Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Aby mieć udany związek.....
Idź do strony 1, 2, 3 ... 24, 25, 26  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Te Sprawy...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rosegreta
Gość





PostWysłany: Sob 16:58, 27 Cze 2009    Temat postu: Aby mieć udany związek.....

Każdy by chciał to wiedzieć. Kiedyś na skrzynke doastałam propozycje szkolenia - jak z Jełopa zrobic chłopa i jak Żabę zmienic w babę.
Myslę, że szkolenia mogą być zabawne. Program zapowiadał się ciekawie.
Wczoraj dziewczęta (mam nadzieję, że się nie obrażą, że je tak nazwałam ) poruszyły tematy związków.
Nikt pewnie nie ma określonej reguły na sukces udanego związku.

Osobiście stawiam na rozmowę i szczerość. Ale nie taką typu : słuchasz mnie, z tobą to się w ogóle nie da rozmawaiać.
Fakt, że mój mąż uważa, że za dużo szczebiocze, ale nie wyobraża sobie życia właśnie bez tego szczebiotania. Wystarczy, że wyjadę na kilka dni. ( po dobie juz dzwoni - lubi ten mój głos ).
Myslę, że w pierwszej kolejności trzeba zaakceptować jednak nasza odmienność. Nie ma co ukrywać różnimy się.
A Wy jak uważacie?


Ps. Wiem, takich podobnych tematów jest mnóstwo, ale i co z tego.
Powrót do góry
ws
maszynista z Melbourne


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 2148
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 127 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 18:00, 27 Cze 2009    Temat postu:

taka rozmowa, o której mówisz, to sztuka, i o ile nie jest się samorodnym talentem, żmudnie i długo trzeba się jej uczyć nierzadko, i chyba często po drodze, jak to jest taka droga pod górkę i wciąż się spada, czasem więc po drodze, gubi się ta cała reszta niestety i już nie ma z kim rozmawiać

a poza tym na ten tamat czytałam tyle, że już wydaje mi się wygadany na maksa

a skoro umieściłaś w tym dziale, to powiem, że te sprawy to za mało, bez tych spraw coś umiera, a są podobno te sprawy tzw papierkiem lakmusowym związku, podobno ...
a więc równowaga równowaga równowaga ...
jak to w całej przyrodzie proszę Pani


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Sob 18:04, 27 Cze 2009    Temat postu:

Temat zawsze aktualny
W szkolenia nie wierzę, bo ja w ogóle ciągle naiwnie wierzę w teorię istnienia dwóch połówek pomarańczy i takie tam... Jeśli jest się właśnie w takim związku to można milczeć, można słuchać, można gadać... Kiedyś byłam chyba zbyt zaborcza, ale dzięki temu mój mąż nie był gościem w domu, musiał przechodzić te wszystkie nocne płacze, choroby, dziecięce kaprysy, za to teraz ma więcej swobody i co? Najbardziej lubi być ze mną


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ws
maszynista z Melbourne


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 2148
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 127 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 18:05, 27 Cze 2009    Temat postu:

przywiązał się, w końcu

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Sob 18:07, 27 Cze 2009    Temat postu:

ws napisał:
przywiązał się, w końcu

O, tak
A ja za to chciałabym gdzieś się ruszyć bez niego - nie da rady. Nawet koleżanki w Anglii nie mogę odwiedzić
Nie znam przepisu na udany związek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ws
maszynista z Melbourne


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 2148
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 127 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 18:16, 27 Cze 2009    Temat postu:

ja znam, cytuję:

,,Idealny związek to taki, w którym dwie niezależne osoby nie oskarżają się i nie obwiniają partnera, lecz pracują nad sobą, uczą się mówić o własnych uczuciach i potrzebach i razem zmagają się z tym, co im przeszkadza w tworzeniu bliskości, umacnianiu miłości. Aby budować związek, najpierw warto uzgodnić i przyjąć wspólną jego definicję, żeby partnerzy mieli jasną wiedzę o tym co tworzą i na jakich zasadach.,,



mądre, proste i oczywiste, a takie niekoniecznie częste

ja też skłaniam się ku myśli, że ważne jest dobranie, świadomość że chcemy dokładnie tego, tylko wtedy romantyzm i zakochanie trzeba umieć chyba odkładać na półkę


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ws dnia Sob 19:39, 27 Cze 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rosegreta
Gość





PostWysłany: Sob 18:18, 27 Cze 2009    Temat postu:

Przepisu na udany związek też nie znam.
Na pierogi z jagodami tak. Dzis zrobiłam. I dziś mój małżonek jest kupiony - pierogami z jagodami.
Metoda przez żołądek do serca chyba jeszcze niezdezaktualizowna.
Powrót do góry
rosegreta
Gość





PostWysłany: Sob 18:21, 27 Cze 2009    Temat postu:

ws napisał:
ja znam, cytuję:

,,Idealny związek to taki, w którym dwie niezależne osoby nie oskarżają się i nie obwiniają partnera, lecz pracują nad sobą, uczą się mówić o własnych uczuciach i potrzebach i razem zmagają się z tym, co im przeszkadza w tworzeniu bliskości, umacnianiu miłości. Aby budować związek, najpierw warto uzgodnić i przyjąć wspólną jego definicję, żeby partnerzy mieli jasną wiedzę o tym co tworzą i na jakich zasadach.,,



Ja to stosuję. A dlczego nie może byc romantycznie?
Może. Mam co prawda nieduzy staż - 11 lat. A może ja jestem mało romantyczna? Think


Ostatnio zmieniony przez rosegreta dnia Sob 18:22, 27 Cze 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
ws
maszynista z Melbourne


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 2148
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 127 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 18:43, 27 Cze 2009    Temat postu:

może, ale są momenty kiedy lepiej być trzeżwym
a gdybyś spytała, czy romantyzm nie pozwala być trzeźwym,
to odpowiem - nie pozwala


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rosegreta
Gość





PostWysłany: Sob 18:56, 27 Cze 2009    Temat postu:

Jesli chodzi o przywiązanie. Czytałam kiedys artykuł (juz chyba o tym pisałam, trudno) o tym, że ludzie tak się do sibie przywiązuja, że jeśli umrze jedno drugie umiera też. Były podane przykłady np. umiera dziecko w 6 m-cy po nim matka. Chociaż pewnie każdy z nas zna chociaz jeden przykład z życia. Znam przypadek kiedy umarła żona a cztery mieciące później mąz (to nierzadki przypadek).
Powrót do góry
rosegreta
Gość





PostWysłany: Sob 18:57, 27 Cze 2009    Temat postu:

ws napisał:
może, ale są momenty kiedy lepiej być trzeżwym
a gdybyś spytała, czy romantyzm nie pozwala być trzeźwym,
to odpowiem - nie pozwala


No to mnie zasmuciłaś. Chociaż mam wątpliwość. Wszak sama napisałaś, że są we mnie sprzeczności.


Ostatnio zmieniony przez rosegreta dnia Sob 18:58, 27 Cze 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
ws
maszynista z Melbourne


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 2148
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 127 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 19:20, 27 Cze 2009    Temat postu:

rose napisał:
Znam przypadek kiedy umarła żona a cztery mieciące później mąz (to nierzadki przypadek).


tak, rzadziej w drugą stronę


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ws
maszynista z Melbourne


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 2148
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 127 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 19:21, 27 Cze 2009    Temat postu:

oj tam opowiadasz, a co tu smucącego, myśleć trzeba, bo potem boli

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mati.
criatura na końcu czasu


Dołączył: 16 Cze 2008
Posty: 8185
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1207 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 20:50, 27 Cze 2009    Temat postu:

dobre miejsce, żeby wkleić taki oto fragment o udanym związku, ale nieco spierniczonym przez to, że Ona żyła gdzieś 'obok rzeczywistości'..

Rinri i ja, nabraliśmy skłonności typowych dla języka partnera: on, odurzony tą nowością ‘grał’ w miłość, ja delektowałam się Koi. Co pokazuje, jak cudownie otwarci byliśmy oboje na kulturę partnera.
Koi zachwycało mnie lekkością, płynnością i świeżością, a także brakiem powagi. Koi było eleganckie, rozrywkowe, zabawne, cywilizowane. Jednym z uroków koi było parodiowanie miłości: przejmowało z niej niektóre zachowania, nie po to, by cokolwiek ujawniać, tylko dla beztroskiej zabawy.
Podejrzewam, że wiedział, iż darzę go Koi, a nie Ai – słowo to jest tak piękne, że czasami żałowałam, że go nie używam. Zapewne tylko świadomość, że to początki, sprawiała, że się tym nie smucił: musiał zrozumieć, że jest moim pierwszym Koi, tak jak ja byłam jego pierwszą miłością. Bo choć już nieraz traciłam głowę, to jeszcze nigdy nie poczułam do nikogo upodobania.
Te dwa słowa, Koi i Ai, nie różnią się stopniem intensywności; one są z istoty swej nie do pogodzenia. Czy zakochujemy się w kimś, kogo sobie upodobaliśmy? To niemożliwe. Zakochujemy się w tych, których nie znosimy, w tych którzy reprezentują dla nas nieznośne niebezpieczeństwo. Schopenhauer upatruje w miłości fortel instynktu prokreacji; trudno wyrazić, jaką grozę budzi we mnie podobna teoria. Ja w miłości upatruję fortel mojego instynktu, niepozwalający mi uśmiercić bliźniego; czasami kiedy mam ochotę zamordować konkretną osobę, jakis tajemniczy mechanizm – odruch obronny? Tęsknota za niewinnością? Strach przed wylądowaniem w więzieniu? – mnie powstrzymuje. Dlatego, o ile mi wiadomo, nie mam jeszcze na koncie żadnego morderstwa.
Zabić Rinriego? Cóż za okrutny, a tym bardziej niedorzeczny pomysł! Zabić istotę tak miłą, wyzwalającą we mnie jak najlepsze uczucia! Przecież go nie zabiłam, co świadczy, że nie było to konieczne.
Rzadko zdarza mi się napisać opowieść, w której nikt nikogo nie ma ochoty zamordować. To na tym chyba polega opowieść o Koi.

czasami najgłówniejszy bywa uścisk 'brata samuraja' a nie 'Romea'
tylko dlaczego tego 'Romea' tak nam szkoda..?

co do wszelkiego rodzaju poradników i dziwnych kursów, jestem permanentnie na 'nie' dla podobnych debilizmów. W tych sprawach cenię tylko własną intuicję.
I tak intuicja mi mówi, że gdybyśmy to tej naszej gry w miłość nie dokładali zbędnych oczekiwań tylko grali na luzie i z dystansem dużo mniej było obrażonych dzieciaków, zabierających własne zabawki do domu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mati. dnia Sob 22:12, 27 Cze 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
paj
maszynista z Melbourne


Dołączył: 16 Lis 2008
Posty: 3593
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1171 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:27, 27 Cze 2009    Temat postu:

ws napisał:
ja znam, cytuję:

,,Idealny związek to taki, w którym dwie niezależne osoby nie oskarżają się i nie obwiniają partnera, lecz pracują nad sobą, uczą się mówić o własnych uczuciach i potrzebach i razem zmagają się z tym, co im przeszkadza w tworzeniu bliskości, umacnianiu miłości. Aby budować związek, najpierw warto uzgodnić i przyjąć wspólną jego definicję, żeby partnerzy mieli jasną wiedzę o tym co tworzą i na jakich zasadach.,,



mądre, proste i oczywiste, a takie niekoniecznie częste

ja też skłaniam się ku myśli, że ważne jest dobranie, świadomość że chcemy dokładnie tego, tylko wtedy romantyzm i zakochanie trzeba umieć chyba odkładać na półkę

Piękne..
Jak przepis na pierogi z jagodami.
Ale właśnie czasem, nie wiadomo dlaczego, coś nie wychodzi.
Wydaje nam się, że wszystko jest ok, że "wszystkie składniki" zastosowane właściwie.
I nic, klapa.
A więc ja nie podam przepisu na to, aby się udało, bo ja nie wiem.
Obecnie wychodzę z założenia, że jeśli nie umiem, to ....nie kleję pierogów.
Ale byłoby cudownie, gdyby był taki przepis na udany związek.
Chyba każdy ma takie pragnienie..
Albo miał.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rosegreta
Gość





PostWysłany: Sob 22:16, 27 Cze 2009    Temat postu:

Martwi mnie, że są ludzie którzy nie wierzą, że może sie udać. Napiszę więcej, że czytając posty, podsłuchując (nieładnie) rozmowy dość sporo ludzi nie wierzy w udane związki. Dlaczego? Nie wiem. Ja wierzę. Inaczej jaki sens by był wiązania się z kimkolwiek. Czy warto się wiazać aby byc nieszczęsliwym. Osobiście nie lubię byc nieszczęśliwa. Pewnie dlatego bym była samotna, gdybym nie wierzyła.
Wydaje mi sie, że są szczęśliwe związki. A może ludzie nie doceniają tego co mają? Sama nie wiem. Think
Powrót do góry
Mii
Lilla My


Dołączył: 03 Paź 2006
Posty: 10858
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1025 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: sama nie wiem skad

PostWysłany: Sob 22:46, 27 Cze 2009    Temat postu:

Są Rose...są

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18396
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 2376 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Sob 23:01, 27 Cze 2009    Temat postu:

Myślę, że w związku ważne jest swobodnie umieć ze sobą pomilczeć.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rosegreta
Gość





PostWysłany: Sob 23:09, 27 Cze 2009    Temat postu:

Mii napisał:
Są Rose...są

Ja w to wierzę Mii.
Powrót do góry
paj
maszynista z Melbourne


Dołączył: 16 Lis 2008
Posty: 3593
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1171 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 23:26, 27 Cze 2009    Temat postu:

Nie ma przepisu na szczęscie.
Nie ma przepisu na udany związek.
Ważne jest,aby wierzyć, że to jest możliwe.
I tego WAM wszystkim życzę.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez paj dnia Nie 14:10, 28 Cze 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Te Sprawy... Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 24, 25, 26  Następny
Strona 1 z 26

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin