Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Gołębie a mentalność raba
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Po 30-tce
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
letnisztorm
Tunrida Storm


Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 14847
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2172 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 7:58, 20 Lut 2013    Temat postu:

To jest w zasadzie idiotyczne, z jednej strony obstawianie się przepisami z drugiej bunt, który ma eksponować nasz indywidualizm.

W takich relacjach i tak najlepiej sprawdza się mimo wszystko zdrowy rozsądek i elementarne zasady współżycia społecznego. Tylko że ludzie o tym zapominają.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
flykiller
Gość





PostWysłany: Śro 8:31, 20 Lut 2013    Temat postu:

Moja babcia całe lata dokarmiała ptaki (na parapecie było ziarno dla gołębi i wróbli, a na antenie wisiała słoninka dla sikorek) i w "tamtych czasach" dla nikogo nie stanowiło to problemu. Nikt nie kłopotał się kotami wałęsającymi się po piwnicach i nikomu przez myśl by nie przyszło, że właściciele psów mają za nimi latać z foliowymi woreczkami. Nie wiem, co się zmieniło, czy choroby odzwierzęce stały się nagle tak bardzo niebezpieczne, czy gwałtownie wzrosła ilość ptaków, bezpańskich kotów i pańskich psów, czy też może robią teraz znacznie więcej kup.

Ale, nie chodzi mi konkretnie o zwierzęta. Takie przykłady można mnożyć. Państwo odgórnie narzuca nam, jaki ma być nasz stosunek do otoczenia (j.w.), co i jak mamy jeść (nie można już kupić "zwykłego" mleka, musi być sterylizowane; nie można dostać w większych sklepach ogórków i kapusty kiszonej z beczki, bo ma być pakowana, itp.), zmusza nas do pozorowanych działań mających na celu wyłącznie cudze zyski (przymus segregacji śmieci, propaganda "ekologicznych" opakowań), wprowadza nieracjonalne przepisy, które nie przynoszą żadnych efektów (nakaz jazdy samochodem przez cały rok z włączonymi światłami), a także notorycznie ingeruje w kwestie światopoglądowe obywateli.
I wszystko to, oczywiście, dla naszego dobra, z troski o nas i w ramach wyższej konieczności dostosowywania się do standardów unijnych. A my to "łykamy", bez zastanowienia. Ojej, te ptaszki faktycznie przenoszą tyle pasożytów (ciekawe, ile osobiście znamy osób, które zachorowały na odzwierzęce choroby), segregacja śmieci, rzeczywiście, jest taka pożyteczna (cholernie - biorąc pod uwagę, że śmieci "bytowe" stanowią 5% wszystkich odpadów generowanych przez cywilizację), a jazda na światłach może zmniejsza ilość wypadków na drogach (przy czym, na pewno zwiększają ją ludzka głupota i zły stan dróg).
Może łatwiej byłoby tolerować te wszystkie niedorzeczności, gdyby państwo było kierowane przez moralną i intelektualną elitę, która liczy się ze stanowiskiem swoich wyborców i której działania przynoszą obywatelom realne korzyści, a nie szkody (np. "rozmontowanie" reformy emerytalnej).

Nigdy nie myślałam w ten sposób, ale teraz przychodzi mi do głowy, że gdybym była młodsza, bardziej mobilna i nie obarczona pewnymi zobowiązaniami, opuściłabym ten kraj, w którym zaczynam się dusić. A tak, powtarzając sobie w myśli ("ja to pier..."), zastanawiam się, gdzie upchnąć 3 do 5 pojemników na śmieci, żeby ułatwić życie i zmniejszyć koszty zakładom segregacji śmieci oraz zaoszczędzić 10 zł po tym, jak najpierw podniosą cenę wywozu odpadów czterokrotnie. A jak to moje "pier..." zastosuję w praktyce, to i tak kto inny na nim zarobi.
Powrót do góry
letnisztorm
Tunrida Storm


Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 14847
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2172 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 8:42, 20 Lut 2013    Temat postu:

Fly, nie wiem co się zmieniło w każdym razie ja te kwestie chorób odzwierzęcych paskudzenia przez zwierzęta znam ze sterty uprzejmych donosów z żądaniami aby coś z tym zrobić a nie z odgórnych przepisów.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pochodzenie O-Ren Ishii
maszynista z Melbourne


Dołączył: 05 Maj 2008
Posty: 5578
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 363 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: centrum PL
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 8:50, 20 Lut 2013    Temat postu:

flykiller napisał:

Nigdy nie myślałam w ten sposób, ale teraz przychodzi mi do głowy, że gdybym była młodsza, bardziej mobilna i nie obarczona pewnymi zobowiązaniami, opuściłabym ten kraj, w którym zaczynam się dusić.


Wczoraj wpadły mi w "ręce" bardzo ciekawe dane dotyczące "bycia szczęśliwym" z podziałem na kraje:
[link widoczny dla zalogowanych]

Wynika z niego że najszczęśliwsi ludzie mieszkaja w miejscach, praktycznie, bezprawia jak np. Ameryka Łacińska... Ciekawe, prawda ?

(co prawda, nie patrzyłem co wchodzi w skład tego indeksu)

edit ps:
ale muszę też zauważyć że zasrane trawniki i chodniki obniżają mój prywatny indeks HPI....


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Pochodzenie O-Ren Ishii dnia Śro 8:53, 20 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
flykiller
Gość





PostWysłany: Śro 8:51, 20 Lut 2013    Temat postu:

letnisztorm napisał:
Fly, nie wiem co się zmieniło w każdym razie ja te kwestie chorób odzwierzęcych paskudzenia przez zwierzęta znam ze sterty uprzejmych donosów z żądaniami aby coś z tym zrobić a nie z odgórnych przepisów.


Tak jak napisałam, u mnie do kwestii dokarmiania ptaków, jak się okazało, odnosi się regulamin, a obowiązek sprzątania po psie też jest chyba uregulowany przepisami (skoro można za jego niewykonanie karać mandatem).


letnisztorm napisał:
To jest w zasadzie idiotyczne, z jednej strony obstawianie się przepisami z drugiej bunt, który ma eksponować nasz indywidualizm.

Nie mogę się wypowiadać w imieniu innych, ale mój "bunt" nie ma na celu eksponowania czegokolwiek. Nie zależy mi, aby był zauważany. Ja mam powoli, po prostu, dosyć. Czuję się zmęczona ciągłym ustawianiem mnie do pionu. Czuję się sfrustrowana nieustannym wywieraniem presji i niemożnością dokonywania własnych wyborów (albo możnością dokonywania ich w odgórnie zakreślonym obszarze). Jestem dorosłą osobą, chcę być tak traktowana i mieć prawo do własnych błędów.

Coś w tym guście

Wszystkie chwile uderzą naraz do serca
i spór będą wiodły, do której z nich należę.
I niech to będzie spowiedź, ale bez rozgrzeszenia.
Nie chcę, by okradano mnie z mojego życia.
Powrót do góry
letnisztorm
Tunrida Storm


Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 14847
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2172 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:22, 20 Lut 2013    Temat postu:

flykiller napisał:
letnisztorm napisał:
Fly, nie wiem co się zmieniło w każdym razie ja te kwestie chorób odzwierzęcych paskudzenia przez zwierzęta znam ze sterty uprzejmych donosów z żądaniami aby coś z tym zrobić a nie z odgórnych przepisów.


Tak jak napisałam, u mnie do kwestii dokarmiania ptaków, jak się okazało, odnosi się regulamin, a obowiązek sprzątania po psie też jest chyba uregulowany przepisami (skoro można za jego niewykonanie karać mandatem).


Tylko, że ja pisze o tym skąd biorą się takie zapisy w regulaminach.

To może z innej strony. Przewertowałam kilkanaście takich regulaminów i co się okazało. Najobszerniejsze, takie które wprowadzają najwięcej zakazów, szczegółowych nakazów, to regulaminy zatwierdzane przez wspólnoty mieszkaniowe. Czyli regulaminy, które nie są narzucane odgórnie przez system tylko tworzone przez samych mieszkańców i demokratycznie przegłosowywane.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Śro 9:41, 20 Lut 2013    Temat postu:

flykiller napisał:

Tak jak napisałam, u mnie do kwestii dokarmiania ptaków, jak się okazało, odnosi się regulamin, a obowiązek sprzątania po psie też jest chyba uregulowany przepisami (skoro można za jego niewykonanie karać mandatem).

O, właśnie, to cholerne sprzątanie po psie. Nie wiem, czy postępuję ściśle z nakazem, bo sprzątam jedynie, gdy narobi w miejscu publicznym. Mam, owszem, specjalne woreczki, ale nie właże za psiakiem pod choinki na trawnikach, bo zwyczajnie z jednej strony mogę wdepnąć w g...o, a z drugiej, co potem z tym g..em zrobić? Wrzucam do zwykłego pojemnika, ale, czy to nie powinno być jakoś specjalnie utylizowane? Traktowane jak odpad medyczny, czy organiczny? Co na to Sanepid?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
annaliza
nawiedzony łowca sarkofagów


Dołączył: 22 Wrz 2005
Posty: 1329
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 242 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:48, 20 Lut 2013    Temat postu:

flykiller napisał:
I śmieszy mnie samą ta buńczuczna "odwaga", to "na złość dziadkowi odmrożę sobie uszy", te moje prywatne mikrokrucjaty w sytuacji, kiedy tkwię w systemie zależności po same uszy i tak naprawdę nic ode mnie nie zależy.

A ja nie lubię takiego gadania, że nic ode mnie nie zależy. Wkurza mnie ten brak poczucia wartości jednostki. To machanie ręką, nawet jeśli coś nam przeszkadza. Może to naiwne, ale wolę myśleć, że jedna osoba może zmienić cały świat (albo przynajmniej swój grajdołek).
TYlko trzeba chcieć, trzeba się zaangażować, trzeba ruszyć tyłek.
Czy to nie jest tak, że zwyczajnie nam się nie chce, a tłumaczymy to tym, że i tak nasz sprzeciw niczego nie zmieni.
Chodzicie na te spotkania wspólnot mieszkaniowych, które wymyślają te regulaminy?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tina
maszynista z Melbourne


Dołączył: 07 Paź 2010
Posty: 2990
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 327 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: rzut kamieniem od granicy miasta
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:50, 20 Lut 2013    Temat postu:

u nas za dokarmianie golebi grozi grzywna 50€. nikomu do glowy nie przyjdzie, zeby je dokarmiac.

najpierw sie zdumialam, potem zaczelam obserwowac i zainteresowalam sie dlaczego. pomyslalam o 19 wieku, kiedy to biedota dokarmiala golebie, zwabiala je, a potem jadla. no taka jest prawda! rosolek z gobebia nie byl rzadkoscia w tych czasach. zreszta pozniej tez. a znacie to przyslowie: pieczone golabki nie leca same do gabki? tja... ludzie w miastach byli glodni, to w czasach ciezkich musieli jakos sobie radzic.

wracamy do niemieckich golebi, bo tu musze dodac, ze niemieckie golebie nie sa takie nachalne i tak wypasione jak poslkie. co za tym idzie sa mniejsze i...ladniejsze! polskie golebie maja nadwage, rozrosly sie nieproporcjonalnie. jak super szczury.
bo golebie roznosza bardzo duzo chorob, sa tu w niemczech nazywane szczurami przestworzy. i taka jest prawda.
i o ile sikorkom, czy innym malym ptaszkom chetnie nie zalowalabym dokarmiania, to golebiom mowie zdecydowanie NIE!

bo jesli mamy pozwolenie dokarmiac golebie, to szczurom tez powinnismy zapewniac dokarmianie, no i oczywiscie karaluchom!
wszystkie z nich roznosza choroby, no i zyja w brudzie, z brudu itp. fuj! i sa takie biedne bo malutkie
lubie ptaszki, ale te karaluchy powietrzne sa zwlaszcza w Pl rozpasione, brudne, bezczelne i po prostu bardzo brzydkie! takie szare fuj...
wprawdzie nie zabijam tego, bo sie brzydze, ale ciesze sie, ze tego nie ma na ulicach, ze nie musze uwazac na to gdzie stapac, a czasami nie ma wyjscia, na plantach krakowskich musisz wstapic w golebie odchody, bo zasraja caly chodnik w przeciagu kilku metrow. no nie przeskoczycz, nie ominiesz... ciesze sie, ze nie musze wachac smrodu odchodow ptasich. wiecie jak smierdza planty krakowskie po deszczu?
ciagnie na wymioty.

zyczylabym Polakom przejrzec na oczy i oswobodzic rynek krakowski od srajacych golebi, ktore zanieczyszczaja wawel i inne pomniki i pamiatki narodowe.
to wyglada deprymujaco: kosciuszko z obsrana glowa przez golebie, a ostanio to z ochraniaczami na glowie, zeby golebie go nie obsr...ly. sorry za wyrazenia, ale tak to przeciez wyglada...

sorry Flykiller, bardzo Cie lubie, ale chcialabym, abys zrozumiala moja postawe i ... pobozne takie moje zyczonko: przestala dokarmiac te szczury powietrza.
pomyls o sikorkach albo innych malych ptaszkach potrzebujacych jedzonka, bo te potrzebuja naszej ochrony
bo wlasnie golebie im wszystko wyzeraja.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
letnisztorm
Tunrida Storm


Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 14847
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2172 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:55, 20 Lut 2013    Temat postu:

Jeszcze dodatkowy kontener na psie kupy :hamster_evil:

Mnie by wystarczyło tak po ludzku, wyprowadzić pieska ciut dalej, żeby nie robił na chodniku, na placu zabaw i pod oknami.

U nas przed biurem jest trawniczek tak ok pięć metrów kwadratowych. Jedna pani przyprowadzała tam pieska pomimo, że za jej blokiem był olbrzymi przez nikogo nie uczęszczany trawnik. Nic nie pomagało, trzeba było wkoło trawniczka zrobić płotek wyższy od pieska.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pochodzenie O-Ren Ishii
maszynista z Melbourne


Dołączył: 05 Maj 2008
Posty: 5578
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 363 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: centrum PL
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 10:53, 20 Lut 2013    Temat postu:

tina napisał:

ze niemieckie golebie nie sa takie nachalne i tak wypasione jak poslkie. .


tja... pewnie na fitness chodzą po ciężkim dniu...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
anmario
gryzący opar przedwieczorny


Dołączył: 04 Paź 2012
Posty: 1420
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 68 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 11:56, 20 Lut 2013    Temat postu:

Nie pojmuję ludzi, którzy upierają się, że chcą żyć w betonowych molochach przypominających mi niektóre obrazki z filmu "Ostatni brzeg". Którzy wzruszają się widokiem małpki za kratami w ZOO a jednocześnie, z obawy o zdrowie, boją się pogłaskać psa czy kota. Nie rozumiem też jak mogą namawiać innych by solidaryzowali się z nimi w ich lęku przed życiem.
Życie to w ogromnym stopniu walka o przetrwanie i w tą logikę, między innymi, wpisane jest uśmiercanie innych stworzeń. Albo z potrzeby zdobywania pożywienia, albo z potrzeby obrony przed atakiem, albo, tak jak w przypadku niektórych ptaków, na przykład stad krów, w których zostały wykryte chore na BSE osobniki, na wszelki wypadek.
Jedną z metod badawczych jakie chętnie stosuję w badaniu zjawisk socjologicznych jest znane z matematyki pojęcie granicy w nieskończoności. Mianowicie, jaki będzie efekt takiego postępowania, efekt rozumiany jako nieuchronny skutek tych praktyk?
Przewaga człowieka nad innymi gatunkami, w kategorii ich zdolności do masowego uśmiercania jest bezdyskusyjna. W granicy wytłuczemy wszystko co żyje, ale ma pecha nie być człowiekiem. W dodatku nie z głodu czy w samoobronie, ale tylko i wyłącznie w związku z potencjalnym zagrożeniem jakim jest dla nas życie innych istot.
Trzeba się więc przyjrzeć jaka jest rzeczywistość. Otóż, tak jak rzekła Vanilka, jest dokładnie taka sama jaka była kiedyś, czyli w czasach, w których w społecznej świadomości nie funkcjonowało jeszcze pojęcie choroby wściekłych krów, ptasiej grypy czy grypy świńskiej. Jeszcze ze trzydzieści lat temu nikomu nie przyszłoby do głowy by uśmiercić miliony ptaków z powodu stwierdzenia choroby u jednego z nich. Skąd się to wzięło?
To tylko i wyłącznie moja hipoteza. Moim zdaniem, zaczęło się od jakiegoś zdolnego wizjonera zatrudnionego jako specjalista do spraw sprzedaży w produkującej leki korporacji. Sam jeden wymyślił to wszystko po czym przedstawił swój plan zarządowi. Zakładał przeprowadzanie z rozmachem kampanii informującej społeczeństwo o możliwych konsekwencjach kontaktu, powiedzmy z zarażonymi ptakami czy spożycia mięsa zarażonej świni, przedstawienie środków zaradczych wśród których niebagatelną rolę musiały odgrywać produkty tej firmy oraz podtrzymywanie wznieconej paniki w celu zapewnienia ciągłości produkcji i sprzedaży. Dziś ten pan jest zapewne miliarderem a jego pomysł jest wciąż powielany w innych gałęziach gospodarki i przez inne firmy.
Światem nie rządzą Żydzi, chociaż z pewnością mają sporą władzę. Nie rządzą nim politycy ani ktokolwiek inny. Światem rządzą korporacje.
Reszta to kwestia wyboru - albo człowiek podda się ich zakłamanemu szantażowi wciąż sączonemu mu do głowy przez dziennikarzy bez sumienia, którzy za marne grosze napiszą wszystko co im się każe i odda za spokój nawet nie ostatnie pieniądze, ale wręcz nawet ostatni skrawek wolności jaką ma, albo, odróżniając się od całkiem już ogłupiałej od propagandy reszty swojej społeczności będzie robił za dziwaka.

Ja wolę być dziwakiem. I popieram Vanilkę - dokarmiaj je ile chcesz. Najwyżej, jak wkurzy mnie ciągłe mycie zasranego parapetu poproszę Cię o pomoc.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ron
Łotoszacz rozwielitek


Dołączył: 29 Kwi 2009
Posty: 5485
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 284 razy
Ostrzeżeń: 3/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 12:15, 20 Lut 2013    Temat postu:

No oczywiście, że drób jest ohydny, a stwierdzenie, że coś tam obsrywa jest nieprecyzyjne, bo drób robi dwa w jednym. Think

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tina
maszynista z Melbourne


Dołączył: 07 Paź 2010
Posty: 2990
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 327 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: rzut kamieniem od granicy miasta
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 13:16, 20 Lut 2013    Temat postu:

annmario
mysle, ze zabijanie masowo ptactw itp spowodowane jest strachem przed epidemia. nie mozna tego nie brac powaznie. niektore choroby sa do dzis niewyleczalne!

ze kiedys nie bano sie ptasiej grypy...
chm... kiedys bano sie za to dzumy, roznoszonej przez brud (czyli szczury i golebie), a ktora w sredniowieczu przetrzebila znacznie europe. a czy wiesz, ze naukowcy do dzis nie sa pewni, co to byla dokladnie za epidemia? sklaniaja sie do dzumy, ale maja duzo przeslanek potwierdzajacych inna nieznana nam chorobe. dlatego rozumiem obawy, nie chce popadax w histerie, ale lepiej uwazac.
dlatego tez szczepie dzieci. nie zostawiam tego na zrzadzenie losu. w koncu kiedys tez nie bylo szczepionek i dzieci zyly sobie... i mimo, ze nie panije teraz szkarlatyna, to jednak moj maly zlapal wirusa pacoirkowca! tja... strach sie bac, co byloby, gdyby nie byl szczepiony.

no wlasnie, ale szczepionki to juz inny temat


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
flykiller
Gość





PostWysłany: Śro 13:25, 20 Lut 2013    Temat postu:

letnisztorm napisał:

To może z innej strony. Przewertowałam kilkanaście takich regulaminów i co się okazało. Najobszerniejsze, takie które wprowadzają najwięcej zakazów, szczegółowych nakazów, to regulaminy zatwierdzane przez wspólnoty mieszkaniowe. Czyli regulaminy, które nie są narzucane odgórnie przez system tylko tworzone przez samych mieszkańców i demokratycznie przegłosowywane.

No tak, tylko to wszystko jest ze sobą powiązane. Nasiąkając atmosferą zakazów i nakazów, nieufności, nieżyczliwości, ludzie sami zaczynają się wzajemnie pilnować i, wzorując na decydentach, kombinować, jak jeszcze mocniej się upupić. Przykład idzie z góry.
Nie wiem, może to błędne odczucie, ale mam wrażenie, że w ogóle jesteśmy narodem mało lajtowym, pozbawionym dystansu, spontaniczności, przepełnionym troską i niepokojem. I takich mamy rządzących i tak nam się żyje.

Kewa napisał:
Wrzucam do zwykłego pojemnika, ale, czy to nie powinno być jakoś specjalnie utylizowane? Traktowane jak odpad medyczny, czy organiczny? Co na to Sanepid?

Powinny być specjalne pojemniki. U mnie na osiedlu są takie, ale nigdy nie widziałam, by ktoś po psie sprzątał. Przechodząc koło pojemników, mam szczerą ochotę podnieść klapkę i sprawdzić, czy w środku rzeczywiście są jakieś kupy, ale mi trochę głupio...

annaliza napisał:

A ja nie lubię takiego gadania, że nic ode mnie nie zależy. Wkurza mnie ten brak poczucia wartości jednostki. To machanie ręką, nawet jeśli coś nam przeszkadza.

To nie jest brak poczucia wartości jednostki, tylko brak wiary w system. Nie chce mi się użerać, nie chce mi się tracić mojego czasu i energii na walkę z wiatrakami, bo wiem, ile mnie to kosztuje. W ostatecznym rozrachunku zysków i strat dochodzę do wniosku, że jednak mniej mnie kosztuje zżymanie się i drobne podchody, na jakie sobie czasem pozwalam, niż mordercza i syzyfowa walka, której nie da się wygrać. Nie chcę chodzić na zebrania zarządu i przekrzykiwać się z lokalnymi przekupami ziejącymi nienawiścią do np. gołębi. Chcę żyć po swojemu, chcę oddychać, chcę mieć święty spokój, po prostu.

tina napisał:

wracamy do niemieckich golebi, bo tu musze dodac, ze niemieckie golebie nie sa takie nachalne i tak wypasione jak poslkie. co za tym idzie sa mniejsze i...ladniejsze! polskie golebie maja nadwage, rozrosly sie nieproporcjonalnie. jak super szczury.
(...) ale te karaluchy powietrzne sa zwlaszcza w Pl rozpasione, brudne, bezczelne i po prostu bardzo brzydkie! takie szare fuj...

:hamster_evil:
Nie miałam przyjemności poznać niemieckich gołębi, więc przyjmuję do wiadomości ich wyższość nad polskimi.
Tino, to o czym piszemy, to nasze bardzo subiektywne odczucia. Ja, na przykład, uważam, że gołębie są śliczne. Pięknie mienią się w słońcu i mają takie fajne, różowe łapki. Na moim parapecie pasie się, między innymi, uroczy biało-ciemnobrązowy gołąbek i wielki, rudy spaślak toczący z pozostałymi nieustanne boje. Każdy jest fajny i ładny na swój sposób.
Rozumiem niechęć do czegoś, ale nie rozumiem toczenia o to zaciekłych batalii jeśli, w gruncie rzeczy, obiekt czy przyczyna naszej niechęci jakoś specjalnie nam nie doskwiera i nie dezorganizuje życia.

anmario napisał:
Nie pojmuję ludzi, którzy upierają się, że chcą żyć w betonowych molochach przypominających mi niektóre obrazki z filmu "Ostatni brzeg".

Może nie chcą, ale nie bardzo mają wybór(?)

anmario napisał:

Najwyżej, jak wkurzy mnie ciągłe mycie zasranego parapetu poproszę Cię o pomoc.

Ja mam swój parapet do mycia! Tongue out (1)
Powrót do góry
letnisztorm
Tunrida Storm


Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 14847
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2172 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 13:36, 20 Lut 2013    Temat postu:

Flay, jesteś jak Kafka XXI wieku Angel

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tina
maszynista z Melbourne


Dołączył: 07 Paź 2010
Posty: 2990
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 327 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: rzut kamieniem od granicy miasta
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 14:04, 20 Lut 2013    Temat postu:

fly

nie chcialam ukazac tu wyzszosc niemieckich golebi nad polskimi, tylko zwrocic uwage, ze szczuplejsze i mniejsze ptaszki sa ladniejsze dla oka.

fakt, ze niemwiem jakie masz u siebie.
w Krakowie przewazaja takiemduze,,tluste i szare. wiem, bo mialam taras. mama sie raz zlitowala i mialysmy gniazdo z mlodymi
i nigdy wiecej!
tak popapranago tarasu nie mozna bylo domyc jeszcze w nastepnym roku! nie mowiac, ze na sile chcialy sie u nas zadomowic jeszcze i w nastepnych latach


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2377 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Śro 15:43, 20 Lut 2013    Temat postu:

Ja też lubię gołębie i też je dokarmiam. Dwukrotnie zdarzyło mi się przynieść do domu gołębia z przetrąconym skrzydłem. Tudzież jedną na wpół martwą sikorkę, której nie chciał leczyć żaden weterynarz i którą w końcu, po negocjacjach, przyjęło na leczenie zoo.
Myślę, że to trochę przesada z tymi grożnymi chorobami przenoszonymi przez gołębie.
Zasadniczo każdy zwierz, nawet udomowiony, ukochany Pies coś tam przywlec może.
Najgorsze są pod tym względem, jak przypuszczam, kury. Not talking


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Śro 15:49, 20 Lut 2013    Temat postu:

Też niestety, dochowałam się młodych gołębi na balkonie i orzekłam - nigdy więcej! Musiałam pozbyć się szafki, na której TO zrobiły, a przy tym obsiadły mnie jakieś robaczki wielkości przecinka. W sukience wlazłam do wanny, żeby je jakoś z siebie zrzucić. Potem namolnie pchały się na balkon (i nową szafkę) wmawiając nam, że mają tu meldunek przez zasiedzenie. W końcu mój mąż złapał gołębicę podbierakiem do pudełka i wywiózł do gołębiego hodowcy. W sumie szkoda mi do dziś, bo wyobrażam sobie, że gołąb samiec bardzo cierpiał. Wtedy jednak byłam strasznie wkurzona, gdy już od rana "grrruchu... grrruchu...". Każdego roku znowu próbują się wprowadzić, tak, że od wiosny zapycham wszystkie dziury, a na "grrruchu" wybiegam na balkon z miotłą i szałem w oczach. Blue_Light_Colorz_PDT_45

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Śro 15:54, 20 Lut 2013    Temat postu:

flykiller napisał:

Powinny być specjalne pojemniki. U mnie na osiedlu są takie, ale nigdy nie widziałam, by ktoś po psie sprzątał. Przechodząc koło pojemników, mam szczerą ochotę podnieść klapkę i sprawdzić, czy w środku rzeczywiście są jakieś kupy, ale mi trochę głupio...

Mam podejrzenia, że też chyba jestem jedyna na osiedlu zbierająca kupy. Może to i dobrze, bo wyobrażam sobie jak szybko zapełniały by się zwykłe kubły g...em. Piesków ci u nas dostatek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Po 30-tce Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 2 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin