszufladkował juz jakoś

Dlaczego tak Cię to ubodło? Sama nie masz oporów przed szufladkowaniem..


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
anmario
Gość





PostWysłany: Śro 0:27, 03 Sie 2011    Temat postu:

rosegreta napisał:
Teraz pisze nie w temacie. teraz mozęsz dodać jakiś złosliwy komentarz. A prosze bardzo.


Animal wyręczył Nudziarza. Dla mnie, tacy jak oni, od zawsze, kiedy potrzebują wsparcia bo przegrywają, dmą w jeden puzon (czasem liczba trębaczy jest większa ). Ty wnioski wyciągnij sobie sama.

Jakie to zaskakujące, nie? Całe forum przeciwko Tobie. Aktualny skład: Animal i Nudziarz
Powrót do góry
rosegreta
Gość





PostWysłany: Śro 6:49, 03 Sie 2011    Temat postu:

Animal napisał:
rosegreta napisał:
Odebrałam to jakbyś mnie zaszufladkował juz jakoś

Dlaczego tak Cię to ubodło? Sama nie masz oporów przed szufladkowaniem..


szufladkują to ludzie się sami niestety, ja już nie muszę

bardziej mi chodzilo skąd Nudziarz wziął te ciuchy akurat do mnie.
Choc powiem, z ejak każda kobieta lubie dobrze wyglądać i nowe ubrania. Mam tylko jeden problem, strasznie nie lubię chodzić po sklepach, szukać i mierzyć. Męczy mnie to i szkoda mi czasu.
Na zbędne przepychanki tez.
Miłego dnia, Księciuniu.
A wszystkim słonecznego.


Ostatnio zmieniony przez rosegreta dnia Śro 6:51, 03 Sie 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
animavilis
Gość





PostWysłany: Śro 8:18, 03 Sie 2011    Temat postu:

anmario napisał:

Jakie to zaskakujące, nie? Całe forum przeciwko Tobie. Aktualny skład: Animal i Nudziarz

Ciekawe, czy jest jeszcze ktoś, kto cię nie przejrzał i da się wkręcić w takie akcje.
Powrót do góry
Pasztet
maszynista z Melbourne


Dołączył: 03 Lip 2011
Posty: 4868
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 520 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 8:50, 03 Sie 2011    Temat postu:

anmario napisał:
Dla mnie, tacy jak oni, od zawsze, kiedy potrzebują wsparcia bo przegrywają, dmą w jeden puzon

Aktualny skład rosegreta i anmario

PS. Czasami pomyśl zanim sobie strzelisz w kolano


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rosegreta
Gość





PostWysłany: Śro 16:22, 03 Sie 2011    Temat postu:

anmario napisał:
rosegreta napisał:
Teraz pisze nie w temacie. teraz mozęsz dodać jakiś złosliwy komentarz. A prosze bardzo.


Animal wyręczył Nudziarza. Dla mnie, tacy jak oni, od zawsze, kiedy potrzebują wsparcia bo przegrywają, dmą w jeden puzon (czasem liczba trębaczy jest większa ). Ty wnioski wyciągnij sobie sama.

Jakie to zaskakujące, nie? Całe forum przeciwko Tobie. Aktualny skład: Animal i Nudziarz


Nic mi o tym nie wiadomo. Podchodzę do tego, ze są sympatie i antypatie jak w zyciu. Jednych się lubi innych mniej. Staram się nie uprzedzac do ludzi, ale oni sami jakos się uprzedzają to znaczy włączam sobie ON (omijaj, nie czytaj) . Nie czuję potrzeby walki. Walczyłabym zapewne gdybym urodziła się Warszawie i była nastolatką w czasie okupacji.
Nie lubie wojen, staram się omijać konflikty, nie zawsze się jednak da.
Nie czuję aby Animal czy Nudziarz byli moimi wrogami, bo nie mam wrogów.
I wiesz, że dyskusji nie traktuję jak walki.
Odniosłam się do komentarza Nudziarza, bo go po prostu nie rozumiem. Gdyby napisał lepiej sobie pisac o ptaszkach , albo pająkach czy o czymkolwiek innym, nawet bym nie zareagowała.
Zabolało mnie to, bo znaczy, że Nudziarz mimo mojego istnienia tutaj jakis czas i napisania tylu postów nawet nie wie o czym piszę/pisuję.
W sumie macham na to ręką, bo ja tez nie wszystkich czytam i nie wszystkie tematy.
Nie ma więc oni ja ja i barykady.

Wojna się brzydze, bronią się brzydzę, bo wychowałam się na szczęście w pokoju Tzn wojny na świecie niestety sa i będą, ale w naszym kraju nawet przemiany odbyły się w miare bez większego rozlewu krwi.
Udziałem dzieci w wojnach - uważam ogolnie, ze cywile cierpią najbardziej w wszelkich wojnach. Naraża sie ich życie, majątek, a tak naprawdę zostawia się ich bezbronnych.

Poza tym już się wypowiedziałam w temacie wcześniej i tyle.
Powrót do góry
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24905
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 1860 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Śro 16:36, 03 Sie 2011    Temat postu:

rosegreta napisał:

Zabolało mnie to, bo znaczy, że Nudziarz mimo mojego istnienia tutaj jakis czas i napisania tylu postów nawet nie wie o czym piszę/pisuję.

Nudziarz dyskusję "o ciuchach" potraktował jako synonim błahej dyskusji. Znasz go już trochę, to pewnie wiesz, że nie chciał dotknąć. Przynajmniej ja tak to odebrałam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rosegreta
Gość





PostWysłany: Śro 16:38, 03 Sie 2011    Temat postu:

Znam, dlatego szybko mi przeszło.
Odbieram wszystko bardzo osobiście. Nigdy tego nie ukrywam. Taka emocjonalność i gorąca głowa. Cóz zrobić... Mogę się tylko schładzać od czasu do czasu czymś .
Powrót do góry
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24905
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 1860 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Śro 16:41, 03 Sie 2011    Temat postu:

rosegreta napisał:
Znam, dlatego szybko mi przeszło.

Bardzo dobrze
Pieniacze niech się nadal pienią, a ja polecam dla ochłody piwko z pianką


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 5152
Przeczytał: 77 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:54, 01 Sie 2016    Temat postu:

kasia_imig napisał:
Napiszę i uciekam, bo boję się tych oburzonych głosów, które zaraz się na mnie posypią. Gdyby to miało miejsce współcześnie, byłoby zbrodnią wojenną, zgodnie z zapisami Międzynarodowego Trybunału Karnego.


a dlaczego teraz nie mozna uznac tego za zbrodnie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 5152
Przeczytał: 77 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:29, 01 Sie 2016    Temat postu:

nudziarz napisał:
...
Rozkazy tym warsza...

Chyba nie do końca

Dowództwo Powstania wg stanu na 31 lipca 1944:

gen. Tadeusz Komorowski (pseudonim „Bór”) komendant główny AK
gen. Tadeusz Pełczyński (ps. „Grzegorz”) zastępca komendanta gł. AK, szef sztabu KG AK
gen. Leopold Okulicki (ps. „Kobra”) zastępca szefa sztabu KG AK
płk Antoni Chruściel (ps. „Monter”) komendant Okręgu Warszawskiego
mjr Stanisław Weber (ps. „Chirurg”) szef sztabu Okręgu Warszawskiego
ppłk Edward Pfeiffer (ps. „Radwan”) komendant Obwodu I – Śródmieście
ppłk Mieczysław Niedzielski (ps. „Żywiciel”) komendant Obwodu II – Żoliborz
ppłk Jan Tarnowski (ps. „Waligóra”) komendant obwodu III – Wola
ppłk Mieczysław Sokołowski (ps. „Grzymała”) komendant Obwodu IV – Ochota
ppłk Aleksander Hrynkiewicz (ps. „Przegonia”) komendant Obwodu V – Mokotów
ppłk Antoni Żurowski (ps. „Andrzej”, „Bober”) komendant Obwodu VI – Praga
mjr Kazimierz Krzyżak (ps. „Bronisław”) komendant Obwodu VII – powiat warszawski
mjr Stanisław Babiarz (ps. „Wysocki”) komendant Obwodu VIII – Okęcie
ppłk Franciszek Kamiński (ps. „Zenon Trawiński”) szef Oddziału I (Organizacyjny) KG AK
płk Kazimierz Iranek-Osmecki (ps. „Heller”) szef Oddziału II (Informacyjno-Wywiadowczy) KG AK
płk Józef Szostak (ps. „Filip”) szef Oddziału III (Operacyjno-Szkoleniowy) KG AK
ppłk Stefan Górnisiewicz (ps. „Góra”) szef Oddziału IV (Kwatermistrzowski) KG AK
płk Kazimierz Pluta-Czachowski (ps. „Kuczaba”) szef Oddziału V (Łączności) KG AK
płk Jan Rzepecki (ps. „Prezes”) szef Oddziału VI (Biuro Informacji i Propagandy) KG AK
ppłk Stanisław Thun (ps. „Malcz”) szef Oddziału VII (Biuro Finansów i Kontroli) KG AK
ppłk Ludwik Muzyczka (ps. „Benedykt”) szef Oddziału VIII (Szefostwo Biur Wojskowych) KG AK
ppłk Jan Mazurkiewicz (ps. „Radosław”) komendant Kedywu KG AK


...


czy to prawda. ze bor-komorowski dostal wyrok podziemia i zostal zastrzelony na polowaniu w anglii?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kasia_imig
maszynista z Melbourne


Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 2476
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 292 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:40, 01 Sie 2016    Temat postu:

corsaire napisał:
kasia_imig napisał:
Napiszę i uciekam, bo boję się tych oburzonych głosów, które zaraz się na mnie posypią. Gdyby to miało miejsce współcześnie, byłoby zbrodnią wojenną, zgodnie z zapisami Międzynarodowego Trybunału Karnego.


a dlaczego teraz nie mozna uznac tego za zbrodnie?

O! Rocznica powstania warszawskiego! Od roku nie oglądam żadnych wiadomości, więc wiele mi umyka, ale każdemu gorąco polecam taką taktykę. Dla zdrowia psychicznego . Wtedy chodziło mi o to, że dziś byliby podciągnięci pod jakiś międzynarodowy trybunał ds. zbrodni wojennych. Pewnie, że można uznać. Ja np. uznaję.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 5152
Przeczytał: 77 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:07, 01 Sie 2016    Temat postu:

kasia_imig napisał:
... Od roku nie oglądam żadnych wiadomości, więc wiele mi umyka, ale każdemu gorąco polecam taką taktykę. Dla zdrowia psychicznego . Wtedy chodziło mi o to, że dziś byliby podciągnięci pod jakiś międzynarodowy trybunał ds. zbrodni wojennych. Pewnie, że można uznać. Ja np. uznaję.


czyzbys byla przeciwniczka prania mozgow..?


to jestes jakims ewenementem na forum


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 5152
Przeczytał: 77 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:38, 02 Sie 2016    Temat postu:

z onetu

Cytat:

~f : Powstanie widziane oczami mego dziadka, oficera AK
Słowa prawdy Znam tylko Powstanie Warszawskie z opowieści mojego śp dziadka, który jako żołnierz AK w stopniu kaprala walczył na Ochocie. Nie zdążył z drużyną na koncentrację swojego oddziału - zgrupowanie "Garłuch" mającego zdobyć lotnisko Okęcie być może dzięki temu przeżył, bo większość jego kolegów ten zryw przypłaciła życiem. 1-go sierpnia drużyna w której się znajdował(dlatego, że mieli własną broń) została dołączona do kompanii WSOP-u dzięki czemu około 60 ludzi zostało uzbrojonych w 1 karabin z 10 pociskami, 1 pistolet z 1 magazynkiem i trzy granaty. Porucznik "Gustaw" wydał rozkaz zdobycia koszar na Placu Narutowicza i cała ta masa ludzi w ogromnej większości nieuzbrojona ruszyła na rzeż. Nigdy nie dotarli nawet do połowy odległości jaka dzieliła ich od budynku koszar. Zostali zmasakrowani w taki sposób, że w przeciągu 2-3 minut Pl. Narutowicza wraz z ulicami do niego dochodzących pokrył się ciałami ponad 300 osób, żołnierzy, ochotników z WSOP-u i ludności cywilnej jaka się tam znalazła. Niemcy wystrzelali wszystkich którzy się tam znajdowali, nie oszczędzając nawet swoich żołnierzy. W nocy udało się im zdobyć (choć tak naprawdę to zająć) kilka samochodów z zaopatrzeniem jakie wjechały i stanęły przy ulicy Barskiej (była tam stołówka i kasyno dla żołnierzy a nie jak głosi tablica umieszczona na głazie - koszary) a kierowcy uciekli do budynku koszar po drugiej stronie Pl. Narutowicza. Samochody te zresztą zostały przez Niemców spalone wraz całą zawartością jaka na nich pozostała tejże nocy. Z oddziału liczącego 60 osób - szumnie nazywanej kompanią zostało 4 osoby. Reszta w ogromnej większości zginęła. Ciała jakie usiłowali ściągnąć nie przypominały nawet sit. To były krwawe kawałki mięsa przemieszane z odzieżą bez rąk, nóg, głów niepodobne do tego, że były kiedyś istotami ludzkimi.Przez następne dwa dni siedzieli w budynku przy ul.Kaliskiej i czekali na dalsze rozkazy i amunicję, tylko że już żaden rozkaz do nich nie dotarł. Docierali tylko ludzie, którzy mieli zapał do walki i wielką nienawiść do Niemców. Do momentu natarcia w dniach 4-5 sierpnia przez ukraińców czekano z niecierpliwością na oddziały powstańcze ze Śródmieścia, i przede wszystkim na broń i amunicję której brakowało. Nikt nie znał i nie wiedział w jakim są położeniu. W nocy kiedy do natarcia ruszyli Niemcy (dziadek uważał ich za Ukraińców i Kozaków) wszystko się rozsyapało. Powstańcy uciekli - zresztą jak można się bronić przed czołgiem czy armatą która zamienia domy w gruzy i której nikt nie dosięgnie bo nie ma czym. Można też czekać na śmierć ale wtedy najbardziej chce się żyć i niewielu pragnie umrzeć w walce w której jest się bezsilnym i czeka na swoją kolejkę umierania.Ukraińcy i kozacy podpalali dom po domu, (Niemcy zazwyczaj wcześniej wynosili z niego najbardziej wartościowe rzeczy) zabijali wszystkich którzy się tam znajdowali Barska - Kaliska - Grójecka - Wawelska pokryte były stosami trupów. Żandarmi niemieccy zabijali ukraińców i kozaków za to że byli zbyt pijani by zabijać lub za to, że zbyt szybko podpalili dom, który można było jeszcze ograbić. Poznałem te 11 dni życia mojego dziadka (dla jednych tylko jedenaście), niemal każdą minutę i miejsce wyrwane z tego koszmaru. Po jedenastu dniach wyszedł wraz z pozostałą ludnością Ochoty (po prostu nie sposób jest zabić wszytskich naraz, Niemcy też się kiedyś męczą zabijaniem i potrzebują odpoczynku) i do końca wojny "odpoczywał" w Dachau. Po wojnie spotkał tylko kilka osób, które walczyły na Kaliskiej i Barskiej (z oddziału liczącego około 120 ludzi).

I teraz rzecz najciekawsza im więcej lat mijało tym coraz więcej znajdowało się powstańców którzy walczyli na Ochocie a zwłaszcza na Kaliskiej. Jak pewnego dnia policzył mój dziadek to mu wyszło prawie 600 osób, jakie rościło sobie pretensje do tego by stać się Powstańcem. Kilka pełnych kompanii wspaniale uzbrojonych i wyćwiczonych ludzi, którzy zdobyli koszary na Barskiej (była tam tylko stołówka, kuchnia i kasyno oraz magazyn żywności - a nie koszary) w wielkiej walce ( kierowcy samochodów uciekli do koszar - zabito Niemców w kuchni i na stołówce dlatego, że nie mieli broni pod ręką i się nie bronili zastrzelono ich z nienawiści) Nie potrafiono nawet wykorzystać poza bronią tego co było na samochodach i nawet ich nie rozładowano pozostawiając miedzy innymi worki z ziemniakami. Samochody zostały zapalone przez Niemców i spłonęły. Przez te kilkadziesiąt lat ludzie, którzy sami nie brali udziału w tej rzezi - sami tworzyli legendę i dorabiali mity o Powstaniu które dla jednych było koszmarem, dla innych tylko grą o dusze pokoleń. Słuchano tylko tych osób które chciano słuchać, tych którzy starali się podejść w sposób obiektywmy pomijano milczeniem lub wybiórczo przedstawiano relacje dorabiając do nich własne mity i legendy, jakie miały dotrzeć do ludzi. Dorobiono też Powstańców ( ludzi pozbawionych własnej godności, mitomanów, takich co mówili tak jak im kazano - którzy nigdy nie walczyli i nie mieli odwagi trzymać za karabin i umrzeć za Polskę ). Potrafili jedynie upiększać historię i tworzyć własne legendy, których miło się słucha. Poznałem już Powstanie Warszawskie takie jakie było opisywane w ksiązkach pełne glorii i chwały, pompatycznych haseł i takie jakie widział je mój dziadeki oraz jego koledzy Powstańcy pełne krwi, tragedii i nieszczęść. Przed swoją śmiercią powiedział, że żeby mógł to najpierw zdegradowałby, a pózniej powiesił Bora-Komorowskiego i tą całą jego "bandę" (nie zasłużyli nawet na rozstrzelanie) za to, że skazali na śmierć całe pokolenie młodych ludzi i zniszczyli miasto oraz za to jak "wspaniale" dowodzili na Ochocie i Okęciu. Ponieważ i jak sądzę i tak mam przechlapane to z opowieści kolegi mojego dziadka, który był oficerem (podporucznikiem) AK dodam jeszcze jedno kiedy ten wychodził z kanałów w Śródmieściu i nie oddał honorów wyższemu stopniem oficerowi został oddany pod sąd polowy pod zarzutem niesubordynacji i niechlujstwa (brudne buty i mundur niegodny oficera). Uratował go jego własny oddział który rozbroił cały sąd i tak delikatnie potraktował tego oficera i jedego z sędziów, że trafili do szpitala. Na wezwanie sądu do natychmiastowego rozbrojenia oddziału nikt z oddziałów powstańczych nawet nie podjął takiej próby, natomiast oddziały te rozbroiły oddział żandarmerii który usiłował przyjść z odsieczą Wysokiemu Sądowi.

Bardzo żałuję, że nie umieściłem w tekście żadnych nazwisk, imion oraz pseudonimów, być może to jeszcze kiedyś zrobię ale po prostu uważam, że Ci którzy choć przez chwilę brali udział w Powstaniu na pewno to zrozumieją ...


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Formalny
maszynista z Melbourne


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 7768
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 515 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: 3 planeta od Słońca
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 16:00, 02 Sie 2016    Temat postu:

corsaire napisał:
z onetu

Cytat:

~f : Powstanie widziane oczami mego dziadka, oficera AK
Słowa prawdy Znam tylko Powstanie Warszawskie z opowieści mojego śp dziadka, który jako żołnierz AK w stopniu kaprala walczył na Ochocie. Nie zdążył z drużyną na koncentrację swojego oddziału - zgrupowanie "Garłuch" mającego zdobyć lotnisko Okęcie być może dzięki temu przeżył, bo większość jego kolegów ten zryw przypłaciła życiem. 1-go sierpnia drużyna w której się znajdował(dlatego, że mieli własną broń) została dołączona do kompanii WSOP-u dzięki czemu około 60 ludzi zostało uzbrojonych w 1 karabin z 10 pociskami, 1 pistolet z 1 magazynkiem i trzy granaty. Porucznik "Gustaw" wydał rozkaz zdobycia koszar na Placu Narutowicza i cała ta masa ludzi w ogromnej większości nieuzbrojona ruszyła na rzeż. Nigdy nie dotarli nawet do połowy odległości jaka dzieliła ich od budynku koszar. Zostali zmasakrowani w taki sposób, że w przeciągu 2-3 minut Pl. Narutowicza wraz z ulicami do niego dochodzących pokrył się ciałami ponad 300 osób, żołnierzy, ochotników z WSOP-u i ludności cywilnej jaka się tam znalazła. Niemcy wystrzelali wszystkich którzy się tam znajdowali, nie oszczędzając nawet swoich żołnierzy. W nocy udało się im zdobyć (choć tak naprawdę to zająć) kilka samochodów z zaopatrzeniem jakie wjechały i stanęły przy ulicy Barskiej (była tam stołówka i kasyno dla żołnierzy a nie jak głosi tablica umieszczona na głazie - koszary) a kierowcy uciekli do budynku koszar po drugiej stronie Pl. Narutowicza. Samochody te zresztą zostały przez Niemców spalone wraz całą zawartością jaka na nich pozostała tejże nocy. Z oddziału liczącego 60 osób - szumnie nazywanej kompanią zostało 4 osoby. Reszta w ogromnej większości zginęła. Ciała jakie usiłowali ściągnąć nie przypominały nawet sit. To były krwawe kawałki mięsa przemieszane z odzieżą bez rąk, nóg, głów niepodobne do tego, że były kiedyś istotami ludzkimi.Przez następne dwa dni siedzieli w budynku przy ul.Kaliskiej i czekali na dalsze rozkazy i amunicję, tylko że już żaden rozkaz do nich nie dotarł. Docierali tylko ludzie, którzy mieli zapał do walki i wielką nienawiść do Niemców. Do momentu natarcia w dniach 4-5 sierpnia przez ukraińców czekano z niecierpliwością na oddziały powstańcze ze Śródmieścia, i przede wszystkim na broń i amunicję której brakowało. Nikt nie znał i nie wiedział w jakim są położeniu. W nocy kiedy do natarcia ruszyli Niemcy (dziadek uważał ich za Ukraińców i Kozaków) wszystko się rozsyapało. Powstańcy uciekli - zresztą jak można się bronić przed czołgiem czy armatą która zamienia domy w gruzy i której nikt nie dosięgnie bo nie ma czym. Można też czekać na śmierć ale wtedy najbardziej chce się żyć i niewielu pragnie umrzeć w walce w której jest się bezsilnym i czeka na swoją kolejkę umierania.Ukraińcy i kozacy podpalali dom po domu, (Niemcy zazwyczaj wcześniej wynosili z niego najbardziej wartościowe rzeczy) zabijali wszystkich którzy się tam znajdowali Barska - Kaliska - Grójecka - Wawelska pokryte były stosami trupów. Żandarmi niemieccy zabijali ukraińców i kozaków za to że byli zbyt pijani by zabijać lub za to, że zbyt szybko podpalili dom, który można było jeszcze ograbić. Poznałem te 11 dni życia mojego dziadka (dla jednych tylko jedenaście), niemal każdą minutę i miejsce wyrwane z tego koszmaru. Po jedenastu dniach wyszedł wraz z pozostałą ludnością Ochoty (po prostu nie sposób jest zabić wszytskich naraz, Niemcy też się kiedyś męczą zabijaniem i potrzebują odpoczynku) i do końca wojny "odpoczywał" w Dachau. Po wojnie spotkał tylko kilka osób, które walczyły na Kaliskiej i Barskiej (z oddziału liczącego około 120 ludzi).

I teraz rzecz najciekawsza im więcej lat mijało tym coraz więcej znajdowało się powstańców którzy walczyli na Ochocie a zwłaszcza na Kaliskiej. Jak pewnego dnia policzył mój dziadek to mu wyszło prawie 600 osób, jakie rościło sobie pretensje do tego by stać się Powstańcem. Kilka pełnych kompanii wspaniale uzbrojonych i wyćwiczonych ludzi, którzy zdobyli koszary na Barskiej (była tam tylko stołówka, kuchnia i kasyno oraz magazyn żywności - a nie koszary) w wielkiej walce ( kierowcy samochodów uciekli do koszar - zabito Niemców w kuchni i na stołówce dlatego, że nie mieli broni pod ręką i się nie bronili zastrzelono ich z nienawiści) Nie potrafiono nawet wykorzystać poza bronią tego co było na samochodach i nawet ich nie rozładowano pozostawiając miedzy innymi worki z ziemniakami. Samochody zostały zapalone przez Niemców i spłonęły. Przez te kilkadziesiąt lat ludzie, którzy sami nie brali udziału w tej rzezi - sami tworzyli legendę i dorabiali mity o Powstaniu które dla jednych było koszmarem, dla innych tylko grą o dusze pokoleń. Słuchano tylko tych osób które chciano słuchać, tych którzy starali się podejść w sposób obiektywmy pomijano milczeniem lub wybiórczo przedstawiano relacje dorabiając do nich własne mity i legendy, jakie miały dotrzeć do ludzi. Dorobiono też Powstańców ( ludzi pozbawionych własnej godności, mitomanów, takich co mówili tak jak im kazano - którzy nigdy nie walczyli i nie mieli odwagi trzymać za karabin i umrzeć za Polskę ). Potrafili jedynie upiększać historię i tworzyć własne legendy, których miło się słucha. Poznałem już Powstanie Warszawskie takie jakie było opisywane w ksiązkach pełne glorii i chwały, pompatycznych haseł i takie jakie widział je mój dziadeki oraz jego koledzy Powstańcy pełne krwi, tragedii i nieszczęść. Przed swoją śmiercią powiedział, że żeby mógł to najpierw zdegradowałby, a pózniej powiesił Bora-Komorowskiego i tą całą jego "bandę" (nie zasłużyli nawet na rozstrzelanie) za to, że skazali na śmierć całe pokolenie młodych ludzi i zniszczyli miasto oraz za to jak "wspaniale" dowodzili na Ochocie i Okęciu. Ponieważ i jak sądzę i tak mam przechlapane to z opowieści kolegi mojego dziadka, który był oficerem (podporucznikiem) AK dodam jeszcze jedno kiedy ten wychodził z kanałów w Śródmieściu i nie oddał honorów wyższemu stopniem oficerowi został oddany pod sąd polowy pod zarzutem niesubordynacji i niechlujstwa (brudne buty i mundur niegodny oficera). Uratował go jego własny oddział który rozbroił cały sąd i tak delikatnie potraktował tego oficera i jedego z sędziów, że trafili do szpitala. Na wezwanie sądu do natychmiastowego rozbrojenia oddziału nikt z oddziałów powstańczych nawet nie podjął takiej próby, natomiast oddziały te rozbroiły oddział żandarmerii który usiłował przyjść z odsieczą Wysokiemu Sądowi.

Bardzo żałuję, że nie umieściłem w tekście żadnych nazwisk, imion oraz pseudonimów, być może to jeszcze kiedyś zrobię ale po prostu uważam, że Ci którzy choć przez chwilę brali udział w Powstaniu na pewno to zrozumieją ...

Tym razem cytuję w całości wklejkę Corsaira. To najtrafniejsze podsumowanie tematu otwartego przez Kasię I. W zasadzie to jedyne rozsądne - mądre wpisy w tym temacie są jej i Nudziarza. To jest przerażające jak bardzo większość Polaków jest przesiąknięta ubóstwianiem mitów i fantasmagorii nie mających nic wspólnego z rzeczywistością. W takim klimacie swoje dzikie amoralne pląsy uprawiają politycy - np. śledztwo IPN na temat 99 letniego gen. Ścibor Rylskiego. To się pewno naczelnikowi państwa podoba - coś się dzieje - można pokazywać jaką zgnilizną jest wszystko przed erą partii spod znaku "piss".
Najzabawniejsza z kolei jest pewność z jaką "forumowe tuzy intelektu" niezmiennie od lat zaprogramowały się podświadomie w tym świecie tanich mitów i intelektualnego bezwładu.
Dzięki Corsaire za wklejenie tego artykułu (nie myślałem, że będę Ci dziękował... ) To jednak i tak nie zmieni zamiłowania do bajek oraz pewności siebie w gronie forumowej "elity"...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 5152
Przeczytał: 77 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 9:32, 06 Sie 2016    Temat postu:

wow

[link widoczny dla zalogowanych]

Cytat:
Na internetowej stronie Kongresu można przeczytać między innymi: "Nie jest od dawna tajemnicą, bo ujawnili to już w paru publikacjach książkowych współpracownicy radia "Wolna Europa", wśród których pracował Jan Nowak-Jeziorański, że przegrał on lata temu proces o zniesławienie, wytoczony niemieckiemu funkcjonariuszowi, który zidentyfikował go jako współpracownika niemieckich władz okupacyjnych na terenie Generalnej Guberni. Po prostu, Jan Nowak-Jeziorański pracował dla hitlerowców jako ich zaufany i lojalny zarządca 'przejętego mienia pożydowskiego'. Pytany o ten epizod wyjaśniał, że do pracy tej skierowało go dowództwo Armii Krajowej, aby zapewnić mu 'żelazne dokumenty', niezbędne w jego dalszej, konspiracyjnej pracy."

Mimo to, jak słyszeliśmy dzisiaj na Okęciu, Edward Moskal nie wycofuje się i nie przeprasza.

Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej przyleciał do Warszawy na II Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy.

Prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" prof. Andrzej Stelmachowski pytany, czy Moskal powinien przeprosić Jana Nowaka- Jeziorańskiego oświadczył najpierw, że to nie jest jego sprawa. Potem, naciskany przez dziennikarzy, powiedział, że "nie". Zapytany, czy ze względu na udział Moskala w zjeździe, powinien być on ewentualnie zbojkotowany, prof. Stelmachowski odpowiedział, że "jeśli ktoś by zwariował, to by zbojkotował, ale przecież zjazd jest dla całej Polonii". Wojciech Białasiewicz, redaktor naczelny chicagowskiego "Dziennika Związkowego", który opublikował oświadczenie Moskala, powiedział, że "generalnie" zgadza się z jego słowami, ale "nie jest to sprawa prosta". Zapytany, co osobiście sądzi o Nowaku-Jeziorańskim, Białasiewicz nawiązał do wypowiedzi ambasadora Polski w USA Przemysłwa Grudzińskego, który przed paroma dniami w Chicago powiedział, że "kto atakuje Nowaka-Jeziorańskiego, ten atakuje polską rację stanu".


przeczytalem, ze ten jan nj byl poslancem rzadu londynskiego, zeby nie zaczynac powstania

a potem mowil, ze jak juz przyjechal i zbaczyl ten "entuzjazm do walki" to rozkazu nie przekazal


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sir Francis Drake
maszynista z Melbourne


Dołączył: 01 Wrz 2015
Posty: 5152
Przeczytał: 77 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:09, 01 Sie 2017    Temat postu:

argumenty z [link widoczny dla zalogowanych]

xiazeluka napisał:
1. Była to awantura wywołana puczem w Komendzie Głównej AK 31 lipca 1944 po południu. Puczem wszczętym przez byłego (a może i czynnego) informatora NKWD, zdrajcę Okulickiego.

2. Było to przedsięwzięcie równie awanturnicze, co niedorzeczne (z gołymi rękoma rzucono się na uzbrojonych i ufortyfikowanych przeciwników)

3. Było to działanie na szkodę sprawy polskiej, a w interesie naszych wrogów (Niemcy mogli wreszcie zrobić porządek ze znienawidzoną Warszawą, a Sowieci napić się szampana i zakąsić kawiorem – Polacy sami zatroszczyli się o to, by łatwiej było sowietyzować resztki Polski)

4. Nie minęła doba, gdy rozpoczęło się poniżające dla nas i żenujące dla innych łaszenie się i skamlenie o natychmiastową pomoc.

5. Awantury wszczyna się bez głębszego, rozsądnego planu – taka też była awantura w Warszawie. Oszukano i wydano na rzeź Warszawski Korpus AK oraz ludność stolicy.

6. Awanturnicy bez argumentów dostają łomot – tak też było i w tym przypadku: 16 000 zabitych powstańców i 100 000 zamordowanych cywilów przy góra 2500-3000 stratach bezpowrotnych Niemców (w sprzęcie 7 pojazdów pancernych), przy czym gros tych strat poniosły jednostki pozbawione wartości frontowej. Powstanie zwalczała policja i jednostki zapasowe, a nie prawdziwa armia (ta wchodziła do akcji na krótko i lokalnie).

7. Do strat ludzkich należy dołączyć straty materialne (zniszczona Warszawa wraz ze swoim dorobkiem), polityczne (kompromitacja AK i rządu na uchodźctwie) oraz mentalne (konsekwencja poprzedniej – klęska Londynu i AK spowodowała osłabienie oporu przez sowietyzacją).

8. Awanturnicy czasami mają plany – puczyści i ich pomagierzy plany, owszem, mieli. Żadnego punktu z tych planów nie udało się zrealizować.

Klęska. Klęska w każdym wymiarze. Bez żadnej rekompensaty, bez żadnej, choćby najmniejszej korzyści. Co wiec pozostało?

Pozostało to, czego świadkami jesteśmy co rok: próba racjonalizacji kompromitującej i hańbiącej przegranej prowadzi do jedynej możliwej czynności czyli wychwalania pod niebiosa „bohaterstwa, męstwa, heroizmu, poświęcenia i oddania ble ble ble” powstańców i ewentualnie, półgębkiem przypominanej ludności cywilnej (oszukani przez puczystów akowcy przynajmniej mogli sobie postrzelać, porzuceni na pastwę losu cywile ginęli codziennie, bezradnie czekając końca awantury). Kabotyńskie, pompatyczne wielkie słowa z okazji każdej rocznicy fałszują na potęgę prawdziwy obraz tej nieszczęsnej draki. Prawdę mówiąc ktoś słabo obeznany z historią, gdyby miał wyciągać wnioski na przykładzie okolicznościowych przemówień, miałby poważny kłopot z odpowiedzią na narzucające się pytanie „Ale kto właściwie wygrał?”

Wygrali militarnie Niemcy, wygrali politycznie Sowieci, Polacy natomiast przegrali – militarnie i politycznie. I żadne nadęte, hałaśliwe hucpy pod pomnikiem na placu Krasińskich faktów tych nie zmienią. Pucz sowieckiego donosiciela, który doprowadził do największej klęski w historii Polski, powinien pozostać wstydliwym wspomnieniem, a nie hucznie obchodzonym świętem.

Jak to powiedział pewien Francuz, kiedy dowiedział się, że w Londynie znajdują się Plac Trafalgar i stacja Waterloo: Dziwny naród ci Anglicy. Jak można upamiętniać klęski?


czy Polacy obchodza wogole jakies zwyciestwa?

a moze narracja obchodow PW powinna byc inna?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Annok
zbiorowa jaźń


Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 1151
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:50, 02 Sie 2017    Temat postu:

straszne pierdoły dla komucha napisane przez komucha...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Pałac Kultury i Nauki Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin