Forum po 30-tce Strona Główna po 30-tce
niezwykła strona niezwykłych użytkowników
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Eutanazja
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11 ... 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Po 30-tce
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ron
Łotoszacz rozwielitek


Dołączył: 29 Kwi 2009
Posty: 5485
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 284 razy
Ostrzeżeń: 3/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:21, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Kewa napisał:
Ron napisał:

Jeśli "z pewnością" to jakie są? Jakiś przykład?

Odsyłam nieśmiało do mojej przytoczonej wizji oops
Ron, ja te przypadki znam z życia, zapewniam Cię, że są. I raz na 1000 (?) przypadków zdarzają się cuda, ale co mnie tam wiedzieć o cudach
Znaczy się przerwanie rdzenia kręgowego na odcinku szyjnym?
I nie ma nadziei? Ależ wielka jest. Na badania odtworzenia połączeń nerwowych przeznacza się w tej chwili chyba największe środki wśród badań naukowych. Odkrycie uzdrawiającej technologii medycznej może nastąpić za 50 lat z równym prawdopodobieństwem, że nastąpi to w przyszłym tygodniu. Z urazem tym można żyć kilka lat, a nawet jak w przypadku Reeda zagrać główną rolę w filmie. Nikt nie może osądzić, że nie ma żadnej nadziei. Wręcz przeciwnie, danie dodatkowego dnia życia choremu to danie mu dnia nadziei.
Jakiś inny przykład?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ron
Łotoszacz rozwielitek


Dołączył: 29 Kwi 2009
Posty: 5485
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 284 razy
Ostrzeżeń: 3/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:26, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Co do cudów w medycynie jest to pogląd katolika. Natomiast z każdego innego punktu widzenia jest to dowód na to, że samioistne "cudowne" wyzdrowienie jest przejawem zadziałania jakiegoś niecudownego czynnika, który trzeba znaleźć. Najczęściej, choć rzadko zdarza się samoistna remisja nowotworu, co oznacza po prostu, że układ odpornościowy zidentyfikował zmutowane własne komórki jako obce i zadziałał. Również tu prowadzone są intensywne badania i również tu każdy dzień życia to dzień nadziei.
Inny przykład?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ron dnia Śro 11:30, 23 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Śro 11:27, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Ron napisał:
Znaczy się przerwanie rdzenia kręgowego na odcinku szyjnym?
I nie ma nadziei? Ależ wielka jest. Na badania odtworzenia połączeń nerwowych przeznacza się w tej chwili chyba największe środki wśród badań naukowych. Odkrycie uzdrawiającej technologii medycznej może nastąpić za 50 lat z równym prawdopodobieństwem, że nastąpi to w przyszłym tygodniu. Z urazem tym można żyć kilka lat, a nawet jak w przypadku Reeda zagrać główną rolę w filmie. Nikt nie może osądzić, że nie ma żadnej nadziei. Wręcz przeciwnie, danie dodatkowego dnia życia choremu to danie mu dnia nadziei.
Jakiś inny przykład?

Na tej zasadzie możesz zbijać wszystkie przypadki. Odtworzenie połączeń nerwowych? Owszem, ale wciąż jeszcze w kilka godzin po przerwaniu rdzenia. Nie słyszałam o przypadkach wyleczenia po latach. Zanik mięśni, SM? Wszystko w przyszłości może być uleczalne, ale ci ludzie cierpią teraz . Niewykluczone, a nawet bardzo prawdopodobne, że większość z nich nie traci nadziei i nie pomyśli nawet o eutanazji, przecież sama eutanazja kłóci się z nauką kościoła, ale pozwól małemu odsetkowi odmieńców decydować o sobie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ron
Łotoszacz rozwielitek


Dołączył: 29 Kwi 2009
Posty: 5485
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 284 razy
Ostrzeżeń: 3/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:36, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Kewa napisał:

Na tej zasadzie możesz zbijać wszystkie przypadki. Odtworzenie połączeń nerwowych? Owszem, ale wciąż jeszcze w kilka godzin po przerwaniu rdzenia. Nie słyszałam o przypadkach wyleczenia po latach. Zanik mięśni, SM? Wszystko w przyszłości może być uleczalne, ale ci ludzie cierpią teraz . Niewykluczone, a nawet bardzo prawdopodobne, że większość z nich nie traci nadziei i nie pomyśli nawet o eutanazji, przecież sama eutanazja kłóci się z nauką kościoła, ale pozwól małemu odsetkowi odmieńców decydować o sobie.


No to skoro już uporaliśmy się z rzekomym brakiem nadziei, to jedźmy dalej z tym koksem. Kto komu zabrania decydować o popełnieniu samobójstwa, jeśli nie widzi nadziei. Czy trzeba komuś pozwalać decydować? Natomiast demokratycznie przegłosowanie obowiązku zabicia kogoś przez kogoś innego na życzenie to coś zupełnie innego i tu możemy zacząć dyskusję od nowa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
animavilis
Gość





PostWysłany: Śro 11:37, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Przykład? Bardzo proszę - zaawansowane stadium raka trzustki. Zmasakrowana trzustka, organ, jak wiemy, nie regenerujący się i nie przeszczepiany, jelita w takim stanie rozkładu, że nawet nie ma sensu wycinać. Inny przykład - liczne zmiany meta w mózgu, efekt przerzutu nowotworu, tak liczne i tak umiejscowione, że nieoperacyjne. Wierzysz, że medycyna ma tu jeszcze coś do roboty, oprócz opóźnienia skutków i łagodzenia przebiegu?
Powrót do góry
Ron
Łotoszacz rozwielitek


Dołączył: 29 Kwi 2009
Posty: 5485
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 284 razy
Ostrzeżeń: 3/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:54, 23 Wrz 2009    Temat postu:

animavilis napisał:
Przykład? Bardzo proszę - zaawansowane stadium raka trzustki. Zmasakrowana trzustka, organ, jak wiemy, nie regenerujący się i nie przeszczepiany, jelita w takim stanie rozkładu, że nawet nie ma sensu wycinać. Inny przykład - liczne zmiany meta w mózgu, efekt przerzutu nowotworu, tak liczne i tak umiejscowione, że nieoperacyjne. Wierzysz, że medycyna ma tu jeszcze coś do roboty, oprócz opóźnienia skutków i łagodzenia przebiegu?

?Co nie oznacza braku nadziei. W przypadku remisji "cudownej" wyzdrowienie jest niemal błyskawiczne. Opanowanie tej "cudowności" jest na wyciągnięcie ręki.To raz. Dwa - to nic nie przeszkadza choremu na raka trzustki popełnić samobójstwa. Po trzecie współczynnik dwuletniego przeżycia raka trzustki jest na poziomie 2%. Podobnie jak w przypadku raka mózgu .To może gdyby świat oszalał i przegłosował eutanazję to niech lekarze zagrają z chorym w rosyjską ruletkę z prawdopodobieństwem żabicia równym 1 minus wspólczynnik przeżywalności. to przynajmniej byłoby w jakiś chory sposób sprawiedliwe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Śro 12:11, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Ron napisał:

No to skoro już uporaliśmy się z rzekomym brakiem nadziei, to jedźmy dalej z tym koksem. Kto komu zabrania decydować o popełnieniu samobójstwa, jeśli nie widzi nadziei. Czy trzeba komuś pozwalać decydować? Natomiast demokratycznie przegłosowanie obowiązku zabicia kogoś przez kogoś innego na życzenie to coś zupełnie innego i tu możemy zacząć dyskusję od nowa.

Ron, traktuję Cię poważnie i oczekuję tego samego. Kto zabrania? Jak człowiek chory ma sam zaaplikować sobie lekarstwo? Co jeśli jest sparaliżowany? Co ma zrobić zrozpaczona, pełna rozterek rodzina? Skąd ma wziąć lek, skąd wiedzieć w jakiej dawce? Ryzykować oskarżenie o morderstwo? Wracamy do foliowej torebki, a mi opadają ręce


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
animavilis
Gość





PostWysłany: Śro 12:14, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Ron napisał:

?Co nie oznacza braku nadziei. W przypadku remisji "cudownej" wyzdrowienie jest niemal błyskawiczne. Opanowanie tej "cudowności" jest na wyciągnięcie ręki.To raz. Dwa - to nic nie przeszkadza choremu na raka trzustki popełnić samobójstwa. Po trzecie współczynnik dwuletniego przeżycia raka trzustki jest na poziomie 2%. Podobnie jak w przypadku raka mózgu .To może gdyby świat oszalał i przegłosował eutanazję to niech lekarze zagrają z chorym w rosyjską ruletkę z prawdopodobieństwem żabicia równym 1 minus wspólczynnik przeżywalności. to przynajmniej byłoby w jakiś chory sposób sprawiedliwe.

Nie wiem, co masz na myśli mówiąc o przypadkach "cudownej" remisji, kiedy chory ma miazgę w miejscu trzustki i jelit. Jakoś cudownie wyrastają mu nowe organy, w miejsce starych, których już praktycznie nie ma? "Wyciągnięcie ręki", o którym piszesz, to nie kwestia tygodni czy miesięcy, ale lat, a wdrażanie nowych technologii leczenia i ich upowszechnianie - następnych. Prawo zawsze można zmienić, więc jeśli medycyna będzie na tak hurraoptymistycznym poziomie, jaki zakładasz, wówczas rzeczywiście nie będzie potrzeby dywagowania o eutanazji, ale jak zauważyła Kewa, mówimy o ludziach, którzy umierają teraz.
A dwa lata to odroczenie, nie wyleczenie, więc o jakiej nadziei i na co, piszesz?
Zakładając, że chory nie popełni samobójstwa w momencie diagnozy, kiedy ma na to siłę i możliwości, bo np. będzie chciał poczekać na zdobycze medycyny, a te w ciągu dwóch lat nie obejmą go swoim działaniem, wejdzie w końcu w ten nieodwracalny etap choroby, kiedy, jeśli się na to zdecyduje, będzie skazany na pomoc innych.
Powrót do góry
animavilis
Gość





PostWysłany: Śro 12:19, 23 Wrz 2009    Temat postu:

I w ogóle nie rozumiem tego biadolenia o uśmiercaniu. Czy (przeciwnicy eutanazji) naprawdę sądzicie, że wprowadzenie takiego prawa, takiej, ledwie, możliwości dla chorego, spowoduje, że nieuleczalnie chorzy ludzi będą masowo domagać się przyspieszenia śmierci? Wola przeżycia i nadzieja są ogromne, ludzie kurczowo trzymają się życia, często nie chcą wierzyć, nie chcą dopuścić do świadomości, że ich koniec nadchodzi - nie, nie wierzę w masowy "wysyp" próśb o eutanazję.
Powrót do góry
Aproxymat
Para X to my


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 33795
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1537 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: zewsząd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 12:26, 23 Wrz 2009    Temat postu:

animavilis napisał:
I w ogóle nie rozumiem tego biadolenia o uśmiercaniu. Czy (przeciwnicy eutanazji) naprawdę sądzicie, że wprowadzenie takiego prawa, takiej, ledwie, możliwości dla chorego, spowoduje, że nieuleczalnie chorzy ludzi będą masowo domagać się przyspieszenia śmierci? Wola przeżycia i nadzieja są ogromne, ludzie kurczowo trzymają się życia, często nie chcą wierzyć, nie chcą dopuścić do świadomości, że ich koniec nadchodzi - nie, nie wierzę w masowy "wysyp" próśb o eutanazję.


Myślę, że chodzi raczej o obawy przed masowym "wysypem" eutanazji niechcianych chorych, staruszków i niepełnosprawnych - połączonym z wmawianiem im, że tak będzie dla nich lepiej, naginaniem przepisów itd. Generalnie to jest jedyna obawa, jaką sam mógłbym wnosić. Nie to, że ktoś sam zadecyduje o swojej śmierci, bo choć to oczywiście ciężko taką decyzję podjąć a tym bardziej wykonać innemu człowiekowi (chyba?), to jednak można taką sytuację zrozumieć.
Ale ludzie też są ludźmi i pewnie więcej przypadków eutanazji byłoby wynikiem, bo ja wiem, walki o atrakcyjny spadek, niż o spokojną śmierć bliskiej osoby. Zwykły realizm przeze mnie przemawia.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Aproxymat dnia Śro 12:27, 23 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ron
Łotoszacz rozwielitek


Dołączył: 29 Kwi 2009
Posty: 5485
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 284 razy
Ostrzeżeń: 3/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 12:39, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Racja Apro, choć nie tylko. Jasne, że prawo egzekwuje państwo za pomocą urzędników, a jego interesy są sprzeczne z kosztownym podtrzymywaniem życia. Ale zainteresowani w odbieraniu nadziei choremu mogą być też inni jak "współczujący" lekarze, rodzina, albo wcale nie "współczujący" tylko mający w zejściu chorego prywatny interes.

A Animko skoro nie rozumiesz tego krzyku o uśmiercanie przerażonych chorych to czemu bronisz jak lwica przed uśmiercaniem zwyrodniałych morderców. O ile się nie mylę to skłonna jesteś traktować ich jako ludzi chorych, a chorych można uśmiercać. Zwyrodniałych morderców jest o wiele mniej niż nieuleczalnie chorych (na dzień dzisiejszy), więc krzyk powinien być zasadniczo mniejszy. Ja tam tylko głupi nimfomanek jestem ale to mi się jakieś nielogiczne wydaje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
animavilis
Gość





PostWysłany: Śro 12:44, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Tak, ja to rozumiem, bo tę konsekwencję dopuszczenia możliwości eutanazji dostrzegam i, prawdę mówiąc, potencjalne nadużycia są dla mnie argumentem przemawiającym na niekorzyść eutanazji o wiele bardziej, niż gadanie o mordowaniu i nadziei. Taka zmiana prawa musiałaby być bardzo skrupulatnie przemyślana, nie wiem, może poprzedzona jakimiś oświadczeniami woli składanymi "za zdrowia", wsparta opinią osoby spoza kręgu bliskich, która byłaby świadkiem decyzji chorego. Na pewno trzeba byłoby to wnikliwie przemyśleć, wyłapać luki.
Powrót do góry
Ron
Łotoszacz rozwielitek


Dołączył: 29 Kwi 2009
Posty: 5485
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 284 razy
Ostrzeżeń: 3/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 12:57, 23 Wrz 2009    Temat postu:

No nie tylko. Takie prawo równałoby się zalegalizowaniu zawodu płatnego zabójcy. Można by takiego lekarza podciągnąć pod zawód kata, czyli specyficznego funkcjonariusza państwa. Ale katów już nie ma. Jak wynagradzać eutanazyjnych urzędników. Pensja stała z premią od zeeutanazowanego łebka? Jak ma wyglądać formularz zgłoszeniowy eutanazji, jakie rubryczki, jaki urząd kontroli itd.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
animavilis
Gość





PostWysłany: Śro 12:59, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Ron napisał:

A Animko skoro nie rozumiesz tego krzyku o uśmiercanie przerażonych chorych to czemu bronisz jak lwica przed uśmiercaniem zwyrodniałych morderców. O ile się nie mylę to skłonna jesteś traktować ich jako ludzi chorych, a chorych można uśmiercać.

Nic mi o takich moich skłonnościach nie wiadomo... Roniku Blue_Light_Colorz_PDT_21
Wydaje mi się, że większość morderców to ludzi psychicznie zdrowi, obarczeni, co najwyżej, nieprawidłową osobowością, co nijak się ma do choroby psychicznej, a ci faktycznie chorzy przebywają w zakładach psychiatrycznych. Na pewno nigdy nie twierdziłam inaczej.
I nie rozmydlaj - mówimy o ludziach cierpiących i umierających.
Powrót do góry
Kewa
optymistyczna realistka


Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 24976
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1879 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: prawie Wrocław

PostWysłany: Śro 13:06, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Sprowadzasz zagadnienie godnej śmierci do jakiegoś horroru Not talking
To manipulacja. Tak jak pisała Anima, wystarczy stworzyć odpowiednie procedury, dać czas na przemyślenie (trzykrotne żądanie?), konsultacje, rozmowy z psychologiem, opinia psychologa na temat relacji rodzinnych. Lepiej straszyć niż się nad problemem pochylić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ron
Łotoszacz rozwielitek


Dołączył: 29 Kwi 2009
Posty: 5485
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 284 razy
Ostrzeżeń: 3/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:18, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Zasadniczo do rzeczywistości sprowadzam. Czy lekarz z NFZ dostawał będzie jakąś pulę punktów na eutanazję? A jak mu się wyczerpie to co?Ktoś to będzie musiał kontrolować z Najwyższą Izbą Eutanazji (NIE) na samej górze machiny. Dobicie chorego to nie w kij dmuchał. Think

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
animavilis
Gość





PostWysłany: Śro 13:21, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Kewa napisał:
Tak jak pisała Anima, wystarczy stworzyć odpowiednie procedury, dać czas na przemyślenie (trzykrotne żądanie?), konsultacje, rozmowy z psychologiem, opinia psychologa na temat relacji rodzinnych. Lepiej straszyć niż się nad problemem pochylić.

Tylko trochę mnie przerażają te procedury. Bo jeszcze przydałaby się opinia trzech lekarzy (najlepiej niezależnych), że stan jest beznadziejny. I może wcześniej podpisywane DNR, żeby było wiadomo, jaki był stosunek pacjenta do życia i zdrowia "od zawsze". A to wszystko trwa i cudze odchodzenie, cierpienie, zostaje przysłonięte górą papierków.
Powrót do góry
Mati.
criatura na końcu czasu


Dołączył: 16 Cze 2008
Posty: 8185
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1207 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 13:44, 23 Wrz 2009    Temat postu:

prawo prawem
miejmy zatem nadzieję, że znajdą się lekarze i prawnicy i ci głosujący nie bardzo religijni i że będą oni większością


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kilo OK
maszynista z Melbourne


Dołączył: 23 Maj 2009
Posty: 19237
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 494 razy
Ostrzeżeń: 1/3

PostWysłany: Śro 15:50, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Kewa napisał:

Sam się prosiłeś. Wizja:


Czy nie tak było z tym chłopakiem?
Czy właśnie nie tak żył aż ktoś zauważył jego krzyk w liście do prezydenta?
Wybierasz najprostszą drogę, ucieczkę od problemu. Z tego co piszesz równie dobrze można komuś ze skłonnościami samobójczymi dać do ręki cyjanek lub zaprowadzić nad skraj przepaści i powiedzieć "róbta co chceta mam cie w...".
Znacznie tańsza jest eutanazja niż opieka nad. Zbyt wile razy słyszałem od rodziny opiekującej się obłożnie chorym który trzymał się pazurami życia że śmierć była wybawieniem bo kosztowała tyle wysiłków. Ale chory nie chciał umierać, chciał żyć.
W tym co piszesz chcesz autorytatywnie decydować kto może żyć a komu należy zabronować śmierć, może rozszerzyć to chorych psychicznie bo czy chciałabyś tak żyć? Może zaproponować to niedołężnym starcom, bezdomnym czy nagle ociemniałym. Zostaną tylko zdrowi, ładni, silni i tacy nie budzący przykrych doznań estetycznych.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kilo OK dnia Śro 15:54, 23 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ron
Łotoszacz rozwielitek


Dołączył: 29 Kwi 2009
Posty: 5485
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 284 razy
Ostrzeżeń: 3/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:06, 23 Wrz 2009    Temat postu:

A co ma piernik do religii.? Czym usprawiedliwisz uśpienie kochanej osoby? Przecież to nie pies. Twoje dziecko zachoruje na nieuleczalną chorobę i z miłości każesz go dobić, żeby nie cierpiało? Kiedy? Ile dni przed prognozowaną śmiercią, przy jakiej dawce leków przeciwbólowych? Czy dziecko ma prawo żądać swojej śmierci? A czy ma prawo przerażony, cierpiący staruszek np. ojciec? Czy ktoś ma prawo żądać, żeby ktoś go zabił?A jak lekarz nie będzie chciał zabić to polecą mu po premii? Czy lekarze podzielą się na tych co dobijają i tych co nie dobijają? U którego będziesz chciała się leczyć?
Odnoszę wrażenie, że to psychopatia ubiera się w szaty najwyższej wrażliwości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum po 30-tce Strona Główna -> Po 30-tce Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11 ... 20, 21, 22  Następny
Strona 10 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin