Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

rose
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 77, 78, 79 ... 89, 90, 91  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Co nick to topik
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jayin
mistress of chaos


Dołączył: 05 Paź 2006
Posty: 5958
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 987 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: pogranicze
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:09, 13 Cze 2012    Temat postu:

Rose - tak z innej beczki... Jaka jest u ciebie różnica wieku dzieciowa, między Malwinką, a Starszą Córką? Think

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rosegreta
Gość





PostWysłany: Śro 18:10, 13 Cze 2012    Temat postu:

12 lat.
Osobiście uważam, że chyba jestem za stara na Malwinkę. Jedna nie mam juz tyle energii. Z drugiej strony tez inaczej traktuje macierzyństwo, więcej z siebie daję.
Między moimi siostrami tez jest taka róznica weku, 12 lat.


Ostatnio zmieniony przez rosegreta dnia Śro 18:21, 13 Cze 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Śro 18:42, 13 Cze 2012    Temat postu:

rosegreta napisał:

Kewa włąsnjie dlaczego tak jest, ze ludzie nie moga się porozumieć. Wiem, ze jie wystarczy dobra wola jednej ze stron. Nie masz sobie nic do zarzucenia. Ty się starałaś. To twój były był głupi (tak myślę, że nie doceniał tego). Założę sie, że syn napewno to dostrzegł, a kiedyś, gdy założy swoją rodzinę, będzie wiedział, ze miał mądrą matkę (tak myślę).

Były mąż był z pełnej rodziny, ale u nich zawsze było zimno. Ciągła rywalizacja o dobra materialne, brak współczucia dla innych i straszna zawziętość. Do dziś pamiętam jak wmawiał mi, że nie poradzę sobie bez niego, że do niczego się nie nadaję. Synowi długo tłumaczyłam dlaczego i co jest w życiu ważne. Nawet nie wiem kiedy to się stało, że syn przestał zabiegać o spotkania z ojcem. Teraz nawet sam w sądzie stawił mu czoła, nie dał się zwieść. Dałam mu wolną rękę - jeśli chcesz możesz się zrzec zaległych alimentów, poradzimy sobie. Widocznie jednak czuł, że to minimum, które ojciec jest mu winien. Być może kiedyś on będzie w potrzebie i zwróci się po pomoc do syna. Były nie ma innych swoich dzieci, ale ma adoptowaną córkę. Już po wyroku jego zona zadzwoniła do mnie, żebym spróbowała pertraktować z synem. Aha, zapomniałam - darował mu ostatnie 4 miesiące. Anxious


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jayin
mistress of chaos


Dołączył: 05 Paź 2006
Posty: 5958
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 987 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: pogranicze
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:49, 13 Cze 2012    Temat postu:

Ja jestem za tym, żeby po rozwodzie ojciec/matka płacili alimenty w podobnej wysokości, jak by w "pełnej rodzinie" uczestniczyli finansowo w utrzymaniu dziecka. Wiem... Ale to ciężko obliczyć po rozwodzie d'oh!

A co do różnicy wieku, Rose - między mną, a moją najmłodszą siostrą jest 20 lat róznicy (między mną a średnią - półtora roku, z kolei)

Tak się tylko ostatnio zastanawiałam - bo wkoło co chwilę Nowe Dzieci się rodzą i wszyscy sie dopytują tych, co akurat nie urodziły właśnie: "A ty kiedy następne??" - no i każdy (no, prawie) twierdzi, że nie ma co czekać i trzeba szybko kolejne dziecięcia rodzić, żeby różnicy wieku nie było dużej. Bo im większa, tym gorzej... Think Czy ja wiem... Czy gorzej... Inaczej.

(nie, jeszcze nie myślę o rodzeniu Not talking chociaż presja otoczenia jest drastyczna Brick wall )


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Śro 18:54, 13 Cze 2012    Temat postu:

Jayin / Nocna Straż napisał:

Tak się tylko ostatnio zastanawiałam - bo wkoło co chwilę Nowe Dzieci się rodzą i wszyscy sie dopytują tych, co akurat nie urodziły właśnie: "A ty kiedy następne??" - no i każdy (no, prawie) twierdzi, że nie ma co czekać i trzeba szybko kolejne dziecięcia rodzić, żeby różnicy wieku nie było dużej. Bo im większa, tym gorzej... Think Czy ja wiem... Czy gorzej... Inaczej.

(nie, jeszcze nie myślę o rodzeniu Not talking chociaż presja otoczenia jest drastyczna Brick wall )

Musisz siebie zapytać, czy chcesz. Jeśli wymarzyłaś sobie dwójkę, to chyba faktycznie lepiej tak miedzy 2 a 5 lat. Jeśli jednak zadowoli Cię model 2+1, to nie daj się presji. Chociaż, patrząc na Basię, to żal takiego potencjału Hyhy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rosegreta
Gość





PostWysłany: Śro 18:57, 13 Cze 2012    Temat postu:

Ech, moja koleżanka tez chciała, aby synowie mieli ojca. Rozwiodła się (mąż znęcał się nad nią psychicznie) i tyle razy dawała byłemu mężowi szanse na bycie ojcem. Na próżno. Ale ona nie ma sobie nic do zarzucenia. Synowie to wiedzą. Nigdy nie zarzuca jej, ze im zabraniała kontaktu. A z alimentami miała podobnie. Synowie już sa pełnoletni więc sami występowali. A ojciec do jednego rzekł, ze się po nim tego nie spodziewał i że mu to zapamięta. Tongue out (1)
No cóż, pewnie nie dorósł do roli ojca. Najbardziej mi żal w tym wszystkim dzieci. Jeden z jej synów ma silną depresję. To takie smutne.
Ona jednak stara się w tej całe sytuacji dać im jak najwięcej uczucia i zainteresowania. Martwi się jacy będe w dorosłym życiu.
Ech.
Dzis koleżanka była na pogrzebie dziecka, które nawet nie mialo roku. Dziecko jej kuzynki. Spłakałam się z nią. Mały był chory. Urodził się uszkodzonym sercem. Całe swoje zycie przeleżał w szpitalu. Większość czasu sopędził spiące farmakologicznej. Nigdy nie był noszony na rękach, usypiany, przytulany. Gdy zadzwonili z kliniki, ze umiera, babcia Małego pojechała tam. Mały już nie zył, a ona go nosiła podobno przez dwie godziny po korytarzu.
Ide usypiac dziecko.
Powrót do góry
Jayin
mistress of chaos


Dołączył: 05 Paź 2006
Posty: 5958
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 987 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: pogranicze
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:00, 13 Cze 2012    Temat postu:

Ja to kiedyś chciałam mieć troje, lub czworo

Ale to było jeszcze wtedy, kiedy zupełnie nie wiedziałam, z czym wiąże się urodzenie i wychowywanie dziecka Not talking

Teraz jako Bardziej Oświecona - trochę zmodyfikowałam swój pogląd na macierzyństwo. I moje własne przyzwyczajenia, i styl życia, i finanse, i wytrzymałość psychofizyczna - wszystko to wskazuje na to, że ja wyrobię jedynie z dwójką dzieci. A i to dopiero, jak "odpocznę" po Barbarze. Dopiero oddech łapię

Trochę się zmienilo po przeprowadzce. Tutaj jest łatwiej i przyjaźniej - jeśli chodzi o wychowywanie dzieci. Więc na upartego z trójką dałabym radę...

Ale akurat w tym przypadku wyjątkowo staram się nie być aż tak uparta Not talking Chociaż jak tak patrzę na Baśkę, to sobie myślę, że gdyby miala jakieś młodsze stworzenie do towarzystwa, ale mniej uciekające niż koty i bardziej kumate w dziecięcych zabawach - to miałabym może więcej spokoju Tongue out (1) (ale mogę się mylić... czy nie?

W każdym razie - w najbliższym roku nie przewiduję starania się o zagęszczenie ludności na terenie mieszkania


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jayin
mistress of chaos


Dołączył: 05 Paź 2006
Posty: 5958
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 987 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: pogranicze
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:03, 13 Cze 2012    Temat postu:

rosegreta napisał:
Dzis koleżanka była na pogrzebie dziecka, które nawet nie mialo roku...


Przykre to jest cholernie i ciężkie... Kiedy dziecko umiera... Nie wyobrażam sobie tego nawet Silenced

Pamiętam jak się czułam, kiedy umarła moja siostra. Miałam wtedy 13 lat, a ona była takim małym niemowlaczkiem. Też była chora. Trauma. A to przecież "tylko" rodzeństwo... Nie wyobrażam sobie... Po prostu nie... Jak to jest, kiedy własne dziecko... Ech........

Lepiej nie myśleć.

Czas na kolację, drogie panie!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2377 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Śro 19:21, 13 Cze 2012    Temat postu:

rosegreta napisał:

ale ja nie oceniam

A czy ja piszę, że Ty oceniasz? Piszę, że łatwo jest oceniać stojąc z boku
rosegreta napisał:

Wyciągasz skrajne patologiczne sytuacje.

Odpowiadam na Twoje pytanie. Że istnieją powody dla których, należy izolować jednego z rodziców od dziecka. Daj spokój Rose Angel Przecież o to właśnie pytałaś.
rosegreta napisał:

Pijanym rodzicom odbiera sie dzieci o tym stanowi prawo, sama wiesz.
Tak samo znęcającym się.

Prawo o tym nie stanowi. Żaden przepis nie mówi o tym, że odbiera się dzieci pijanym rodzicom i rodzicom znęcającym się. Przepisy mówią bardzo enigmatycznie o zagrożeniu dobra dziecka i w konsekwencji takiego zagrożenia o zawieszeniu, ograniczeniu lub pozbawieniu władzy rodzicielskiej. Co więcej przypadki, w których władza rodzicielska odbierana jest rodzicom pijącym są bardzo rzadkie, a rodzicom znęcającym się nad dziećmi- zbyt rzadkie.

Ja z tego Twojego postu ( tego o tym, co wyczytałaś o rodzinie) wyczytałam z kolei, że uniemożliwianie kontaktów dziecka z rodzicem po rozwodzie jest złe.
Sama uważam podobnie, ale tylko w sytuacji kiedy to rodzic nietoksyczny.

Nie zgadzam się natomiast z argumentacją, z tym podkreślaniem, że dziecko musi mieć matkę i ojca. Że dzieci lepiej chowają się w pełnej, normalnej rodzinie. A co z wdowcami, wdowami??? Z samotnymi rodzicami po rozwodzie, których partner zniknął także z życia dziecka???Ich dzieci nie mają szans, żeby w dorosłym życiu prawidłowo funkcjonować w społeczeństwie?
Bardzo, bardzo podoba mi się natomiast to co napisała Kewa, że w rodzinie nie musi być Mama, Tata, Babcia, Dziadek- w rodzinie musi być miłość Angel


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hower
Johnnie Walker


Dołączył: 05 Lut 2006
Posty: 4817
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 437 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jaaa???

PostWysłany: Śro 19:27, 13 Cze 2012    Temat postu:

Jayin / Nocna Straż napisał:
Rose - masz rację. Żadna matka nie zastąpi ojca, a ojciec - matki. Wzorce kobiety i mężczyzny powinno wynosić się z domu. Najlepiej te pozytywne i wartościowe.

Ale sama też wiesz, że nie ma rodzin idealnych. I czasem dla dzieci zdrowiej wychowawczo (co nie znaczy, że idealnie) jest, gdy zamiast z dwojgiem skłóconych rodziców w jednym domu, wychowują się z jednym z nich (ten drugi nie zawsze chce, czy może w tym wychowywaniu uczestniczyć).
Będą mieć wtedy braki w tych wzorcach i będzie im brakowało ojcowskiej czy matczynej "ręki" - będą nieco "zwichrowane" życiowo, ale będą spokojniejsze może i bardziej uśmiechnięte mimo wszystko.
.
To jest według zasady: Nie możesz dać szczęścia samemu nie będąc szczęśliwym. Proste jak drut

rosegreta napisał:
Osobiście to odbieracie
Róznie się w zyciu układa i artykuły nie były o ocenianiu postępowania, ale o mysleniu nie tylko o sobie ale o dzieciach za które jestesmy odpowiedzialni.
Autorzy to przewaznie ludzie po rozwodach albo z niepełnych rodzin. Prawda jest tak, ze żadna matka nie zastąpi ojca, bo kobieta nie stanie się mężczyzną a mężczyzna kobietą, babcia matką a dziadek ojcem. Mogą
przejąc takie role i pełnić, bo zycie ich do tego zmusza.
Bardzo podobał m się fragment op matkach, w którym autor mężczyzna pokazuje jak źle przygotowują synów do bycia mężem. Sama kiedyś chciały aby mężczyźni pomagali im w obowiązkach, a krytykują synowe jesli te wymagają cos od ich synów.
Coś w tym jest przewrotnego.
Książka Kroniki Rodzinne zas opowiada o rozbitej rodzinie. Tutak kobieta porzuca trzy córki, które zostają same z ojcem. Role matki przejmuje najstarsza z nich, która w chwili opuszczeni ich przez matkę ma 12 lat.
Takie czytadło słodko-gorzkie.
Hower a czy Ty gdybyś miał dzieci nie chciałbym uczestniczyć w ich życiu, wychowaniu ?
Osobiście bo tego typu artykuły przyjmuję z dystansem. Z jednej strony dobrze jest poczytać czyjeś doświadczenia życiowe by nie popełniać błędów, z drugiej jaj już mam pewne wnioski na ten temat i zwyczajnie nie uświadamia mnie to.
Z tymi patologiami, że tak powiem, to jest tak. Są pewne wspólne mechanizmy jakie tym kierują...a reszta zależy od indywidualnego podejścia, usposobienia itp. Tu po prostu trzeba rozgraniczać co jest dobre a co złe...chyba trzeba się kierować sumieniem i brać pod uwagę różne punkty widzenia na sprawę.

Gdybym miał dzieci to były by one częścią mojego życia, mnie...jak dla mnie to oczywiste.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Hower dnia Śro 19:36, 13 Cze 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rosegreta
Gość





PostWysłany: Śro 19:36, 13 Cze 2012    Temat postu:

Jayin.
Wiesz jakoś tak nie myślałam o drugim dziecku. To znaczy chciałam i nie chciałam. Nigdy nie stosowałam żadnej antykoncepcji. Niby się starałam, ale jakoś tak bez przekonania. Nie ulegałam presji. Kiedyś po rozmowie z kims z netu - cos wspomniał o rodzinie, tak sobie pomyslałam, ze mam już tyle lat i że to jakby ostatni moment dla kobiety. I wtedy zaszłam. W sumie sama jakoś to odebrałam histerycznie na początku (wiadomość o ciąży). A teraz jestem zmęczona lecz szczęśliwa. Ten brzdąc odmłodził mnie o 10 lat i zapełnił jakąś lukę w moim życiu.
....
Co do śmierci dzieci. O dziwo one tez umierają. I sama nie wiem czy zal mi tych małych istot, czy płaczę dlatego, że jakby biorę to do siebie, bo myślę sobie co mogłabym odczuwać, co może prawdopodobnie odczuwać matka.
Sama miałam "schizę". Gdy urodziłam Zuzę budziłam się kilka razy w nocy i sprawdzałam czy oddycha. Mąż doprowadził mnie do porządku. Wpadałam w panikę, gdy tylko się przewróciła, albo sobie nabiła guza. Ja, która zawsze z pierwszej pomocy byłam najlepsza. Która pomagała innym. Tongue out (1)
Gdy urodziła się Malwina nie przespałam przez miesiąc żadnej nocy. Normalnie to straszne śpioszydło ze mnie. Przeciez byłyśmy w szpitalu. Malwina miała opiekę, była podłączona do urządzeń, a ja siedziałam przy jej łóżeczku (takie wózki jak w marketach) dzień i noc. Bałam się, ze jak odejdę to ona umrze. A mi wtedy pęknie serce, a przynajmniej powstanie rysa, która nigdy się nie zagoi. Dobrze, ze jeszcze mam czasem troche rozsądku i sama nie dam się zwariować. Wylałam tyle łez, sama nawet nie wiedziałam, że mam ich tyle. I wiem, że jestem silna, ale drugi raz (mimo tego, ze wiem, ze to do przeżycia jest) nie chciałabym przejść tego samego. Wolałabym umrzeć.
Ale takie przypadki zdarzają się raz na ileś tam tysięcy, więc nie trzeba o nich myśleć.
Mam koleżankę, która straciła dziecko. Umarło wieku 9 lat. Bawił się z innymi dziećmi, wygłupiali się, szaleli jak to dzieci a on niefortunnie uderzył sie w głowę. Kiedyś jakoś tak w rozmowie ucieszyłam się, ze mamy weekend. Ona odpowiedziała mi, ze nie lubi weekendów. Musi sobie organizować czas, żeby nie myśleć. Nie myślec o tym, jaki by był. Zmieniłam temat bojąc się swoich reakcji. Koleżanka mimo wieku, ponad 40 lat, wygląda co najmniej dyche mniej. Jest filigranową brunetką, delikatną, ładną i atrakcyjna kobietą. Podziwiam to, ze ona w ogole sie nie starzeje, tak jakby czas dla niej się zatrzymał.

......
Seeni czy rodzina : ojcec, matka i dzieci jest zła ? Czy to normalny model rodziny ? Uważasz, ze rodzina ojciec, matka i dzieci, taki model rodziny jest nieodpowiedni ? Czy nie powinien tak włąsnie wyglądać ? Co masz do tradycyjnego modelu ?


Ostatnio zmieniony przez rosegreta dnia Śro 20:13, 13 Cze 2012, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Śro 20:06, 13 Cze 2012    Temat postu:

rosegreta napisał:

Seeni czy rodzina : ojcec, matka i dzieci jest zła ? Czy to normalny model rodziny ? Uważasz, ze rodzina ojciec, matka i dzieci, taki model rodziny jest nieodpowiedni ? Czy nie powinien tak włąsnie wyglądać ? Co masz do tradycyjnego modelu ?

Tak się wtrącę. Seeni przeciwko tradycyjnemu modelowi???!!! No, coś Ty, przecież zawsze o to najbardziej się spieramy zawsze. Seeni już w kołysce wiedziała, że będzie żoną i matką, naprawdę. :hamster_evil:


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hower
Johnnie Walker


Dołączył: 05 Lut 2006
Posty: 4817
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 437 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jaaa???

PostWysłany: Śro 20:11, 13 Cze 2012    Temat postu:

Też mnie zdziwiło to pytanie

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rosegreta
Gość





PostWysłany: Śro 20:18, 13 Cze 2012    Temat postu:

Oj to było tak na odczepnego, bo w ogole jej nie rozumiem. Napisałam coś o rodzinie od pod wpływem kilka artykułów i ksiązki. Nic nie narzucając, nie negując, zastanawiając sie nad tym jakie znaczenie odgrywa rodzina i jaki ma na nas wpływ. Jak czasem dorosli ludzie gotują/fundują dzieciom przezycia. Szukając przykładów na swoim otoczeniu.
O tym, ze czasem bardziej myslimy o swoim dobrze, dumnie a nie myslimy o dobrze ogólnym.
Poczułam się wtedy mniej zmęczona, bo w sumie przestałam egoistycznie o tym zmęczeniu mysleć
A tu nagle Seeni ze swoim tekstem. Już dla mnie bardziej zrozumiały był ten o kibicowaniu.
Powrót do góry
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2377 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Śro 20:28, 13 Cze 2012    Temat postu:

rosegreta napisał:

Seeni czy rodzina : ojcec, matka i dzieci jest zła ?

Zależy jaka. Może być zła, może być dobra
rosegreta napisał:

Czy to normalny model rodziny ?

Nie rozumiem pytania. Normalny w sensie najczęściej spotykany, normalny w sensie zdrowy psychicznie? Już napisałam, że wzorcowa rodzina to, dla mnie taka, w której jest miłość. Może być dwóch tatusiów bez dziecka, może być dziecko i mama, mogą być mama, tata i dziecko.
Ważne jest, żeby nawzajem się szanowali i kochali.
rosegreta napisał:

Uważasz, ze rodzina ojciec, matka i dzieci, taki model rodziny jest nieodpowiedni ?

Uważam jak wyżej. Nie to jest wyznacznikiem
rosegreta napisał:

Czy nie powinien tak włąsnie wyglądać ?

Nie sądzę, że powinien. Uważam, że po raz kolejny- tak jak wyżej . Może tak wyglądać, nie musi
rosegreta napisał:

Co masz do tradycyjnego modelu ?

Absolutnie nic. Angel Sama tworzę taką typową rodzinę z mamą, tatą i dziećmi. Z tym, że nie uważam, że jest ona w jakimkolwiek stopniu lepsza od innych modeli rodzin.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hower
Johnnie Walker


Dołączył: 05 Lut 2006
Posty: 4817
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 437 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jaaa???

PostWysłany: Śro 20:35, 13 Cze 2012    Temat postu:

Słowo klucz: model rodziny...przecież to jest stereotyp...czyli idiotyzm.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jayin
mistress of chaos


Dołączył: 05 Paź 2006
Posty: 5958
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 987 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: pogranicze
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:36, 13 Cze 2012    Temat postu:

Może takie pytania i w ogóle "normalna rodzina" - to wyrażenie to jakaś spuścizna wielu lat wpajania ludziom tego, że jedyny słuszny model rodziny, w którym dzieci mają szanse się dobrze rozwijać, to TYLKO "Mama+Tata+Dzieci"?

Zmienia się rzeczywistość, większa ilosć rozwodów, kolejnych małżeństw, inne modele wychowania - to wszystko sprawia, że ta "tradycyjna normalna rodzina" to tylko jeden z modeli, jakie funkcjonują. A najważniejsza i tak jest miłość rodzicielska (to, co napisała Seeni). Więc ta "normalność" to nie taka już "normalność". Ale bardziej stereotyp normalności.

Oczywiście, wg mnie - najbardziej idealna jest rodzina z mamą, tatą (wzorce kobiety i meżczyzny w rodzinie) i dziećmi - gdzie wszyscy się kochają, szanują i realizują indywidualnie i rodzinnie... Blue_Light_Colorz_PDT_02 Bajka, nie? W takiej rodzinie dzieci są zaopatrzone we wszystkie możliwe "wartości" społeczne i psychiczne. Taka juz natura człowieka (samiec, samica i młode Tongue out (1)). Ale ile takich rodzin znacie? Ja - niewiele. Albo i mało.

Ale to nie znaczy, że inne modele i inne rodziny są gorsze. Są po prostu inne. I każda z nich daje coś dzieciom. Najważniejsze, by czuły się kochane - nieważne kto je wychowuje - bo to największa wartość i najlepszy start w dorosłe życie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2377 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Śro 20:48, 13 Cze 2012    Temat postu:

Kewa napisał:

Seeni już w kołysce wiedziała, że będzie żoną i matką, naprawdę. :hamster_evil:

To nieprawda jest. Not talking W wieku 16 lat oznajmiłam przerażonej matce, że w ogóle nie zamierzam wychodzić za mąż, a jedynie po 30-stce zacząć się beztrosko rozmnażać. Ja byłam zawsze straszna latawica, ciągle miałam innych narzeczonych, częstokroć po dwóch, czy trzech jednocześnie, wiecznie mi się mylili co budziło zachwyt mojego Ojca. Dopiero jak wyszłam za mąż okazało się, że rodzina to moje przeznaczenie jest.

Rose Angel Ja zwyczajnie uważam, że ta potrzeba posiadania obojga rodziców różnej płci jest przejaskrawiona. Dziecko może dobrze funkcjonować i być szczęśliwe bez Mamy, czy Taty. Lepszy brak Taty niż Tata psychol. Lepiej wychowywać się bez toksycznej Matki a z przyzwoitą Macochą. Nie wszyscy ludzie nadają się na rodziców. Traktowanie dziecka jako karty przetargowej przy rozwodzie jest ohydne i naganne. Dla Ciebie, dla mnie i pewnie dla większości innych piszących tutaj. Ja w swoich postach nie odnosiłam się do tej oczywistej prawdy. Próbowałam polemizować z glortfikacją tradycyjnego modelu rodziny. Bo jeżeli mówimy- dziecko najlepiej rozwija się wychowywane przez Mamę i Tatę, to jednocześnie mówimy wszystkim osobom samotnie wychowującym dzieci, albo wychowywującym je w mniej tradycyjnym modelu, że są kiepskimi rodzicami. A to zwyczajnie nieprawda jest.
Nie wiem jak bardziej mogę to wytłumaczyć.
Rozumiesz- zgadzam się z Tobą, czy artykułem, że niektórzy rodzice fundują swoim dzieciom, przy okazji rozpatrywania własnych krzywd, koszmarny los. Myślą o sobie a nie o dziecku. Nie zgadzam się natomiast ( z Tobą czy artykułem), że dziecko wychowywane w rodzine niepełnej, czy innej niż typowa musi rozwijać się nieprawidłowo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hower
Johnnie Walker


Dołączył: 05 Lut 2006
Posty: 4817
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 437 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jaaa???

PostWysłany: Śro 20:49, 13 Cze 2012    Temat postu:

Jayin / Nocna Straż napisał:
Może takie pytania i w ogóle "normalna rodzina" - to wyrażenie to jakaś spuścizna wielu lat wpajania ludziom tego, że jedyny słuszny model rodziny, w którym dzieci mają szanse się dobrze rozwijać, to TYLKO "Mama+Tata+Dzieci"?

Zmienia się rzeczywistość, większa ilosć rozwodów, kolejnych małżeństw, inne modele wychowania - to wszystko sprawia, że ta "tradycyjna normalna rodzina" to tylko jeden z modeli, jakie funkcjonują. A najważniejsza i tak jest miłość rodzicielska (to, co napisała Seeni). Więc ta "normalność" to nie taka już "normalność". Ale bardziej stereotyp normalności.

Oczywiście, wg mnie - najbardziej idealna jest rodzina z mamą, tatą (wzorce kobiety i meżczyzny w rodzinie) i dziećmi - gdzie wszyscy się kochają, szanują i realizują indywidualnie i rodzinnie... Blue_Light_Colorz_PDT_02 Bajka, nie? W takiej rodzinie dzieci są zaopatrzone we wszystkie możliwe "wartości" społeczne i psychiczne. Taka juz natura człowieka (samiec, samica i młode Tongue out (1)). Ale ile takich rodzin znacie? Ja - niewiele. Albo i mało.

Ale to nie znaczy, że inne modele i inne rodziny są gorsze. Są po prostu inne. I każda z nich daje coś dzieciom. Najważniejsze, by czuły się kochane - nieważne kto je wychowuje - bo to największa wartość i najlepszy start w dorosłe życie.
Utwierdza mnie to tylko w przekonaniu, że jednak ludzie czasem na siłę komplikują sobie życie...rodzinne też.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jayin
mistress of chaos


Dołączył: 05 Paź 2006
Posty: 5958
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 987 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: pogranicze
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:06, 13 Cze 2012    Temat postu:

Chciałam najpierw napisać, ze to nie ludzie komplikują - tylko życie samo z siebie... Ale po zastanowieniu... Tak. Ludzie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Co nick to topik Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 77, 78, 79 ... 89, 90, 91  Następny
Strona 78 z 91

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin