Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rozkład dnia - taki sobie temat o "codzienności"..
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Po 30-tce
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2377 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Sob 18:53, 19 Gru 2015    Temat postu:

Dzisiaj: wstałam przed 7, szybki prysznic, wstawiłam pranie, poprasowałam pościel, wyciągnęłam pranie, wrzuciłam do suszarki, obsmażyłam roladki z indyka, wrzuciłam serwetki do krochmalu, umyłam okno w sypialni, zjadłam śniadanie, wyciągnęłam pranie z suszarki, poprasowałam, wyciągnęłam serwetki z krochmalu, rozwiesiłam, pojechałam po bratową i do Domu Seniora, odwiozłam bratową, pojechałam po ryby, zrobiłam obiad, pozmywałam, wyprasowałam serwetki, sprawiłam ryby, narobiłam farszu na uszka i pierogi z kapusta i grzybami, posprzątałam w kuchni, zrobiłam sobie drinka i siadłam do netu.
Wczoraj mąż z młodszą córka przynieśli choinkę. Miała być nieduża i szczupła, gdyż w tym roku mam na wigilii 16 osób i już nawet Mikołaj się nie zmieści. Choinkę przywlekli, ale wielką jak słoń, do domu nie weszła, trzeba było obciąć z dołu dwie warstwy gałęzi a i tak w kłębie ma z dwa metry.
Wszędzie kłody pod nogi
Not talking Not talking Not talking Not talking Not talking Blue_Light_Colorz_PDT_07


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Formalny
maszynista z Melbourne


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 8251
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 534 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: 3 planeta od Słońca
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:57, 19 Gru 2015    Temat postu:

Seeni napisał:
Dzisiaj: wstałam przed 7, szybki prysznic, wstawiłam pranie, poprasowałam pościel, wyciągnęłam pranie, wrzuciłam do suszarki, obsmażyłam roladki z indyka, wrzuciłam serwetki do krochmalu, umyłam okno w sypialni, zjadłam śniadanie, wyciągnęłam pranie z suszarki, poprasowałam, wyciągnęłam serwetki z krochmalu, rozwiesiłam, pojechałam po bratową i do Domu Seniora, odwiozłam bratową, pojechałam po ryby, zrobiłam obiad, pozmywałam, wyprasowałam serwetki, sprawiłam ryby, narobiłam farszu na uszka i pierogi z kapusta i grzybami, posprzątałam w kuchni, zrobiłam sobie drinka i siadłam do netu.
Wczoraj mąż z młodszą córka przynieśli choinkę. Miała być nieduża i szczupła, gdyż w tym roku mam na wigilii 16 osób i już nawet Mikołaj się nie zmieści. Choinkę przywlekli, ale wielką jak słoń, do domu nie weszła, trzeba było obciąć z dołu dwie warstwy gałęzi a i tak w kłębie ma z dwa metry.
Wszędzie kłody pod nogi
Not talking Not talking Not talking Not talking Not talking Blue_Light_Colorz_PDT_07

Jessoooo d'oh! I żyjesz? Kobiety to jednak wytrzymalsza część ludzkiego plemienia Think
Ja obudziłem się przed 7, zacząłem przewracać "mieszkanie do góry nogami, bo święta za pasem to przewracanie "mieszkania" do góry nogami jest najwłaściwsze. Przerwą w "przewracaniu" było pojechanie na manifestację KOD, zakupy - w tym choinki o wysokości 150 cm o posturze wychudzonej mieszkanki Bangladeszu lub wziętej modelki (na jedno wychodzi). Obiad był zjedzony w biegu i potem powrót do "przewracania mieszkania do góry nogami". W trakcie włączania światła żeby widzieć lepiej jak i co dalej przewracać, błysnęło (choć nie zagrzmiało) i... zgasło światło w połowie mieszkania (przewracanego i przewróconego już d.g.n). Ponieważ zorientowałem się co błysnęło to złożyłem wizytę w Castoramie w celu nabycia tego co trzeba wymienić w miejsce tego co błysnęło. Już wymieniłem... Jest za chwilę 20. Pobiegnę zaraz zanieść do piwnicy to co zawsze sobie leżało i nie wadziło ale przy przewracaniu m.d.g.n. okazało się zupełnie zbędne. A potem wrócę do p.m.d.g.n i tak będzie ad mortem defecatum. Stop! W czwartek niczego już nie będę przewracał - no chyba, że będzie coś znacznie bardziej odpowiedniego do "przewracania" w taki specjalny (kurcze d'oh! ) dzień...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Formalny dnia Sob 20:00, 19 Gru 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
flykiller
Gość





PostWysłany: Nie 16:12, 20 Gru 2015    Temat postu:

Zamierzałam wczoraj wstać o 7:00 i zrealizować wielopunktowy plan sobotni, w tym, udział w pikiecie.
Obudziłam się o 5:15, wściekła (z powodu obudzenia). O 7:00 nie znalazłam w sobie dość motywacji, aby wstać (też mi się coś od życia należy! chcę się wyspać w sobotę!), więc przewracałam się z boku na bok do 9:00. Dopiero po 10:00 udało mi się wybrać na zakupy. Z plecakiem, bo jak słusznie przewidywałam, parkowanie na przedświątecznie oblężonym parkingu mogłoby się okazać zbyt dużym wyzwaniem emocjonalnym (samochód został kupiony, m.in., po to, aby uniknąć sobotnich wielbłądzich rajdów z siatami, buahahaha). Kiedy wydostałam się z rynku, było już za późno na pikietę. Zrobiłam obiad i matiasy w sosie. Okna, które miały zostać umyte o poranku przetarłam w wieczornych ciemnościach. Reszta wieczoru upłynęła mi na bliżej niesprecyzowanych czynnościach, których nie jestem w stanie odtworzyć Think Na pewno słuchałam muzyki, a ponieważ uwagę mam niepodzielną, zapewne nie robiłam w tym czasie nic innego. O 20:00 obejrzałam w TV "Resident Evil: Zagłada", który to film do tej pory konsekwentnie omijałam, przewidując, że to g... Faktycznie, g..., ale owinięte w kolorowy papierek. Reszta wieczoru upłynęła mi na bliżej niesprecyzowanych czynnościach, których nie jestem w stanie odtworzyć Think

Kloss napisał:
łał. nie myślałem, że coś takiego tutaj, na tym forum, przeczytam.

Łał. Trochę mi to pochlebia, a trochę uraża. Masz o nas takie niskie mniemanie, czy takie wysokie o sobie?

Kiedy widzę, jak ludzie gonią za potrzebą malowniczości, czuję coś w rodzaju smutku, rzadko, zazdrości. Sama czasem ulegam chęci zafundowania sobie wrażeń, uczynienia codzienności bardziej spektakularną, ale to zwykle przepoczwarza się w coś karykaturalnego, co z perspektywy czasu bawi, ale, na pewno, nie w tamtych momencie (materiał ilustrowany). Ewentualnie, kończy się zwykłym rozczarowaniem.
To powoduje, że odpuszczam, rezygnuję, i, zastanawiam się, czy i na ile okazji przeżycia czegoś naprawdę istotnego zamknęłam się, bo nie chciałam i nie potrafiłam rzucać się na życie dość zachłannie. Może pośród tego całego chłamu, doraźnych ekscytacji, błyskotek, ukryta była jakaś ważna prawda, z którą się rozminęłam.
I chociaż wierzę, że wszystko zaczyna się wewnątrz, wszystkie drogi, zawsze, prowadzą od siebie i do siebie, to dopada mnie, czasem (nie, nie czasem, często), dyskretny niepokój związany z poczuciem utraty.
Powrót do góry
Formalny
maszynista z Melbourne


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 8251
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 534 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: 3 planeta od Słońca
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:30, 20 Gru 2015    Temat postu:

flykiller napisał:
(...)
Okna, które miały zostać umyte o poranku przetarłam w wieczornych ciemnościach. (...)

Aaaa d'oh! - też to zrobiłem - nie tylko przetarłem ale umyłem okno w wieczorowej, już całkiem ciemnej porze... O dziwo, dziś jasny dzień nie zdekonspirował żadnych smug...

flykiller napisał:
(...)
Kiedy widzę, jak ludzie gonią za potrzebą malowniczości, czuję coś w rodzaju smutku, rzadko, zazdrości. Sama czasem ulegam chęci zafundowania sobie wrażeń, uczynienia codzienności bardziej spektakularną, ale to zwykle przepoczwarza się w coś karykaturalnego, co z perspektywy czasu bawi, ale, na pewno, nie w tamtych momencie
(...)
To powoduje, że odpuszczam, rezygnuję, i, zastanawiam się, czy i na ile okazji przeżycia czegoś naprawdę istotnego zamknęłam się, bo nie chciałam i nie potrafiłam rzucać się na życie dość zachłannie. Może pośród tego całego chłamu, doraźnych ekscytacji, błyskotek, ukryta była jakaś ważna prawda, z którą się rozminęłam.
I chociaż wierzę, że wszystko zaczyna się wewnątrz, wszystkie drogi, zawsze, prowadzą od siebie i do siebie, to dopada mnie, czasem (nie, nie czasem, często), dyskretny niepokój związany z poczuciem utraty.

Bardzo ciekawe to co tutaj piszesz.
Ja wiem, że to nie jest zbyt uniwersalna prawda - każdy ma swoją, ale z punktu widzenia starszego faceta, który "z wielu pieców chleb jadł" a apetyt wcale nie zmalał (może dzięki temu?) mam dla siebie pewien "drogowskaz" składający się z kilku prostych zasad. Pierwsza z nich wygląda nieskomplikowanie i bardzo prosto choć taka nie jest: być zawsze sobą - nigdy i w żadnych okolicznościach nie grać kogoś, kim się nie jest. Druga zasada polega na zastanowieniu się nad tym co jest błyskotką a co jest wartościowe. Trzecia zasada, to nie stosować zasady nr 2 zbyt dosłownie lecz na tyle by dać szansę tej "odrobinie szaleństwa", która tkwi w każdym - nawet jeśli głęboko ukryta.
Może ktoś lubi jeść codziennie budyń waniliowy ale przecież to strasznie może zemdlić tak jak życie monotonne i słodkie - takie bez spróbowania od czasu do czasu np. do przejazdu na "największej w Polsce tyrolce", o przygodzie na niej nie mówiąc...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Nie 20:48, 20 Gru 2015    Temat postu:

To ja tylko napiszę, że dziś spałam do 10:00, a i tak wstałam przed wszystkimi domownikami. Umyłam się i wzięłam psa na spacer. Było tak ciepło i przyjemnie, że przed 12 zadzwoniłam do męża, żeby nie czekał na mnie ze śniadaniem, pił kawę i jechał do klubu żeglarskiego.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2377 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Nie 20:49, 20 Gru 2015    Temat postu:

Też odczuwam poczucie utraty
Boje się, że nie zdążę. I nie chodzi tu o jakieś spektakularne wyczyny, w sensie nie boję się, ze nie wejdę na Kilimandżaro ( bo się tam zwyczajnie nie wybieram) ale boję się, że umknie mi jakaś książka, która warto przeczytać, jakiś film, jakiś przepis na sałatkę na bazie kuskusa i jakaś zapomniana przez Boga jaskinia- przykładowo na Krecie.
Dzisiaj bardzo pracowity dzień. Znowu pobudka przed siódmą, nastawiłam buraczki, poleciałam do sklepu po kwasek cytrynowy(bo zabrakło)kolejne sterty prasowania, buraczki na tarkę i w zalewę, mycie szkła - którego posiadam niezliczone ilości, karkówka w zalewę, długi półtoragodzinny spacer z Psem i Ulubionym Mężem ( bo niedziela), przygotowanie obiadu, Od siedemnastej do przed chwilą produkcja uszek i pierogów z kapusta i grzybami ale w doborowym towarzystwie licznych kobiet i ich latorośli z litrami wina w tle.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Formalny
maszynista z Melbourne


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 8251
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 534 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: 3 planeta od Słońca
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:34, 20 Gru 2015    Temat postu:

Seeni napisał:
(...)
Od siedemnastej do przed chwilą produkcja uszek i pierogów z kapusta i grzybami ale w doborowym towarzystwie licznych kobiet i ich latorośli z litrami wina w tle.


Mmmmm... ale zapachniało...
Co do tej utraty... To prawda, że żal straconych lub "niedotkniętych" rzeczy małych i dużych... Ja zawsze bałem się tego, że świadomy bezpowrotnego umykania niektórych spraw i wydarzeń, zacznę się... spieszyć. Nietrudno wtedy przeoczyć, że w jakieś chwili dzieje się w moim życiu coś ważnego lub po prostu pięknego...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
flykiller
Gość





PostWysłany: Nie 22:35, 20 Gru 2015    Temat postu:

Seeni napisał:
(...) kolejne sterty prasowania (...)

Prasowanie odgrywa w moim życiu znikomą rolę. Ponieważ bardzo nie lubię prasować, staram się tak dobierać ubrania, aby były niegniotące. Jako że powoli z otoczenia znikają magle, pościel wybieram z kory. Z najwyższą niechęcią prasuję obrusy.
Powrót do góry
Zorro
nie śmiejcie się ze mnie


Dołączył: 07 Wrz 2015
Posty: 1652
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 2/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:07, 20 Gru 2015    Temat postu:

Cały dom przesiąkł smażoną rybą i zalewą. Cytryna i jabłko gówno pomaga.

Psy rzygają bo zeżarły całe rybie flaki i łby. Z pięć może sześć kilo.

Mięso w solance i ziołach dopiero dzisiaj.
O trzy cztery dni za późno. Ćwiartka dzikiej świni, połowa baranka i zające rozmrażały się drugi dzień. Skruszeć musiało, więc nie ma co drzeć szat. Inaczej capiło by trupem.

Kolega błaga o dwa zające bo nic nie strzelił. Nie wiem na co mu zające jak będzie siedział u mnie z swoja nowa panienką do Nowego Roku. Dobrzy ludzie urządzili mu na stanowisku w lesie dyskotekę. Wszystko co żyje poszło... . I dobrze. Chyba ci z Trzyrzecza.

Zacier stanął. Można pędzić. Komuś pożyczyłem maszynę. Muszę podzwonić. Mietek pewnie ma. Nigdy łajza nie oddaje.

Prezentów nie wysłane bo kogoś pojebało z cenami za wysyłkę. Kurier pazera dostał kopa w dupę. Kupię jutro bilet, polecę po świętach będzie taniej no i niespodzianka.

Mikołaj też ma prawo się spóźnić.

Akwarium pełne narybku. Chyba jakieś żyworodne. Nie da się usunąć nadmiaru roślin bo inne ryby wytną te maluchy. Niech jest zarośnięte aż gnojki podrosną.

Może......co słychać na Fejsie, napisać coś na polityce na tutejszym forum, bo żal nie wkurwić jakiegoś durnego leminga.

Zawołać psy bo rządzą się w kuchni. Zeżrą mendy mięso w solance. Stoi w gliniankach na podłodze.

Myślicie że śpię sam?

oops


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Zorro dnia Nie 23:10, 20 Gru 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wiolinowa
maszynista z Melbourne


Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1809
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z innej bajki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:25, 20 Gru 2015    Temat postu:

flykiller napisał:
Zamierzałam wczoraj wstać o 7:00 i zrealizować wielopunktowy plan sobotni, w tym, udział w pikiecie.
Obudziłam się o 5:15, wściekła (z powodu obudzenia). O 7:00 nie znalazłam w sobie dość motywacji, aby wstać (też mi się coś od życia należy! chcę się wyspać w sobotę!), więc przewracałam się z boku na bok do 9:00. Dopiero po 10:00 udało mi się wybrać na zakupy. Z plecakiem, bo jak słusznie przewidywałam, parkowanie na przedświątecznie oblężonym parkingu mogłoby się okazać zbyt dużym wyzwaniem emocjonalnym (samochód został kupiony, m.in., po to, aby uniknąć sobotnich wielbłądzich rajdów z siatami, buahahaha). Kiedy wydostałam się z rynku, było już za późno na pikietę. Zrobiłam obiad i matiasy w sosie. Okna, które miały zostać umyte o poranku przetarłam w wieczornych ciemnościach. Reszta wieczoru upłynęła mi na bliżej niesprecyzowanych czynnościach, których nie jestem w stanie odtworzyć Think Na pewno słuchałam muzyki, a ponieważ uwagę mam niepodzielną, zapewne nie robiłam w tym czasie nic innego. O 20:00 obejrzałam w TV "Resident Evil: Zagłada", który to film do tej pory konsekwentnie omijałam, przewidując, że to g... Faktycznie, g..., ale owinięte w kolorowy papierek. Reszta wieczoru upłynęła mi na bliżej niesprecyzowanych czynnościach, których nie jestem w stanie odtworzyć Think

Uśmiałam się serdecznie. Może się mylę, ale chyba będąc pesymistką masz duże poczucie humoru? Jednak najbardziej uderza brak sensu życia. Takie miotanie się...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wiolinowa
maszynista z Melbourne


Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1809
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z innej bajki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:35, 20 Gru 2015    Temat postu:

flykiller napisał:
I chociaż wierzę, że wszystko zaczyna się wewnątrz, wszystkie drogi, zawsze, prowadzą od siebie i do siebie, to dopada mnie, czasem (nie, nie czasem, często), dyskretny niepokój związany z poczuciem utraty.

Wydaje mi się, że to jest nieuniknione w przypadku każdego tzw. "niespokojnego ducha", który nie podchodzi do życia bezrefleksyjnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wiolinowa
maszynista z Melbourne


Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1809
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z innej bajki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:40, 20 Gru 2015    Temat postu:

Formalny napisał:
być zawsze sobą - nigdy i w żadnych okolicznościach nie grać kogoś, kim się nie jest. Druga zasada polega na zastanowieniu się nad tym co jest błyskotką a co jest wartościowe.

Potwierdzam. Z własnego doświadczenia wiem, że to ważne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bosska
czysta abstrakcja


Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 3895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 454 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 8:52, 21 Gru 2015    Temat postu:

Zorro napisał:

O trzy cztery dni za późno. Ćwiartka dzikiej świni, połowa baranka i zające rozmrażały się drugi dzień. Skruszeć musiało, więc nie ma co drzeć szat. Inaczej capiło by trupem.

Kolega błaga o dwa zające bo nic nie strzelił. Nie wiem na co mu zające jak będzie siedział u mnie z swoja nowa panienką do Nowego Roku. Dobrzy ludzie urządzili mu na stanowisku w lesie dyskotekę. Wszystko co żyje poszło... . I dobrze. Chyba ci z Trzyrzecza.



no nie pisz tylko, że jesteś myśliwym


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bosska
czysta abstrakcja


Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 3895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 454 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:35, 21 Gru 2015    Temat postu:

Seeni napisał:
Też odczuwam poczucie utraty
Boje się, że nie zdążę


przebimbałam cały weekend. palcem nie kiwnęłam w kierunku sprzątania świątecznego. pewnie jak zwykle będę dzień przedwigiliny spędzać na myciu wszystkiego, a dzień wigilijny na gotowaniu wszystkiego.

nie boję się, że nie zdążę. trudno. przestałam się tym zamartwiać kilka lat wcześniej, wyzbyłam się tego uczucia obowiązku, które nie chce mnie opuścić w każdym innym przypadku.
są święta i liczy się atmosfera oraz to, żebym nie warczała na wszystkich przy wigilii z przemęczenia i nie zasnęła zaraz po pierwszej kolędzie (co nie oznacza, że inne kobiety tak robią). to mój komfort jest ważny, a nie czyste okna.

ale to nie oznacza, że nie rozumiem kobiet, dla których świąteczne porządki są teraz pierwszoplanowe. ja po prostu nauczyłam się podchodzić do tego na luzie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Seeni
Królewna Glątwa


Dołączył: 16 Wrz 2005
Posty: 18510
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2377 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Pon 11:37, 21 Gru 2015    Temat postu:

E tam.... okna ( z wyjątkiem tego w sypialni ) umyły dzieci.
Generalnie ja na okrągło pracuje głową i takie przedświąteczne krzątanie to dla mnie czysta przyjemność. Jedynie przez przypadek nie jestem kurą domową, ale we wszystkich obowiązkach domowych spełniam się. U mnie święta kończą się w wigilię a trwają właśnie cały ten czas przed. I ten czas przed jest celelebrowany. To nie obowiązek gna mnie do pucowania, gotowania, wzmożonych zakupów tylko potrzeba duszy. Magia świąt to dla mnie te lepione wspólnie pierogi, makowce wypiekane o czwartej nad ranem, szorowanie z dziewczynami kafelek na czas i kuchnia pełna ludzi od rana do wieczora. Kolędy śpiewam od ostatniego weekendu listopada, a w wigilię nie warczę, bo wszystko jest już przygotowane - tradycyjnie stół ubiera Mąż z Potworynkami a ja idę do fryzjera.
Czasami nie mam nastroju świątecznego, ale z moją rodziną mega zakochaną w świętach nie da się nie ulec. Kiedy mówię- nie chce mi się robić ciasteczek serowych w tym roku, patrzą na mnie jak na zbrodniarkę i ostentacyjnie zabierają się za to sami. Albo gorzej, z premedytacja mówią- to Ty sobie poleż a My zrobimy. I nie ma bata, żebym nie zwlekła zwłok, kiedy zaczyna niebiańsko pachnieć owymi ciasteczkami. Nie ma bata.................


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bosska
czysta abstrakcja


Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 3895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 454 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 14:51, 21 Gru 2015    Temat postu:

Seeni napisał:
Jedynie przez przypadek nie jestem kurą domową, ale we wszystkich obowiązkach domowych spełniam się.


zalążki na kurę domową posiadam w nadmiarze, lubię gotować i te wszystkie inne domowe sprawy, mam z tego sporo satysfakcji.
jednakże nie jestem pewna, czy po kilku latach siedzenia w domu nie stwierdziłabym czegoś zupełnie odwrotnego. najbardziej odpowiadałaby mi praca zarobkowa przez kilka miesięcy i praca kury domowej przez kolejne kilka. i tak naprzemiennie. ale obawiam się, że żaden pracodawca nie poszedłby na taki układ.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Formalny
maszynista z Melbourne


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 8251
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 534 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: 3 planeta od Słońca
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:54, 21 Gru 2015    Temat postu:

bosska napisał:
Seeni napisał:
Jedynie przez przypadek nie jestem kurą domową, ale we wszystkich obowiązkach domowych spełniam się.


zalążki na kurę domową posiadam w nadmiarze, lubię gotować i te wszystkie inne domowe sprawy, mam z tego sporo satysfakcji.
jednakże nie jestem pewna, czy po kilku latach siedzenia w domu nie stwierdziłabym czegoś zupełnie odwrotnego. najbardziej odpowiadałaby mi praca zarobkowa przez kilka miesięcy i praca kury domowej przez kolejne kilka. i tak naprzemiennie. ale obawiam się, że żaden pracodawca nie poszedłby na taki układ.

Jest na to szansa: stań się swoim pracodawcą! Angel


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kloss
histeryczny kandelabr


Dołączył: 22 Lip 2015
Posty: 270
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:41, 22 Gru 2015    Temat postu:

flykiller napisał:
Łał. Trochę mi to pochlebia, a trochę uraża. Masz o nas takie niskie mniemanie, czy takie wysokie o sobie?
wybacz, że zapytam: trafiło sie ślepej kurze ziarno, czy kura opędza się od napastujących ją ziaren? Tongue out (1) w temacie zaś mniemania o forum, to może spuśćmy zasłonę...

flykiller napisał:
Kiedy widzę, jak ludzie gonią za potrzebą malowniczości, czuję coś w rodzaju smutku, rzadko, zazdrości. Sama czasem ulegam chęci zafundowania sobie wrażeń, uczynienia codzienności bardziej spektakularną, ale to zwykle przepoczwarza się w coś karykaturalnego, co z perspektywy czasu bawi, ale, na pewno, nie w tamtych momencie Ewentualnie, kończy się zwykłym rozczarowaniem.
To powoduje, że odpuszczam, rezygnuję, i, zastanawiam się, czy i na ile okazji przeżycia czegoś naprawdę istotnego zamknęłam się, bo nie chciałam i nie potrafiłam rzucać się na życie dość zachłannie. Może pośród tego całego chłamu, doraźnych ekscytacji, błyskotek, ukryta była jakaś ważna prawda, z którą się rozminęłam.
I chociaż wierzę, że wszystko zaczyna się wewnątrz, wszystkie drogi, zawsze, prowadzą od siebie i do siebie, to dopada mnie, czasem (nie, nie czasem, często), dyskretny niepokój związany z poczuciem utraty.
no cóż, pewnie nie jest to bardzo odkrywcza myśl, ale istnieje niewyraźna granica miedzy zaspokajaniem głodu (wiedzy emocji, wrażeń) a niepohamowanym obżarstwem owyż, które sprowadza się do nieustannej gonitwy (za wiedzą, emocjami, wrażeniami), w której to gonitwie zatraca się poczucie sensu uganiania się za wiedzą, emocjami, wrażeniam, człowiek zostaje z nimi w ręku jak ten chuj, żeby parafrazować Himilsbacha, i wcale przez to nie jest szczęśliwszy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Baron von DupenDrapen
maszynista z Melbourne


Dołączył: 13 Gru 2005
Posty: 1788
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 218 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 7:21, 22 Gru 2015    Temat postu:

A ja ostatnio prowadziłem b. urozmaicone zycie.
Rano wstawalem i pędziłem na zbity pysk do pracy tak żeby przed 10siatą zdązyć. W pracy siedziałem do 6 stej. Potem po przyjściu do domu koło siódmej zabierałem się za szycie...
Niestety w ten weekend szycie dobiegło końca, a ponieważ śniegu nie ma, więc nie bardzo wiadomo co dalej robić ...

Na razie tylko dajel zapir*alam do pracy i z powrotem...

Tak myśle sobie, żeby może kupić sobie porządne dwu calowe soczewki i zacząż ogladać przez teleskop jakieś planety?



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pasztet
maszynista z Melbourne


Dołączył: 03 Lip 2011
Posty: 4878
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 524 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 10:23, 22 Gru 2015    Temat postu:

Co będziesz kupował. Sam zrobisz na szlifierce

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Po 30-tce Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 7 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin